Czy możemy zawrzeć kompromis w sprawie Trybunału Konstytucyjnego? Czy możemy się umówić, że niektóre ustawy będą zgodne z Konstytucją, a inne nie? Czy możemy negocjować z Trybunałem, czym ma się zajmować, a co odłożyć na kiedy indziej? Czy możemy oceniać, który sędzia nam się podoba, a który nie?

REKLAMA
Dlaczego Trybunał Konstytucyjny jest ważny dla każdego obywatela? Bo jego rozstrzygnięcia dotyczą każdego z nas. Bo bada zgodność ustaw z Konstytucją, a także skargi w sprawach nas obywateli dotyczących. Sądy powszechne zadają pytania prawne, a potem przy uwzględnieniu odpowiedzi Trybunału Konstytucyjnego, wydają wyroki.
Dziś na rozstrzygnięcie Trybunału czeka ponad 240 spraw. Jeżeli Trybunał nie będzie w stanie sprawnie funkcjonować, to tak, jakby prawo przestało działać. Czy wówczas zamiast stosować prawo mamy się umawiać na kompromisy?
Weźmy na przykład wyrok sądu i umówmy się, że go wykonamy, ale tylko w części, która nam odpowiada. Czy możemy się umówić na taki kompromis? Nie, bo to by oznaczało kompromis niezgodny z prawem. Podobnie jest z kompromisem oferowanym obecnie przez rząd i jego otoczenie. To tylko pozory. Tyle, że Konstytucja nie jest na niby. To ustawa zasadnicza, a nie jakaś tam kartka papieru, którą można dowolnie zmieniać w zależności od bieżących potrzeb politycznych. To spis praw i obowiązków każdego obywatela naszego kraju. I właśnie dlatego, że jest to ustawa zasadnicza, do jej zmiany nie wystarczy zwykła większość, tylko 2/3 głosów. A tyle obywatele nie dali partii rządzącej.
Ale rządzącym to nie przeszkadza i tworzą alternatywną rzeczywistość. Funkcjonują w rzeczywistości bez Konstytucji i Trybunału Konstytucyjnego, bo im przeszkadzają. Dla nich wyroki Trybunału to komunikaty, sędziowie to opiniotwórcze gremium, a Konstytucja jest elastyczną wytyczną, którą tylko oni mogą interpretować wedle własnego uznania. Publikacji wyroków Trybunału można odmówić i uchwalać (najlepiej pod osłoną nocy) niezgodne z Konstytucją ustawy. Bo rządzący mają większość.
Zacznijmy od przestrzegania Konstytucji, która w sposób jednoznaczny mówi, że orzeczenia Trybunału są ostateczne i powszechnie obowiązujące. Mówi również, że publikacja orzeczeń to konstytucyjny obowiązek ciążący na władzy wykonawczej, w tym przypadku na Prezesie Rady Ministrów. Nie można naruszać równowagi pomiędzy władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Ten trójpodział władzy to fundament współczesnej demokracji. W kwestii publikacji wyroku nie może być kompromisu. Trzeba go opublikować i kropka. O kompromisie możemy mówić jedynie przy tworzeniu nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.
Możemy, a nawet powinniśmy, pracować wspólnie nad rozwiązaniami prawnymi, które nie dopuszczą w przyszłości do podobnej sytuacji kryzysowej i zapewnią należyte funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego. I tu możliwy jest kompromis, który pozwoli na przygotowanie projektu ustawy dotyczący działania Trybunału. Nowoczesna złożyła projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Jesteśmy otwarci na szeroką dyskusję przy udziale większości sejmowej, opozycji i ekspertów. Dyskusji, dzięki której, trzymając się zasad demokracji, wypracujemy rozwiązanie, które przywróci Trybunałowi tak bardzo potrzebną godność, powagę i pozwoli nadal stać na straży naszych praw i obowiązków zapisanych w Konstytucji.
Rządzący do tej pory nie chcieli się porozumieć w sprawie Trybunału i nie przyjmowali żadnej argumentacji, co tylko pogłębiało istniejący kryzys. Apele o przestrzeganie prawa nazywali donoszeniem na własne państwo.
Czekam więc z niecierpliwością na jutrzejsze spotkanie. Nasza propozycja porozumienia zgłoszona w zeszłym tygodniu również będzie przedmiotem tej rozmowy. Liczę, że będzie to początek dyskusji nad wypracowaniem konstruktywnego rozwiązania, które zażegna istniejący kryzys, nie tylko na kilka najbliższych miesięcy.