Janusz Piechociński ma silną pozycję w PSL, ale tylko teoretycznie.
REKLAMA
PO i PSL, premier i nowy wicepremier wydają się pasować do siebie. Tak przynajmniej wydaje się po pierwszej wspólnej konferencji Donalda Tuska i Janusza Piechocińskiego z PSL, jednocześnie obejmującego stanowisko ministra gospodarki. Ten sam resort, którym dowodził przez lata Waldemar Pawlak, dziś, jak niektórzy mówią, polityczny rencista…
A wcześniej Janusz Piechociński nie chciał być członkiem rządu wspólnoty PO i PSL-u. Założeniem tuż po politycznych wyborach w PSL było pozostanie Waldemara Pawlaka w rządzie, choć jako szeregowy polityk szefa Piechocińskiego. Jednak Pawlak twardo, w dwa dni po zakończeniu zjazdu PSL, zrezygnował z jakiejkolwiek funkcji. Czy to jest dobre działanie dla niego i tej części jego partyjnych zwolenników, prawie połowy? Według mnie, nie jest to dla niego dobry pomysł, tym bardziej, że Piechociński szybko podjął decyzję o odmłodzeniu kadry centrali politycznej.
Po twardym stanowisku Waldemara Pawlaka, do rządu, na stanowisko wicepremiera miał wejść inny polityk, najprawdopodobniej Władysław Kosiniak-Kamysz. Ale to i wewnątrz PSL-u, i zapewne według stanowiska Donalda Tuska, nie udało się. Piechociński chciał więc wejść do rządu, ale jako wicepremier „bez teki”. To dało by mu szansę zajęcia stanowiska bez zobowiązań, za to z poważną siłą. Na to jednak twardo nie zgodziła się PO i premier. Janusz Piechociński został wicepremierem z resortem, który nie tylko zajmuje się koordynacją pracy rządu, ale również ma konkretne zobowiązania prawne i organizacyjne. I nie jest wykluczone, że zostanie zmuszony do opieki nad innymi resortami. Czy to może oznaczać osłabienie jego pozycji w PSL? Tak, może, a również może oznaczać, że nie będzie miał korzyści i metod rozwoju partii do poziomu 10 – 15% popularności. Tego oczkuje i partia i tego może również żądać od Piechocińskiego Waldemar Pawlak i jego polityczna, duża, kamaryla.
Janusz Piechociński ma silną pozycję w PSL, ale tylko teoretycznie. Siła Waldemara Pawlaka w Radzie Naczelnej partii pozostaje znacząca. Może to oznaczać, że brak wzrostu partii, błędy Piechocińskiego, kłopoty finansowe, mogą odsunąć go od stanowiska szefa, a więc również wicepremiera. Jego kadencja nie musi trwać wcale trzy lata, do czasów nowych wyborów parlamentarnych. Dziś jest silny, ale jeżeli nie będzie stabilnej sytuacji wewnętrznej PSL, nie tylko pod względem wzrostu popularności, ale również finansów, może to być dla niego groźne. Ma wprawdzie poparcie Władysława Kosiniak-Kamysza, czy Adama Jarubasa i Krzysztof Hetmana, ale może to oznaczać także naciski innych młody i starszych politycznych baronów. Choć z drugiej strony jest nadzieja, że elastyczność i siła Janusza Piechocińskiego wygra. Tym bardziej, że wspomniane 10 do 15% poparcia może nie tylko wzmocnić znany, stary system „obrotowy” PSL, ale być również korzystny na Platformy Obywatelskiej, premiera i całego rządu.
Azrael
