Od ponad dwóch tygodni nosiłem sie z zamiarem odwiedzin w redakcji magazynu WAW w celu podpisania rachunku i umowy. Dziś uzbrojony w ulubioną kawę w końcu tam dotarłem!

REKLAMA
logo
W redakcji WAW z Mike'iem Urbaniakiem i jego asystentką.
Na dobrą sprawę walczyłem z tymi formalnościami od wielu miesięcy, bo za każdym razem okazywało się, że gdzieś czai się jakiś załącznik, albo miejsce do podpisania, które z niewiadomego podowu postanowiło się przede mną ukryć.
W końcu udało się :)
Dzięki cierpliwosci red. nacz. WAWu zlożyłem finalny podpis, a dokumenty mogą dumnie powędrowac do działu księgowości.
Piszę o tym, ponieważ wiekszośc moich kontaktow z redakcjami jest wirtualna, już nawet nie telefoniczna, zazwyczaj mailowa.
Co poradzić? Takie czasy. Ma być szybko i skutecznie.
Dlatego lubię, kiedy trzeba sie stawić osobiscie, kiedy mail nie wystarcza i zlecenie ilustracji omowia się w cztery albo sześć lub osiem oczu.
Jednak nawet wtedy nad głową ciągle ponuro tyka zegarek, przypominajac, że czas to pieniądz i że trochę się wkopałem z tymi moimi kredkami. Zrobienie tła nadającego tonacje całej ilustracji w tej technice zajmuje tyle co stworzenie całej ilustracji w photoshopie.
Mam cichą nadzieję, że czas w końcu trochę zwolni i że wszyscy bedziemy mogli bardziej skupić sie na rzemieślniczej radości wykonywania pracy. Nie chodzi mi tu o skupienie znerwicowanego perfekcjonisty, ale o takie, które daje możliwość rozluźnienia się i w pełni smakowania ruchów ręka, czy też głową.

Jest wielu redaktorów, których nigdy nie poznałem i wielu autorów ilustrowanych przeze mnie tekstow którzy nawet nie wiem jak wygladają.
Dziś poznałem asystentkę Mike'a Urbaniaka.
P.s. Dla tych ktorzy WAWu nie znaja :
i moje prace w ostatnim numerze.
logo
logo
logo
logo

Udanego Weekendu.