Jarosław Kaczyński premierem nie jest już od lat 5., w między czasie przegrał sześć kolejnych batalii wyborczych, nie ma czegoś takiego jak “opozycyjny premier”, w związku z tym jego przemówienie będzie wystąpieniem szefa opozycji, a nie premiera “na uchodźstwie”

REKLAMA
Warto przypomnieć, jakie miejsce zajmuje Prawo i Sprawiedliwość w polskiej polityce. Realnie patrząc, jest to miejsce na marginesie politycznym, nawet biorąc pod uwagę, że jest to druga siła polityczna polskiego Sejmu.
Pomimo, że klub sejmowy Prawa i Sprawiedliwości liczy w tej chwili 136 posłów, to nie ma on praktycznie żadnej szansy wpływu na to, co się w Sejmie dzieje. Oczywiście, posłowie PiS-u pracują w komisjach sejmowych, wielu z nich zbiera dobre oceny, ale kiedy dochodzi do rozwiązań generalnych, kluczowych, jak choćby ostatnio problemy związane z podniesieniem wieku emerytalnego, PiS nie ma nic do powiedzenia. Pozostałe kluby opozycji parlamentarnej współpracują z PiS tylko ewentualnie w sprawach ideologicznych, wąsko rozumianych, takich jak in vitro, związki partnerskie. W ważnych sprawach ekonomicznych, czy dotyczących administracji państwa – PiS nie ma możliwości zawierania koalicji. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że Jarosław Kaczyński sprofilował swoją partię nie jako opozycję, lecz jako formację pozasystemową, jak to zgrabnie jest określane – antyestablishmentową.
Politycy PiS od kilku tygodni zapowiadają “exposé” Jarosława Kaczyńskiego, nowe otwarcie, nowe propozycje z dziedzin administracji państwa, ekonomii, ochrony zdrowia, edukacji. Tylko, że Jarosław Kaczyński premierem nie jest już od lat 5., w między czasie przegrał sześć kolejnych batalii wyborczych, nie ma czegoś takiego jak “opozycyjny premier”, w związku z tym będziemy raczej mieli do czynienia z wystąpieniem szefa opozycji, a nie premiera “na uchodźstwie”. Kaczyński dla lepszego wrażenia postanowił przedstawić swój nowy program poza Sejmem. Dlaczego tak – nie bardzo wiadomo. Może właśnie dlatego, że Kaczyńskiemu i dużej części jego zwolenników wydaje się, że żyją w Polsce alternatywnej. Jeżeli tak, to nie bardzo rozumiem, dlaczego chce adresować swoje przesłanie do wszystkich. Choć, patrząc na poprzednie jego programy i manifesty, będzie ona raczej adresowany do tych przekonanych, do swoich. I będzie to raczej zapis stanu świadomości i poglądu na otaczającą rzeczywistość, niż konstruktywny plan polityczny i ekonomiczny. Choć rządzącym rzeczowa krytyka raczej by nie zaszkodziła.
Ostatnim ważnym materiałem programowym Jarosława Kaczyńskiego, a raczej za taki uchodzący, był “Raport o stanie Rzeczpospolitej”, z kwietnia ubiegłego roku. Ten ponad 110-stronicowy materiał był równie szumnie zapowiadany jak zbliżające się wystąpinie – i okazał się totalną porażką. Okazało się, że nie był to żaden raport o stanie Polski, czy diagnoza polityczna instytucji państwa, stosunków społecznych, nie mówiąc o sprawach gospodarczych, lecz zapis świadomości samego Jarosława Kaczyńskiego, jego sposób widzenia rzeczywistości polskiej. Był to jednak przede wszystkim subiektywny, emocjonalny, ale również wyrachowany zabieg polityczny. Materiałowi daleko było do ekspertyzy, ponieważ trudno w nim było znaleźć ślad użycia jakichkolwiek narzędzi badawczych, które pozwoliłyby na obiektywizm. Użyto za to wielu mądrych słów, w rodzaju hiperekspiacja, hiperproceduralizacja, korporacjonizacja, czy ulubione słówko prezesa Kaczyńskiego – imposybilizm, co miało mu nadać znamiona naukowości i głębi. A okazał się po prostu śmieszny.
Ale materiał był nie tylko śmieszny, lecz również był porażający swoim podejściem do spraw państwa, polityki, wyborców. Ponad 110 stron materiału nie było niczym nowym, ,to był skondensowany wyciąg opinii, poglądów, fobii Jarosława Kaczyńskiego, jakie znamy od wielu lat, tylko że przybrane w formułę wyborczej, rozbudowanej broszury. Strumień przemyśleń, zredagowany w książeczkę pokazał, że Kaczyński nie akceptuje otaczającej go rzeczywistości, nie aprobuje ponad dwudziestoletniej historii polskiej demokracji i wyborów obywatelskich.
Jesteśmy dziś w trudnej sytuacji, nie politycznej, lecz ekonomicznej. Wskaźniki wzrostu PKB nie są tak zadowalające, jak oczekujemy, popyt wewnętrzny spada, lada moment ze względu na recesję w sferze euro spadnie nasz eksport, ratujący dziś bilans netto obrotów zagranicznych. Może on też ulec pogorszeniu – wystarczy sroga zima, zmuszająca nas do zwiększonego importu paliw. Wzrasta bezrobocie, może do końca roku osiągnąć poziom nawet 14%. Borykamy się z przerostami w administracji i niedofinansowaniem wielu dziedzin życia publicznego. To są realne problemy, z jakimi musimy się zmierzyć, ale ostatnią drogą ich rozwiązania mogłyby by metody zwiększania deficytu, dosypywania pieniędzy. Do tej pory ze strony Prawa i Sprawiedliwości nie słyszymy poważnych, rzeczowych propozycji, takich, które mogłyby być zastosowane w praktyce. Jeżeli już, są to pomysły z gatunku socjalistycznych.
Nie należy się spodziewać, że “exposé” Jarosława Kaczyńskiego wprowadzi nową wartość. Bo od czasu kiedy nie ma przy nim Ludwika Dorna, szef Prawa i Sprawiedliwości przedstawia tylko swoje wyobrażenia, a nie realne projekty…
Azrael
—————–
* Tekst przygotowany dla Instytutu Obywatelskiego