Pani Grodzka powinna się zastanowić, czy stanowisko wicemarszałka Sejmu jest w jej interesie.
REKLAMA
Dziś trochę będzie komentarza i opinii raczej prywatnych. Jestem liberałem i libertalianistą, w związku z tym oceniam pewne działania i postawy z punktu widzenia idei pełnych swobód ludzkich, także polityków.
Anna Grodzka jest kobietą, nawet jeżeli wyglądem dalej przypomina mężczyznę. I to, że posłanka Krystyna Pawłowicz zakwestionowała jej kobiecość, świadczy o jej intelektualnej indolencji, to raz i braku klasy politycznej, to dwa. Kobiecą zdolnością jest kultura osobista, dobre emocje wobec kobiet (i mężczyzn), empatia. Niezależnie od tego, co robi dziś posłanka Grodzka, przyzwoita kobieta, nawet polityk PiS-u powinien się tym charakteryzować. Poczuli to nawet polityczni koledzy pani Pawłowicz.
Ale jest i druga strona medalu – to działania partii p. Grodzkiej i jej samej. Jeżeli posłanka Grodzka czuje się kobietą i chce działać w ich imieniu (nie tylko praw osób kobiecych po zabiegach), to właśnie powinna unikać działań politycznych, medialnych, swojej partii, która wykorzystuje nią samą i jej poglądy dla własnej działalności. Dziś polityczny macher, Janusz Palikot, wykorzystuje sytuację, w jakiej znalazła się Anna Grodzka, do swoich celów poszerzenia możliwości partii w parlamencie. I posłanka Grodzka staje się elementem rozgrywki, która z jej poglądami i zadaniami w imię interesów pewnej grupy kobiet – a także pewnych rozwiązań małżeńskich – nie ma wiele wspólnego.
Pani Grodzka powinna się zastanowić, czy stanowisko wicemarszałka Sejmu (czego jej nie odmawiam) będzie drogą ku realizacji jej zadań i poglądów jako przedstawicielki pewnej grupy osób, ale także potrzeb szerszej grupy kobiet i mężczyzn, chcących żyć według innego prawa, niż oficjalne małżeństwo, czy będzie wykorzystywane dla działań politycznych manipulatora Palikota.
Anna Grodzka to kobieta z dużym doświadczeniem, jej kariera (i już wiek) powinny jej dać pewien kierunek działalności. Zgoda na poddanie się działaniom Palikota przyniosła jej sukces, dziś może dać jej straty, lub porażkę. Zgoda na kierowanie się jego celami i zadaniami może pogorszyć jej pozycję w działalności najważniejszej – poparcia dla grup społeczeństwa, które ceni sobie wolność, swobodę, niezależność prawną, ale również niezależność od reżimu państwa. Dziś znaczące dla niej powinno być to, czy jej cele życiowe nie zostaną stłamszone, zniszczone przez Palikota. Mam nadzieję, że pani Grodzka zrozumiała, że dziś staje się narzędziem politycznym, a nie samodzielnym działaczem.
Może to jest moment, kiedy pani Grodzka powinna zacząć pracować nad własnym ruchem politycznym, skupiającym nie tylko osoby z jej doświadczeniem życiowym, ale również szersze pojęcia wolności i praw społecznych? Jeżeli słuchamy niektórych wypowiedzi polityków lewicy, czy innych instytucji demokratycznych, to w tym segmencie jest jednak dziura…
Azrael
