Trybunał Konstytucyjny jest po to, by bronić obywateli przed nadużywaniem władzy i przed pochopnym uchwalaniem szkodliwych ustaw.
REKLAMA
Nie możecie uchwalać tego, co się Wam żywnie podoba, bo macie większość w Sejmie. Nie dostaliście mandatu do naruszania prawa w imię sprawowania władzy. Większość w Sejmie nie oznacza, że jest się ponad prawem.
Krok do tyłu w rozmowach na temat stanowienia prawa jest wyrazem rozsądku i słuchania w dyskusji innych, a nie wyrazem kapitulacji.
To nie wojna, czy rewolucja, by sprowadzać temat do takiej właśnie oceny sytuacji.
Tu w Sejmie mamy tworzyć dobre prawo, służące nam, obywatelom i dla takich celów zostaliśmy wybrani. Dobrego prawa nie tworzy się w atmosferze słów o kapitulacji.
Tworzenie prawa to jedno, a przestrzeganie to drugie. Z prawem nie chadza się na kompromisy.
Prawa się przestrzega. Przestrzeganiem prawa jest respektowanie wyroków, przyjęcie ślubowania od sędziów. To Sejm, a nie Prezydent, ma prawo wyboru.
Prawo, by dawało nam poczucie sprawiedliwości, stabilizacji, musi też dawać poczucie bezpieczeństwa i pewności.
Prawo doraźne, tworzone na chwilę, na kolanie, tego nie zapewni.
Tworzy tylko chaos prawny.
Świadomość tworzenia prawa, które za chwilę zostanie uznane za niekonstytucyjne, podważa w ogóle wartość prawa i sens jego tworzenia. Wprowadzanie niekonstytucyjnych przepisów tylko dlatego, że są nasze, to tworzenie szkodliwego i złego prawa.
Jeżeli Państwo myślą, że można stosować złe przepisy, to jesteście w błędzie, a praktyka szybko pokazuje, jak błędne przepisy szkodzą nam, obywatelom.
Zgodnie z art. 45 Konstytucji każdy ma prawo do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy, bez zbędnej zwłoki. Propozycja, by orzeczenia zapadały większością 2/3 doprowadzi do pozbawienia obywateli prawa do wyroku, co jest jawnym pogwałceniem głównej zasady demokratycznego państwa prawa.
Wnosząc sprawę mamy prawo do jej rozstrzygnięcia.
Zgodnie z art. 10 Konstytucji ustrój opiera się na trójpodziale władzy. Danie Prezydentowi czy Prokuratorowi Generalnemu prawa do złożenia wniosku o zmianę składu orzekającego, jest jawnym naruszeniem tego trójpodziału.
W projekcie nie ma przepisów, które dawałyby możliwość podjęcia decyzji odmawiającej wnioskowi. Oznacza to formę polecenia. Wystarczy złożyć wniosek.
Przewidziano natomiast przypadki, gdy rozprawa nie może się odbyć bez udziału Prokuratora Generalnego. A co jeśli specjalnie nie będzie przychodził?
Kolejną kwestią jest rozpatrywanie spraw wg kolejności wpływu. Musimy pamiętać o tym, że mogą pojawić sprawy wyjątkowo ważkie, które ze względu na charakter nie mogą czekać.
Ja wiem, że Posłowie Prawa i Sprawiedliwości zaraz zakrzykną, że jest furtka, ale klucz do tej furtki ma tylko obecna większość. Widać to chociażby po działaniach wobec Trybunału.
Nie do pomyślenia jest także, aby niezawisłego sędziego usunąć od tak, decyzją Sejmu, bo to podważa konstytucyjną zasadę niezależności sądów i niezawisłości sędziów. A taki zapis proponuje Polskie Stronnictwo Ludowe.
W art. 180 Konstytucji mamy wprost wyrażoną zasadę o nieusuwalności sędziów.
A zgodnie z art. 194, są oni powoływani na dziewięcioletnią kadencję, której nie wolno skracać.
To co? Jak się nam się nie podoba sędzia, to możemy go usunąć, skracając kadencję?
Od tego jest postępowanie dyscyplinarne, które daje możliwość usunięcia sędziego z urzędu, gdy sprzeniewierzy się pełnieniu swojej funkcji, a nie dlatego, że nam się nie podoba. A to z kolei jest propozycja Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Nie możemy kwestionować ostateczności wyroków, bo to wynika z Konstytucji.
Tym samym przyznawanie Sejmowi uprawnienia do wnioskowania o ponowne rozpatrzenie sprawy jest podważeniem jasnego i precyzyjnego przepisu Konstytucji o powszechnym obowiązywaniu i ostateczności wyroków Trybunału.
Inaczej większość sejmowa, a więc polityczna, decydowałaby o tym, co uznać, a co nie, za ostateczne.
Prezydent poprzez przyjęcie ślubowania lub jego odmowę, nie może decydować o wyborze sędziego Trybunału.
Przyjęcie przepisu, że ślubowanie jest wyznacznikiem wyboru stanowi furtkę przenoszącą uprawnienie z Sejmu na Prezydenta.
Przecież nie zmieniacie przepisów Konstytucji w tym zakresie, prawda?!
Prawo i Sprawiedliwość tworzy pozory dialogu i dyskusji w Sejmie, mając pełną świadomość, że to czysta propaganda. To propaganda dla opozycji, Komisji Europejskiej, dla nas, obywateli.
Prawda jest taka, że Prawo i Sprawiedliwość nie zamierza z nikim dyskutować o Trybunale. Nie interesuje Was opinia Komisji Europejskiej, mówicie o pseudo-orzeczeniu.
Projekt ustawy autorstwa Prawa i Sprawiedliwości ma umożliwić publikację wyroku Trybunału, który dla Was wyrokiem nie jest. Ta publikacja ma mieć charakter historyczny, jak mówicie.
Jeśli mamy iść do sądu po wyrok historyczny, to lepiej wcale. Bo jaka będzie jego wartość? To może zlikwidujcie sądy!
W krzewieniu populizmu jesteście bezkonkurencyjni. Ale nie zmieni to faktu, że my, obywatele, nie damy się na to nabrać. Chcemy dobrego prawa i jego przestrzegania. Również, a może przede wszystkim, przez sprawujących władzę.
