Dwa tematy są modne w relacjach medialnych od pewnego czasu. To oczywiście sprawa gender, którym wszyscy się „bawią” do upojenia, nie wiele interesując się problemami etycznymi z tym związanymi, i temat drugi, wyjście po 25 latach z więzienia Mariusza Trynkiewicza. Ta druga sprawa jest ciekawsza, nie ze względu na problemy etyczne – przy niej zaczyna być modny znów inny temat – kara śmierci dla skazanych za mordy.

REKLAMA
Żyjemy w takim czasie i w takim miejscu, gdzie dla normalnego funkcjonowania w społeczeństwie należy mieć zbudowany własny, prywatny katalog moralny. Katalog, którym się kierujemy. W tym katalogu okazuje się, że dla wielu ważne jest podejście do kary śmierci. I o dziwo – w kraju o największym chyba katolicyzmie w Świecie większość Polaków jest za przywróceniem kary śmierci.
Nie ma w polskiej polityce rzeczy świętych. Nie ma takich spraw, których nie można by użyć jako narzędzie w samej walce politycznej. Szczególnie, jeżeli sprawy dotyczą wartości moralnych i etycznych. Lubują się w tym szczególnie ci po prawej stronie sceny politycznej, często występujący z imieniem Pana Boga na ustach. Może dlatego tak wyraźnie widać u nich faryzejską obłudę…
Politycy Prawa i Sprawiedliwości, ale przede wszystkim polska prawica, opowiadają się za zakazem aborcji, przeciwko eutanazji i in vitro. Kiedy jednak swego czasu poseł Marek Jurek nawoływał swoich wówczas jeszcze kolegów partyjnych do poparcia jego pomysłów antyaborcyjnych, został z PiS wypchnięty. Bo nie inaczej można było odczytać odmowę dyskusji na temat zmian w Konstytucji RP, prowadzących do pełnej ochrony zarodków ludzkich.
Kiedy na Krakowskim Przedmieściu stanął krzyż smoleński, postawiony przez harcerzy, szybko stał się on politycznym totemem dla PiS. Jarosław Kaczyński pielgrzymował do niego nie dla jego symboliki, czy nawet pamięci brata, ale po to, aby wygłaszać pod nim płomienne polityczne dytyramby.
I znów wartość nadrzędną, czyli sprawę zabijania w imię prawa i społeczeństwa, próbuje się wykorzystać w celach politycznych. Tym razem prawicowcy oczywiście wracają oczywiście do tematu przywrócenia kary śmierci. Powołują się na naukę Kościoła katolickiego, która ponoć nie zabrania stosowania kary śmierci. Tylko, że zwolennicy kary śmierci nieuważnie czytają Pismo Święte, nie mówiąc o tym, że nie znają nauk „Naszego Papieża”, Jana Pawła II. A wystarczy zajrzeć do encykliki „Evangelium vitae”, aby przeczytać w niej, że polski papież nie widzi żadnych przesłanek do stosowania we współczesnym świecie demokracji kary śmierci. To zresztą dało asumpt do zmian w Katechizmie Kościoła Katolickiego i umieszczeniu w nim takiego zapisu:
Jeżeli (…) środki bezkrwawe wystarczą do obrony i zachowania bezpieczeństwa osób przed napastnikiem, władza powinna ograniczyć się do tych środków, ponieważ są bardziej zgodne z konkretnymi uwarunkowaniami dobra wspólnego i bardziej odpowiadają godności osoby ludzkiej (KKK 2267).
Wielu ludzi, w większości jak się okazuje w Polsce, także katolików, nie rozumie, że prawo demokracji jest w XXI wieku bliższe prawu naturalnemu. Morderstwo zwykłe ma te same amoralne konotacje, co morderstwo sądowe. Oba akty są niezgodne z prawami społecznymi rozwiniętych społeczeństw i z Dekalogiem. Nie będzie na szczęście w Polsce prawdopodobnie dyskusji na ten temat, choć pojawiają się różne absurdalne argumentacje za wprowadzeniem kary śmierci. Jedna z nich, zwolenników liberalizmu w stylu Ludwiga von Misesa, twierdzi, że karę śmierci należy wprowadzić, aby społeczeństwo nie ponosiło kosztów utrzymywania zbrodniarzy aż do ich naturalnej śmierci. Idąc tym krokiem myślenia, blisko nam do eugeniki, czyli do eliminacji ze społeczeństwa ludzi dla niego nieprzydatnych. Ten pomysł pokazuje, że prawie każda ideologia może prowadzić do zdegenerowanych pomysłów…
Katolik ma zasady wiary – i posłuszeństwa wobec papieża. Dlatego zadziwia mnie taki eklektyzm moralny, który pomimo Ewangelii i wyraźnych wskazówek Jana Pawła II, pozwala aprobować karę śmierci. Katolikom powinno być obce poczucie zemsty i gniewu, bo gniew rodzi pogardę, co powoduję, że człowiek przechodzi na ciemną stronę. To jest pogarda dla nauki Kościoła i dla życia ludzkiego, pozwalająca na uznanie kary śmierci jako UZASADNIONEJ.
Katolicy, opowiadający się za karą śmierci, zapominają, że człowiek jest służebny wobec Boga i wypełnia jego rozkazy. Będąc wyznawcą wiary – powinien mieć ją w swoim katalogu moralnym, w swoim sumieniu. Człowiek wiary powinien walczyć ze złem – a zabicie drugiego człowieka, także poprzez wykonanie kary śmierci – jest złem. Walka ze złem jest działaniem w imię dobra wspólnego, dobra innego człowieka i społeczeństwa.
I na koniec – człowiek wierzący powinien wiedzieć, że nie on jest powołany do tego, aby określać, kto jest katem, a kto ofiarą …
Azrael