Polska polityka nie jest jeszcze dziś i nie powinna być przedstawicielem Stanów Zjednoczonych w Europie. A patrząc i słuchając naszych polityków, można mieć wrażenie, że do tego dążymy. Robimy to po raz kolejny, w ciągu ostatnich 25 lat polskiej demokracji. Bez realnego rezultatu. Warto chyba przypomnieć, że Polacy wolnych wiz do USA nie mają dalej.

REKLAMA
Rząd ukraiński Arsenija Jaceniuka, działacza Majdanu, jest bliski utraty kontroli nie tylko nad dużą częścią kraju na Wschodzie, na rzecz Rosji. W związku z tym Kijów podnosi głos, wymachuje tanimi szabelkami i usiłuje Rosjan wypchnąć – choć oficjalnie sił zbrojnych Putina na tym terenie nie ma – i nie będzie. Działania ukraińskie są słabe i pełne porażek. Wynikiem tego jest to, że na wschodzie kraju już ok. 10 miast jest pod kontrolą ludzi chcących być z połączonych w różny sposób z Rosją. Już jest pytanie, czy nie powstanie Republika Doniecka.
Ukraińcy tych terenów są przygotowani. Partia regionów, wspierana przez oligarchę Rinata Achemtowa jest silna, nie tylko na ulicach i placach. Rosjanie to wiedzą i mają wsparcie – także z wewnątrz samej Ukrainy, nie tylko Rosji. Władze krymskie praktycznie nie mają na to żadnego wpływu, choć nie jest do końca, że tereny uzyskają pełną separację wobec władz Ukrainy.
Nie chodzi jednak tylko o wschodnie tereny Ukrainy. Jest jednoznaczne, że Władimirowi Putinowi chodzi także o odzyskanie wpływów w całej Ukrainie. Rosja widzi i czuje, że Putin jest konsekwentny w swoich politycznych działaniach i w przeciwieństwie do inercji Unii Europejskiej osiągający już polityczne sukcesy. To przede wszystkim sprawa odzyskania wpływów na Ukrainie. To nie będzie jednak polityka siły i terroru, o co jest dziś Moskwa oskarżana. To już jest polityka układu, dziwnie bliska pewnym wspomnieniom z końca lat 30. wieku ubiegłego. Dziś widać i jest praktycznie pewne – Ukraina znajduje się nie tylko w kryzysie, ale jest bliskie katastrofie nie tylko politycznej, ale głównie gospodarczej. Negocjacje genewskie, Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Rosji i Ukrainy, były pierwszą grą polityczną, jeszcze nieudaną. Federacja ukraińska, z mocno niezależnym terenami wschodnimi i południowymi jest celem działań Moskwy – i cichą nadzieją Unii Europejskiej, jako tryby zakończenia politycznego.
Władimir Putin rozgrywa sprawę delikatnie, po cichu. Siły zbrojne stoją spokojnie przy granicy. Unia Europejska działa werbalnie, a najsilniejszym politykiem, jaki usiłuje rozwiązać problemy tych wschodnich terenów Europy, jest John Kerry, amerykański sekretarz stanu. Z kim rozmawia? Oczywiście, będzie rozmawiał i podejmował wspólne decyzje, co do Ukrainy z … Sergiejem Ławrowem, szefem rosyjskiego MSZ. To jedyny realistyczny i logiczny schemat rozwiązania problemów – oczywiście poza polityką UE. Dziś praktycznie martwą.
Rząd Ukrainy jest praktycznie w inercji wobec swoich terenów wschodnich. Jest prawdą, że dziś „zarządza” tam już Władimir Putin. Praktycznie jednak nie musi prowadzić żadnych działań politycznych. To sama Ukraina jest wewnętrznie w sytuacji, która nie wiadomo, jak się zakończy. Wybory prezydenckie w maju tego roku niczego nie załatwią. Na szczęście nie zanosi się, że do realnej polityki wróci Julia Tymoszenko. Praktycznie brakuje też pomysłu, że Ukraina stanie się elektoratem Unii Europejskiej, czy OBWE.
Jeżeli elektorat, nie tylko polityczny, z jednej strony Unii Europejskiej, z drugiej samej Rosji, co to może oznaczać? Realnie tylko jedną rzecz – rozpad Ukrainy na dwa kraje… To będzie droga, również niestabilna decyzja i działania polityczne.
Polska, jakby się niektórym wydawało, prowadzi ostrą, własną politykę wobec Ukrainy, ale przede wszystkim Rosji Putina. Jakie są efekty? Samoloty amerykańskie, w ilości 12. sztuk, F16, w Polsce, systemy kontroli AVACS, zapowiedzi przylotów innych – np. Francuzów – i brak innych realiów. Prawdę polityczną trzeba obnażyć – po raz kolejny nie mamy żadnego realnego wpływu zarówno na politykę relacji USA – Rosja, jak i na politykę Unii Europejskiej, czy najsilniejszej polityk naszego regionu, Angeli Merkel. Oczywiście – możemy współpracować z UE, wzmacniać – na razie teoretycznie – nasze siły zbrojne. Czy to zwiększa naszą siłę polityczną w UE? Może i trochę tak – na rozwiązanie jednak wewnętrznych problemów w samej Ukrainie nie ma to znaczenia. Bo Polska dalej współpracuje z USA tylko powierzchownie.
Nie wiem, kiedy i jak realizm polityczny polskich władz dojdzie do stanu, kiedy przede wszystkim – w równych proporcjach – będziemy patrzeć na działania samych władz Ukrainy i na aktywną politykę Kremla. Trzymanie się pomysłów i słuchanie głosów takich naszych polityków, jak Paweł Kowal, nie przyniosło żadnych rezultatów. Po obu stronach granicy Polski i Ukrainy.
Azrael Kubacki