Polska dostanie więcej środków finansowych w latach 2014 - 2020, w sytuacji, kiedy budżet całej Unii Europejskiej jest mniejszy.
REKLAMA
Tak, oczywiście – polska delegacja, a właściwie cała Polska, wczoraj odniosła sukces – dostaniemy dużo pieniędzy na lata 2014 – 2020 z Unii Europejskiej. I osiągnęła to w ramach kompromisu całej UE, 27. państw członkowskich. To dla na sukces, ale czy dla całej Europy? Wielu komentatorów już wczoraj mówiło, że forma budżetu jest przestarzała, że tak liczone i wydatkowane pieniądze nie są dobrym instrumentem dla rozwoju kontynentu europejskiego. Tym bardziej, że kryzys europejski nie skończył się – on raczej czeka przyczajony.
Są także inne problemy, zarówno ekonomiczne, jak również polityczne, o których wspominali polscy europarlamentarzyści, z Jackiem Saryusz-Wolskim i Leną Kolarską-Bobińską na czele – nie są oni do końca przekonani, że Parlament Europejski taki budżet zaakceptuje. Niektóre frakcje polityczne – także składające się z tych państw, które wczoraj były za budżetem – już w następnym posiedzenie PE mogą zająć inne stanowiska. Bardzo wyraźnie to zakomunikowała pani euro posłanka L. Kolarska-Bobińska;
Trzeba więc jasno powiedzieć, że niezależnie od wyników dzisiejszego szczytu, do ostatecznej decyzji jeszcze daleko. Będziemy musieli poczekać do 13 marca, gdy odbędzie się tajne głosowania nad budżetem na posiedzeniu plenarnym w Strasburgu. Tajne głosowania zawsze zwiększa niepewność.
Będziemy walczyć – tak zapewne powiedzieli sobie polscy politycy z premierem na czele – ponieważ Polska jest jedynym krajem, który środków finansowych dostanie więcej. Niektórzy twierdzą, że mniej na rolnictwo, ale wynika to z nieumiejętności oceny, jak rolnictwo – a właściwie obszary gminne – powinno być finansowane. Pan Janusz Wojciechowski zapewne wie – ale nie po to pojawił się w mediach i napisał kolejny ostry komentarz, aby to wyjaśnić.
Polska dostanie więcej środków, w sytuacji, kiedy budżet na siedem lat jest mniejszy. Powinniśmy otrzymać (jeżeli będziemy dobrze przygotowywać nasze projekty) w latach 2014 do 2020 105,8 mld euro. Lekko ponad 440 mld złotych. Oczywiście, powtórzę jeszcze raz, jeżeli polscy europarlamentarzyści, przede wszystkim Jacek Protasiewicz z Platformy Obywatelskiej, będą tak zdolni w negocjacjach i politycznej grze, jak premier Donald Tusk w dwudniowym maratonie. Warto pamiętać o tym, że budżet wejdzie w życie, kiedy większość Parlamentu Europejskiego wyrażą na to zgodę.
Jest druga strona medalu, czysto polska – czy otrzymywane przez lata środki zostaną w Polsce dobrze zagospodarowane. Pieniądze nie pracują same – one muszą zostać dobrze zainwestowane. Historia rozwoju polskiego drogownictwa (ukłony dla ministra Sławomira Nowaka…) pokazuje, że jest z tym – określając eufemistycznie – różnie…
Ale to, że Polska otrzymała największy rozmiar tortu, czyli stała się największym beneficjantem finansów całe Unii Europejskiej, jest czymś, co pozostanie długo w pamięci.
I na szczęście premier Donald Tusk nie zakrzyczał kamerom telewizyjnym sławetnego „Yes, yes, yes” ex-premiera Kazimierza Marcinkiewicza…
Azrael
