Nie pamiętam tak szybkich, burzliwych i ciekawych zmian, jakie dokonują się na Ukrainie w ciągu mniej niż tygodnia. Niektórzy nazywają to „rewolucją ukraińską”, czy kijowską, inni piszą o „powstaniu ludowym”, dla kolejnych jest to wybuch nieskoordynowany i początek końca tego państwa.
REKLAMA
Ukraina wraca jednak do tego, co było 10 lat temu. Prezydenta Janukowycza praktycznie już nie ma, kraj wraca do konstytucji z roku 2004. Już wyznaczono wybory na 25 maja, choć samo odwołanie prezydenta jest dalekiej od przepisów prawa kraju. Trudno nazwać to ruchem demokratycznym. Ale dla praktycznie wszystkich polityków parlamentu kijowskiego nie ma to znaczenia – oni walczą nie tylko o nową Ukrainę, lecz także o swoją pozycję, stanowiska. Trudno nazwać to kompromisem.
Z więzienia wyszła Julia Tymoszenko. Została jednak na Majdanie, pomimo emocjonalnego wystąpienia przyjęta chłodno. Zresztą znane badania mówią, że popiera ją mniej więcej 20% Ukraińców, a połowa z nich jest do niej nastawiona negatywnie. To nie tylko sprawa jest szarej strefy finansowej, lecz także innych wyborów politycznych narodu. I pamięci jej zachowań i gry…
To co się działo przez 3 miesiące na Majdanie i burzliwy koniec nie jest jednak zakończeniem przemian. Europejskie środowiska polityczne nie wiedzą, jakie są perspektywy polityczne. Nie wiedzą również, jakie stanowisko zajmie Rosja, Putin, Kreml. Jak sądzę jednak, biorąc pod uwagę zamieszanie na samej Ukrainie, wokół niej, w Rosji, Unii Europejskiej, zakończy się to kompromisem. Kompromisem Unii z Rosją Władimira Putina. Warto jednak pamiętać, że Ukraina winna jest Rosji ponad 170 mld USD. Nikt nie chce tego pamiętać – i tu Putin trzyma twardą rękę.
Niektórzy twierdzą, że przemiany ukraińskie dostały następną szansę. Jaką – sami Ukraińcy nie wiedzą. Widać i czuć było to wyraźnie, jak została przyjęta – chłodno – wspomniana Julia Tymoszenko. Tymoszenko chciała rozpocząć na Majdanie kampanie wyborczą. Rezultat nie był silny. Ludzie Majdanu odczuli, że chodzi jej o powrót do władzy – czego zresztą nie ukrywa, zgłaszając się natychmiast do wyborów 25 maja.
Nie mówi się tego głośno – może poza Zbigniewem Brzezińskim – lecz największym problemem Ukrainy, jej stabilizacji, jest Rosja Putina. Karty polityczne, ekonomiczne, wpływy na całe otoczenie Ukrainy jest w jego rękach. Niektórzy sądzą, że przeciwwagą może być Unia Europejska, a może także USA z Barakiem Obamą. Możliwe, gdyby nie czynniki ekonomiczne. Nie rozumieją chyba do końca tego polscy politycy, którzy usiłują grać we własną wojenkę z Moskwą. Sądzę, że to jednak za duża – i za kosztowna gra polityczna dla nas.
Ta gra polityczna, jaką stara się prowadzić Polska na wielu frontach, w sprawie ukraińskiej, nie będzie skuteczna. Kiedy dojdzie do poważnych, finalnych rozmów pomiędzy Rosją, a Unią Europejską, partnerami będą Władimir Putin, Jose Manuel Barroso i Angela Merkel. Donald Tusk nie będzie już potrzebny jako mediator. Ukraina, jeżeli zdecyduje się wejść do Unii Europejskiej, a ta się na to zgodzi – nie będzie potrzebować polskiej pomocy.
Tragedia śmierci około 100 Ukraińców w Kijowie zostanie zapamiętana w historii tego kraju, i Europy. Jest jednak nadzieja, że da to zupełnie inne efekty dla narodu i państwa Ukrainy, niż to co stało się 25 lat temu w chińskim Tian’anmen.
Azrael
