Po mojej wypowiedzi w programie „Polityka przy kawie” w TVP1, pytana byłam przez niektóre media; czy zdaniem ministra krzyż powinien wisieć na ścianie w uczelni? Pytanie czy powinien wisieć krzyż, zawiera w sobie niebezpieczną tezę, że minister powinien ustalać odgórnie poglądy społeczności akademickiej w kwestii tak wrażliwej jak religia.
REKLAMA
Światopogląd, jaki dominuje na danej uczelni kształtowany jest przez społeczność, która ją tworzy. Można przecież wyobrazić sobie sytuację, że ogół studentów i kadry akademickiej jakiejkolwiek uczelni życzy sobie, aby krzyż towarzyszył im podczas wszystkich zajęć. W takim przypadku nikt, włącznie z ministrem nie powinien ingerować. Jednak najczęściej społeczność akademicka składa się z ludzi o różnych poglądach religijnych a także z ateistów czy też z agnostyków. Dlatego zalecam daleko idącą ostrożność w forsowaniu jakiejkolwiek symboliki religijnej w uczelniach publicznych.
Krzyż, jako symbol religijny i publiczne wyznanie wiary zasługuje oczywiście na szacunek i odpowiednie traktowanie, nikogo nie dziwią krzyżyki noszone na piersiach, nikogo nie bulwersują krzyże w miejscach kultu religijnego ani na uczelniach czy wydziałach teologicznych, gdzie można domniemywać, iż wszystkich studentów i wykładowców łączą te same wartości wynikające z religii.
Państwo wspiera edukację wyznaniową ze swojego budżetu, dotuje szkoły wyższe, i seminaria różnych wyznań, od Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego przez Chrześcijańską Akademie Teologiczną po Wyższe Seminarium Duchowne Towarzystwa Salezjańskiego w Lądzie n. Wartą, ogółem ponad 30 ośrodków. Tylko w ubiegłym roku kosztowało to budżet szkolnictwa wyższego ponad 200 mln zł, nie licząc wydziałów teologicznych w uczelniach świeckich, wyznaniowych szkół średnich, przedszkoli czy lekcji religii w każdej szkole a wszystko to liczone jest już w miliardach złotych. Symbolika religijna towarzysząca lekcjom i wykładom tam organizowanym jest naturalnym odwzorowaniem treści i wartości, które determinują tematykę zajęć.
Jednak, jaki związek symbol religijny ma z wykładami z dziedziny fizyki, lingwistyki stosowanej, matematyki czy inżynierii materiałowej w uczelniach publicznych? Przebywający w sali lub auli ateista, żyd czy muzułmanin nie musi identyfikować się z symbolem kościoła katolickiego i nikt nie powinien od niego tego wymagać.
Jak powinna wyglądać, więc ściana neutralna światopoglądowo? Czy powinny być na niej zawieszone odwzorowujące poglądy wszystkich, którzy mają do tego prawo według zasady równości: krzyż łaciński, bizantyjski, gwiazda Dawida, półksiężyc i …puste miejsce dla ateistów? Jako osoba ceniąca zdrowy rozsądek, jestem zwolenniczką prostszego rozwiązania, czyli nie umieszczania symboli religijnych w tej przestrzeni uczelni publicznych, która nie jest przeznaczona dla uczelni katolickich i wydziałów teologicznych.
