Polityka ekonomiczna, ale również społeczna, ma według Kaczyńskiego polegać na ulgach i dotacjach. Czyli na rozdawaniu pieniędzy.
REKLAMA
Rządzący potrzebują opozycji, krytyki, analiz, konstruktywnego przeciwstawiania się pomysłom władzy. I tę rolę spełniło niedzielne wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego w siedzibie jego partii, na Nowogrodzkiej. Tylko, że Kaczyński w wielu punktach swojego wystąpienia trafił w problemy, natomiast równie doskonale minął się z diagnozami. I choć w zarysach przedstawił alternatywę w wielu dziedzinach, to nie układa się to w żaden zbiorczy projekt.
To co rzuca się w oczy, zresztą nie po raz pierwszy, to dominująca chęć wzmocnienia władzy państwowej i w ogóle roli państwa w życiu społecznym i ekonomicznym. Najbardziej widoczne było to w postulacie zlikwidowania NFZ i przejścia na budżetowe finansowania ochrony zdrowia. Należy domniemywać, że automatycznie za tym poszłaby renacjonalizacja tych jednostek ochrony zdrowia, które już zostały sprywatyzowane, lub choć przekształcone w spółki prawa handlowego.
Polityka ekonomiczna, ale również społeczna, ma według Kaczyńskiego polegać na ulgach i dotacjach. I tak razem z ponownym obniżeniem wieku emerytalnego ma iść w parze zniesienie części opodatkowania emerytur. Kaczyński zamierza rozdawać bony rodzinne, zwiększyć wymiar płatnych urlopów wychowawczych, przydzielić ulgi na podręczniki, stworzyć system kas mieszkaniowych. Po stronie wpływów będzie opodatkowanie (podatek obrotowy) wielkopowierzchniowych sklepów i obrotu banków. Czyli – wzrost cen detalicznych, głównie żywności, o wartość podatku i podrożenie kredytu… czyim kosztem? Podpowiem – obywateli, wszystkich obywateli.
Dalej idą pomysły już zupełnie socjalistyczne. Kasy mieszkaniowe (książeczki mieszkaniowe?), do których państwo miałoby później dopłacać premie. Znamy? Znamy. I wiemy, jak się to skończyło, tylko, że teraz grozi to jeszcze dodatkowo tym, że pieniądze te staną się elementem spekulacji. Innym pomysłem rodem z gospodarki centralnie sterowanej jest system ulg i dopłat do miejsc pracy. Kaczyński w ten sposób chce stworzyć 1,2 nowych miejsc pracy, sztucznie pędzonych dopłatami. Bieda praca za bieda pieniądze, do tego obciążająca budżet. No, chyba, że będzie to finansowane z nowych podatków. Co grozi wzrostem kosztów pracy, cen, inflacją… Kaczyński nie rozumie, że ekonomia ma bilans – jest strona “winien” i strona “ma”. Ale najbardziej dominujące w tym, co przedstawił Kaczyński jest wrażenie powrotu do “centralizmu”, ekonomicznego, społecznego, poznawczego.
Kaczyński chciał odnieść wrażenie, że powraca do spraw bieżących, społecznych, bytowych, socjalnych. Uważni obserwatorzy, jak choćby Jarosław Makowski, szef Instytutu Obywatelskiego, zauważyli, że w tym “para-exposé” nie znaleźliśmy odniesień do katastrofy smoleńskiej, ani do ideologii, czyli wypranej czasem idei IV RP. Z drugiej natomiast strony szef Prawa i Sprawiedliwości nie zdaje sobie sprawy ze złożoności materii ekonomicznej, jaką jest gospodarka, która może zostać pogłębiona kryzysem. Niestety, Kaczyński jest abnegatem ekonomicznym, a jego otoczenie mu nie pomaga w zrozumieniu materii gospodarki państwa.
Otoczenie prezesa PiS zapowiadało, że jego wystąpienie będzie skierowane do szerszego forum odbiorców, nie tylko do wyborców jego formacji. Jednak miejsce – siedziba partii – ale przede wszystkim treść wystąpienia, pokazały, że adresatem były grupy nastawione na “daj”, mniej mobilne, gorzej sytuowane, roszczeniowe i wymagające wspomagania, czyli wyborcy PiS-u. Kaczyński dał jednocześnie wyraźny sygnał, który mocno wybrzmiał po okresie kilkutygodniowego milczenia – to on po tej stronie sceny politycznej jest dalej siłą dominującą. Wyczuł to znakomicie Zbigniew Ziobro z Solidarnej Polski, który gwałtownie przypomniał, że część przedstawionych przez Kaczyńskiego pomysłów został “skradziona” SP.
Platforma Obywatelska zapowiada szybki respons na wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego. W części poświęconej sprawom ekonomicznym, czy projektom pro-socjalnym, nie będzie to trudne. Pewne sprawy da się policzyć i pokazać ich bezsens. Inne, szczególnie te natury prawnej, dadzą się obalić, poprzez pokazanie, że ich wprowadzenie może spowodować chaos legislacyjny, jak choćby pomysł połączenia w jedną formułę systemu podatku CIT i PIT.
Jedno wrażenie po wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego pozostaje dominujące – to jego oderwanie się od realiów życia społeczeństwa XXI wieku, archaiczność postrzegania rzeczywistości. I przede wszystkim brak realnych perspektyw wdrożenie pomysłów w życie. Na szczęście…
Azrael
-------------------
-------------------
*Tekst opublikoany na stronie Instytutu Obywatelskiego
