Dziś na sali sejmowej okazało, że PiS jest.. nagi...
REKLAMA
Przed dzisiejszym posiedzeniem Sejmu i “expose” (tak to teraz określmy…) premiera Donalda Tuska opozycja, głównie ze strony Prawa i Sprawiedliwości, mocno się naśmiewała i szykowała się do walki.
Naigrawano się z planów „drugiego expose” i pustych deklaracji i pomysłów. Kiedy premier przedstawił swoje pomysły (nie da się ukryć – bogate i dość kosztowne) – opozycja nie była wstanie merytorycznie podjąć z nimi dyskusji.
Premier Donald Tusk okazał się doskonale przygotowany do walki. Wieszczono, że jest wypalony, zmęczony, bez pomysłów i wizji. Okazało się już w trakcie samego niespełna godzinnego wystąpienia, że jest precyzyjny i zaskakująco trzeźwy w ocenach. Otwarte pozostaje oczywiście jak zamierza swoje pomysły zrealizować, precyzyjnie – skąd zamierza wziąć prawie 300 mld złotych na realizację swoich planów – do końca kadencji tego Sejmu i swojej koalicji. Dało się zauważyć, że jego pomysły i rozwiązania nie są “z małego palca” i niezaplanowane. Skupił się na dwóch zagadnieniach, nie gawędził i nie snuł księżycowych planów. Mówił o zagadnieniach inwestycyjnych, infrastrukturalnych i polityce rodzinnej. W tle widać było – zapewne to są działania Jacka Rostowskiego – że rząd zdaje sobie sprawę z tego, że będzie otrzymywał mniej środków na inwestycje strukturalne, ale z drugiej strony wie, że rozsądne plany i sensowne pomysły pozwolą już w przyszłym roku rozpocząć pozyskiwanie kwoty 300 mld euro, nad czym pracuje polski komisarz Unii Europejskiej, Janusz Lewandowski.
Nie przypadkiem więc jest to, że Tusk mówił o konkretach i projektach. Zaliczyć należy do nich spółki “Polskie Inwestycje”, z kapitałem 40 mld złotych, finansowanym częściowo ze spółek skarbu państwa. Ma to być machina stabilizacyjna i napędowa gospodarki. Ważniejsze są inwestycje publiczne mające zapewnić Polsce bezpieczeństwo przy przechodzeniu przez nadchodzące spowolnienie gospodarki – ale hasło “kryzys” nie padło.
Mówiono także o inwestycjach energetycznych – zarówno tych własnych, jak i gazie łupkowym. Ten temat jest traktowany wyjątkowo wstrzemięźliwie i eufemistycznie. Ale widać, że kwestia bezpieczeństwa i uzależnienia się od dostaw Rosji może być dla rządu Donalda Tuska ważnym elementem strategii. Zaakcentowano też konieczność poważnych inwestycji w energetykę konwencjonalną, ale także w drogownictwo. To są ważne deklaracje, również z tego powodu, że dotacje unijne przez najbliższe dwa lata dramatycznie spadną.
W drugiej części swojego wystąpienia premier wspomniał o wydłużeniu urlopów macierzyńskich do 12 miesięcy oraz o większych nakładach na żłobki i przedszkola. Dość enigmatycznie jednak wspominał o źródłach finansowania tych problemów. Zresztą całe wystąpienie dość poważnie raziło brakiem przedstawienia źródeł finansowania projektów.
Na końcu swojego wystąpienia premier złożył wniosek o votum zaufania dla swojego rządu z Waldemarem Pawlakiem i PSL-em. To zamknęło możliwość bajkowej i pustej dyskusji opozycji sejmowej na sali – jednym ruchem premier dokonał kastracji pomysłów zabaw opozycji.
Kiedy piszę te słowa, na sali sejmowej trwa jeszcze dyskusja, a właściwie co kilkadziesiąt minut na trybunę wchodzi premier i podejmuje polemikę i dyskusję z politycznymi oponentami. Na sali nie ma nie tylko wirtualnego premiera, Piotra Glińskiego, ale nie widać również Jarosława Kaczyńskiego. Szef opozycji od wielu tygodni zapowiadał niemalże akcję obalenia rządu PO i PSL i odesłania Donalda Tuska w niebyt. Dziś dzień prawdy, co zapewne potwierdzi akt głosowania o wotum zaufania wobec rządu Donalda Tuska będzie mocną weryfikacją i, co już słyszymy – początkiem nowej ofensywy Platformy Obywatelskiej. Po raz kolejny sala parlamentarna poważnie weryfikuje pustkę intelektualną PiS-u…
Azrael
* Tekst przygotowany dla Instytutu Obywatelskiego
