W roku 2014 problemy z Afganistanem i talibami nie zakonczą się.

REKLAMA
Dokładnie kiedy w afgańskiej Ghazni, gdzie jest główna siedziba polskich wojsk następowała oficjalna uroczystość przekazania dowództwu XII zmiany Polskiego Kontynentu Wojskowego obowiązków, polski śmigłowiec Mi-24 został ostrzelany w trakcie patrolu. Dwóch polskich żołnierzy pokładowych zostało rannych, w tym jeden ciężko (w sposób nie zagrażający życiu). To symptomatyczne, że były to pierwsze ofiary polskiego kontyngentu od ponad 6. miesięcy. Nie można tego odczytać inaczej, że Polacy zostali potraktowani przez afgańskich rebeliantów, talibów, ostrzegawczo, choć oczywiście ich służba i do tego czasu nie była łatwa.
XI zmiana PKW w Afganistanie, dowodzona przez gen. bryg. Bogdana Tworkowskiego, liczyła około 2,5 tys. żołnierzy. Na czele nowej, liczącej około 1800 żołnierz stoi gen. bryg. Andrzej Tuz. Już wiadomo z doniesień wywiadowczych, że zbliżająca się zima nie musi być wcale łatwiejsza. Jak wspomniał sam generał Tuz, oddziały talibów zostaną na swoich pozycjach, ponieważ zdają sobie sprawę z tego, „że jeżeli się wyniosą to już na wiosnę mogą nie odzyskać części terenu”.
logo
Zaara
Poza spotkaniem z polskimi żołnierzami, ale również z władzami afgańskimi ważnym, spektakularnym gestem, było wizyta w polskim szpitalu polowym w Ghazni. Leczona jest w nim 6-letnia afgańska dziewczynka o imieniu Zarka, która we wrześniu tego roku została przypadkowo postrzelona w nogę w wymianie ognia między policją afgańską, a talibami. Dziewczynka ma uszkodzony nerw kulszowy i wymaga operacji neurochirurgicznej. Jeżeli uda się zebrać pełną kwotę na koszty operacji, zostanie operowana przez Polaków w Bydgoszczy. Powinno to nastąpić w ciągu najbliższych tygodni.
Drugim poza czysto militarnym akcentem wizyty w Afganistanie, było oficjalne przejęcie polskiego zabytkowego czołgu francuskiej firmy, model Renault FT-17, z lat 20. ubiegłego wieku. Czołg ten brał udział w walkach polsko-rosyjskich w wojnie z roku 1921. Wymaga on renowacji, ale już został przetransportowany polskim Herculesem C-130 do Poznania, a stanie w muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.
logo
Helikopter
Minister Tomasz Siemoniak w trakcie jednej swoich wypowiedzi dla mediów przypomniał, że Polska, jak i całe NATO zamierza wycofać się z Afganistanu do końca 2014 roku. Minister jednak, podobnie zresztą jak Amerykanie, na których ciąży większość odpowiedzialności za dalszy rozwój sytuacji, nie wiedzą jak zakończy się konflikt afgański, a przede wszystkim oddawanie władzy i bezpieczeństwa samym Afgańczykom.
Polski kontyngent w Afganistanie został zmniejszony z o około 700 żołnierzy, prawie o 1/3. Nie wiemy do końca, biorąc pod uwagę impas pomiędzy Amerykanami, a siłami talibskimi, czy będzie on jedna malał dalej. Wszyscy w samym Afganistanie i dotyczy to Amerykanów, Brytyjczyków, Francuzów, czy Niemców, jak ognia unikają rozmów i planów o tym, jak będzie wyglądała nie tylko sytuacja militarna, ale również polityczna po roku 2014. Amerykanom udało się powołać i w dużym stopniu wyszkolić zarówno armię, jak i milicję przeciwną talibom, ale nie oznacza to wcale, że współpracują oni z Hamidem Karzajem. Jest raczej odwrotnie – dziś władza Karzaja raczej opiera się o współpracę z Amerykanami. Powołana milicja „arbakaj” działa przeciwko talibom i Al-Kaidzie, ale nie oznacza to wcale, że stanie po stronie władzy oficjalnej. Raczej może to pogłębić podziały, także klanowe i plemienne.
Wszystko to oznacza, że tak naprawdę nie wiadomo, jaki profil przyjmie Afganistan po 2014 roku. Dziś wyraźnie widać, że Karzaj i jego siły władzy nie utrzymają. A dodatkowym problemem, o którym Amerykanie mówią jeszcze mnie chętnie, jest gigantyczna produkcja narkotyków i jej nie zmniejszająca się dystrybucja. Wszystko to może okazać, że Afganistan po ponad 10 latach interwencji Stanów Zjednoczonych i państw sprzymierzonych nie rozwiązał żadnych problemów.
Azrael