Jeśli mamy być konkurencyjni dla świata i nie chcemy skazywać młodych Polaków na pracę poniżej ich aspiracji, to potrzebujemy mocnego sektora zawodowego szkolnictwa wyższego.
REKLAMA
Świat wciąż docenia Polskę za transformację gospodarczą i rozwój, jakiego dokonała w ostatnich dwudziestu latach. - Podniósł się dochód obywateli i poprawiła jakość życia - chwalił nasz kraj niedawno w Warszawie Xavier Devictor, przedstawiciel Banku Światowego na Polskę i Kraje Bałtyckie, który uczestniczył w konferencji zorganizowanej przez MNiSW razem z Bankiem Światowym na temat jakości kształcenia praktycznego w szkołach wyższych. Ekspert zaznaczył, że ten widoczny za granicą sukces Polski był możliwy dzięki dość wysokiemu tempu wzrostu gospodarczego. Dziś jednak jesteśmy w zupełnie innej sytuacji. Kluczową rolę w rozwoju gospodarki ma do odegrania zawodowe szkolnictwo wyższe.
Potwierdzają to słowa Andreasa Schleichera, eksperta OECD ds. edukacji wyższej, który wypowiadając się dla BBC, stwierdził, że dziś zachodnie gospodarki stanęły na rozdrożu. I w ekonomicznym wyścigu mają do wyboru dwa wyjścia: albo obniżyć pensje i zatrudniać nisko wykwalifikowanych robotników tak jak Chiny, albo próbować wygrać innowacyjnością i konkurencyjnością.
Wybór atrakcyjniejszej i ambitniejszej drogi innowacyjności i konkurencyjności oznacza, że będą się liczyły konkretne umiejętności i kompetencje, których nie wykształcą tradycyjnie pojmowane uniwersytety. Edukacji wyższej potrzeba bowiem elastyczności w kształceniu specjalistów różnych - nawet bardzo wąskich - branż. Warto zauważyć zależność – kraje, w których gospodarka jest silna, już dziś mają dobrze rozwiniętą wyższą edukację zawodową. Są to to m.in. Niemcy, Austria, Szwajcaria, Holandia, Finlandia, USA, Kanada. Różnorodność oferty edukacyjnej – dostosowanej nie tylko do potrzeb regionu i przemysłu, ale też do możliwości i potrzeb młodych ludzi - pozwala bowiem w pełni wykorzystać potencjał społeczeństwa.
Praktyczne kształcenie to zatem ważne zadanie dla polskich uczelni. To ich społeczna odpowiedzialność, w sytuacji gdy dziś studiuje 40 proc. rocznika maturzystów, a nie jak przed laty, gdy studiowało 10 proc. (tak było przed edukacyjnym boomem w 1989 r.).
Wiele uczelni broni się przed etykietką szkół „zawodowych” i dąży do prowadzenia studiów na kierunkach o charakterze akademickim, jakby tylko to mogło dać im szacunek i prestiż.
Nie można oczywiście zapominać o tym, że przygotowanie do pracy zawodowej to nie jest jedyny cel studiów. Dlatego proponujemy uczelniom zróżnicowanie ich misji i tworzenie studiów o dwóch profilach: ogólnoakademickim i praktycznym.
Studia o profilu ogólnoakademickim są przeznaczone dla młodych ludzi o silniejszych zainteresowaniach akademickich, którzy swą przyszłą karierę wiążą np. z pracą naukową.
Studia o profilu praktycznym – przygotują do pracy zawodowej w konkretnej branży. Są ofertą dla studentów zainteresowanych szybszym zdobyciem praktycznego wykształcenia i wejściem na rynek pracy.
Prowadzenie takich studiów wymaga od pracowników uczelni ogromnych zdolności i ciężkiej pracy, a także umiejętności zawiązywania dobrych relacji z otoczeniem społeczno-gospodarczym i twórczego podejścia do zmian na rynku pracy.
Jestem przekonana, że dobre studia praktyczne będą źródłem prestiżu i dumy dla uczelni i przyczynią się do jej popularności wśród kandydatów.
Potwierdzają to słowa Andreasa Schleichera, eksperta OECD ds. edukacji wyższej, który wypowiadając się dla BBC, stwierdził, że dziś zachodnie gospodarki stanęły na rozdrożu. I w ekonomicznym wyścigu mają do wyboru dwa wyjścia: albo obniżyć pensje i zatrudniać nisko wykwalifikowanych robotników tak jak Chiny, albo próbować wygrać innowacyjnością i konkurencyjnością.
Wybór atrakcyjniejszej i ambitniejszej drogi innowacyjności i konkurencyjności oznacza, że będą się liczyły konkretne umiejętności i kompetencje, których nie wykształcą tradycyjnie pojmowane uniwersytety. Edukacji wyższej potrzeba bowiem elastyczności w kształceniu specjalistów różnych - nawet bardzo wąskich - branż. Warto zauważyć zależność – kraje, w których gospodarka jest silna, już dziś mają dobrze rozwiniętą wyższą edukację zawodową. Są to to m.in. Niemcy, Austria, Szwajcaria, Holandia, Finlandia, USA, Kanada. Różnorodność oferty edukacyjnej – dostosowanej nie tylko do potrzeb regionu i przemysłu, ale też do możliwości i potrzeb młodych ludzi - pozwala bowiem w pełni wykorzystać potencjał społeczeństwa.
Praktyczne kształcenie to zatem ważne zadanie dla polskich uczelni. To ich społeczna odpowiedzialność, w sytuacji gdy dziś studiuje 40 proc. rocznika maturzystów, a nie jak przed laty, gdy studiowało 10 proc. (tak było przed edukacyjnym boomem w 1989 r.).
Wiele uczelni broni się przed etykietką szkół „zawodowych” i dąży do prowadzenia studiów na kierunkach o charakterze akademickim, jakby tylko to mogło dać im szacunek i prestiż.
Nie można oczywiście zapominać o tym, że przygotowanie do pracy zawodowej to nie jest jedyny cel studiów. Dlatego proponujemy uczelniom zróżnicowanie ich misji i tworzenie studiów o dwóch profilach: ogólnoakademickim i praktycznym.
Studia o profilu ogólnoakademickim są przeznaczone dla młodych ludzi o silniejszych zainteresowaniach akademickich, którzy swą przyszłą karierę wiążą np. z pracą naukową.
Studia o profilu praktycznym – przygotują do pracy zawodowej w konkretnej branży. Są ofertą dla studentów zainteresowanych szybszym zdobyciem praktycznego wykształcenia i wejściem na rynek pracy.
Prowadzenie takich studiów wymaga od pracowników uczelni ogromnych zdolności i ciężkiej pracy, a także umiejętności zawiązywania dobrych relacji z otoczeniem społeczno-gospodarczym i twórczego podejścia do zmian na rynku pracy.
Jestem przekonana, że dobre studia praktyczne będą źródłem prestiżu i dumy dla uczelni i przyczynią się do jej popularności wśród kandydatów.
