Dużą dyskusję w środowisku naukowym wywołał tekst Magdy Papuzińskiej opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost” zatytułowany „Strzeżcie się profesorów”. Red. Papuzińska przytoczyła kilka ogólnie znanych niedawnych wydarzeń, których bohaterowie - polscy naukowcy z tytułem profesora - ogromnie się kompromitują. Mowa w nim m.in. o prof. Krzysztofie Jasiewiczu z Polskiej Akademii Nauk, który w głośnym już tekście w „Focus Historia” zaatakował w niewybredny sposób Żydów czy o prof. Krystynie Pawłowicz, której wypowiedzi podczas debaty o związkach partnerskich w Sejmie do tej pory budzą powszechne oburzenie.

REKLAMA
Kłamliwych czy nienawistnych słów słychać w Polsce niemało. Ale jeśli pochodzą one z ust profesorskich, robi się i przykro, i strasznie. Ktoś powie „Profesor to też człowiek i jak każdy może popełniać błędy, ulegać emocjom, żywić szczególne przekonania”. Ale jednak od profesora wymaga się zdecydowanie więcej. Ten tytuł zobowiązuje. Zobowiązuje do tego, by być przykładem dla młodszych pracowników nauki, dla uczelni, ba, dla całego społeczeństwa i jego elity. I to nie tylko w kwestiach ściśle profesjonalnych, ale także moralnych.
O tym, że Polacy szanują swoich profesorów świadczą wyniki badań prestiżu zawodów, w których od lat profesor uniwersytetu nieodmiennie jest na pierwszym miejscu. Obawiam się, że wystąpienia takie jak prof. Jasiewicza czy prof. Pawłowicz mogą tym prestiżem zachwiać. Do jego spadku mogą przyczynić się także - na szczęście nieliczne - wystąpienia profesorów w mediach, podczas których osoby z tytułem „prof.” przed nazwiskiem wypowiadają się ochoczo w sprawach, o których mają jedynie mgliste pojęcie.
- Co ma myśleć przeciętny widz jeśli ten sam fakt, np. dotyczący katastrofy smoleńskiej, interpretuje mu całkowicie odmiennie dwóch profesorów – pytał niedawno w TVP1 Piotr Kraśko.
I tu profesor, i tu profesor, a że jeden jest prawdziwym fachowcem, ma naukową specjalizację i dorobek, które pozwalają mu formułować stanowisko na podstawie rzetelnie zgromadzonych i wyczerpujących danych oraz wyników badań, a drugi wyłącznie wierzy w swoją wizję wydarzeń opierając się na wycinkowych informacjach niewiadomego pochodzenia. Tego widz już nie wie i wielu z nich jest zupełnie zdezorientowanych.
Gorzka to chwila, gdy w prasie pojawiają się artykuły o kompromitacji naszej profesury. Wolałabym aby wypowiedzi polskich uczonych były raczej pomocą na nasze lęki, kłopoty i dylematy służącą lepszemu zrozumieniu świata i otaczających nas problemów. By były one kwintesencją mądrości, rozwagi, doświadczenia i dobrego smaku.