W myśl obowiązującego w Polsce prawa aborcja dozwolona jest w jedynie trzech, ściśle określonych przypadkach: (I) jeżeli ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia matki, (II) jeżeli badania prenatalne wskazują na ciężkie i nieodwracalne upośledzenie płodu, oraz (III) gdy ciąża jest wynikiem gwałtu. To prawo obowiązuje od 1993 roku.

REKLAMA
Nie było łatwo uchwalić ustawę, która spełniałaby oczekiwania zwolenników i przeciwników aborcji. Tym bardziej nie wolno naruszać tak ważnego i trwałego (jak dotąd) istniejącego uregulowania prawnego. Takie stanowisko prezentowała również świętej pamięci Pierwsza Dama Maria Kaczyńska. Radykalne zaostrzenie istniejącego prawa wcale nie przyczyni się do zmniejszenia liczby aborcji, ale do rozwoju podziemia aborcyjnego, co jest pod każdym względem niebezpieczne, szczególnie dla zdrowia i życia kobiet.
Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że istniejące prawo do legalnego przerwania ciąży w określonych ustawowo przypadkach jest dobrem osobistym kobiety, podlegającym ochronie prawnej. Istniejące uregulowanie prawne stanowi również gwarancję dostępu do profesjonalnej opieki medycznej w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia kobiety. Każda próba zmiany tej ustawy będzie naruszać spokój milionów Polaków, którzy bez względu na wiarę i przekonania religijne, szanują obowiązujące w tym względzie przepisy.
Należy pamiętać, że obowiązujące prawo nie zmusza kobiety do przerwania ciąży. W tych niezwykle trudnych sytuacjach daje jej wybór. Wybór, z którego może skorzystać, ale może też podjąć zupełnie inną decyzję. Decyzję własną, zgodną z własnym sumieniem, i wyznawanymi wartościami. To możliwość, a nie obowiązek. To wybór, a nie nakaz. To własne sumienie, a nie cudze. Nasze przekonania religijne są naszą prywatną sprawą, a nie innych osób. Trudno jest przewidzieć zachowanie człowieka w sytuacjach nadzwyczajnych, a szczególnie w następstwie zdarzeń określanych jako traumatyczne. Zdarzenia te mogą wzbudzać lęk, bezradność i przerażenie. Odbieranie w tej sytuacji prawa do decydowania bezpośrednio o swoim zdrowiu i życiu, to zmuszanie kobiety do działania wbrew jej woli i utrata poczucia kontroli nad własnym życiem.
Zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej i obciążenie kobiety, która zdecyduje się przerwać ciążę odpowiedzialnością karną niesie ze sobą bardzo poważne konsekwencje. Przede wszystkim jednak, odbiera możliwość podejmowania decyzji w zgodzie w własnym sumieniem. Ciąża nie jest zawsze wynikiem wyboru kobiety. Gdy powstaje w wyniku gwałtu, trudno mówić o radości, a raczej o niewyobrażalnie trudnym wyzwaniu. Nawet jeśli istniejące prawo miałoby funkcjonować dla jednej tylko kobiety, która w wyniku gwałtu zaszła w ciążę, to dla tej jednej kobiety obowiązujące przepisy powinny pozostać. Ta jedna kobieta powinna mieć możliwość podjęcia samodzielnej decyzji dotyczącej jej życia i przyszłości.
Pierwsza Dama Agata Kornhauser-Duda nie zajęła, jak dotąd, stanowiska w sprawie propozycji zaostrzenia obowiązującej obecnie ustawy antyaborcyjnej. Wielka szkoda. Czy nie chce zabierać głosu w tak istotnej dla kobiet kwestii, czy może ktoś zabronił jej wypowiadania się na ten temat? Przecież jest Pierwszą Damą, kobietą i matką. Jej głos jest niezwykle ważny w tej sprawie. W sprawie, która po raz kolejny dzieli Polaków na wrogie obozy.