
Wybory samorządowe odbyły się 20 października 2018. Do tej pory nie jest jednak jasny wynik wyborów do Sejmiku Województwa Łódzkiego. Przez cztery miesiące Wojewódzki Komisarz Wyborczy w Łodzi nie jest w stanie odnaleźć i przeliczyć glosy na kwestionowanych 260 kartach wyborczych. Przez dwa miesiące łódzki sąd nie jest w stanie stwierdzić ważności wyborów w okręgu 5. Aktualnie trwają poszukiwania ostatnich 13 zaginionych kart.
REKLAMA
Zgodnie z komunikatem PKW, jesienne wybory do łódzkiego sejmiku w tym okręgu wygrało Prawo i Sprawiedliwość zdobywając trzy mandaty radnych. Koalicja Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe zdobyły po jednym mandacie.
Przed łódzkim sądem trwa proces w sprawie protestu wyborczego Polskiego Stronnictwa Ludowego. Komitet PSL oprotestował wynik jesiennych wyborów do łódzkiego sejmiku w okręgu obejmującym: Skierniewice, powiat opoczyński, powiat rawski, powiat skierniewicki, powiat tomaszowski, powiat brzeziński.
Zdaniem Ludowców, ten wynik został wypaczony, bo w 17 obwodach wyborczych okręgu tomaszowsko-skierniewickiego, około 260 kart do głosowania komisje obwodowe uznały za głosy nieważne. Powodem był brak pieczęci obwodowej komisji wyborczej do sprawy przeprowadzenia głosowania.
Gdyby spośród tych 260 głosów, 180 byłoby głosami oddanymi na PSL, to taki wynik wyborów całkowicie zmieniłby układ sił politycznych w łódzkim sejmiku.
Zdobywając drugi mandat w tym okręgu, PSL razem z klubem Koalicji Obywatelskiej uzyskałby jednomandatową większość w sejmiku.
Proces w sprawie protestu wyborczego PSL ruszył trzeciego stycznia, ale na styczniową rozprawę do sądu nie dotarły wszystkie uznane za nieważne karty do głosowania. Chodziło o prawie 60 kart z dwóch obwodowych komisji wyborczych.
Na rozprawie 26 lutego, sąd razem z przewodniczącym Wojewódzkiej Komisji Wyborczej oraz komisarzem wyborczym w Łodzi dokonał oględzin 45 kart z komisji obwodowej w Sadykierzu w gminie Rzeczyca, w powiecie tomaszowskim (w obwodzie tym PSL i PIS zdobyły po około 41% głosów). Sąd nie dokonał oględzin ostatniego pakietu kart uznanych za nieważne. Chodzi o 13 kart z komisji obwodowej 25 (gdzie PIS i PSL zdobyły po około 34% głosów) w Opocznie. - Po otwarciu opakowań z worków, nie został odnaleziony pakiet zatytułowany, jako "karty nieważne", w związku z czym na okoliczność ustalenia, gdzie mogą być te karty, zostali zgłoszeni świadkowie w osobach członków komisji. To oni pakowali pakiety i je w odpowiedni sposób opisywali - wyjaśniła Joanna Pieńkowska, łódzki komisarz wyborczy.
Sprawą 13 zaginionych kart z Opoczna zajmie się prokuratura. Tymczasem przewodniczący Wojewódzkiej Komisji Wyborczej oraz łódzki komisarz wyborczy mają przeliczyć zebrane głosy uznane za nieważne. - W oparciu o dokonane ustalenia, czyli protokołów, który otrzymaliście z posiedzenia niejawnego i protokół z dzisiaj, otrzymacie państwo do ponownego przeliczenia mandaty do Sejmiku Wojewódzkiego z uwzględnieniem wyliczeń wynikających z protokołu i przedstawicie sądowi w terminie siedmiu dni sposób tego wyliczenia. Dodatkowo przy założeniu, że głosy, które nie zostały dołączone do Okręgowej Komisji Wyborczej w Opocznie nr 25, wszystkie zostały oddane na PSL - powiedziała sędzia Katarzyna Wesołowska-Zbudniewek..
Kolejna rozprawa w tym procesie odbędzie się 19 marca. Jeśli protest wyborczy okaże się zasadny, sąd może unieważnić wyniki wyborów, zarządzić przeliczenie wszystkich głosów lub nawet ponowne wybory w okręgu.
Prawo i Sprawiedliwość nie komentuje sprawy. Działa.
Na pierwszej sesji 22 listopada 2018 roku PSL postulowała, żeby radni wstrzymali się z wyborem marszałka województwa do czasu, kiedy protest wyborczy zostanie rozstrzygnięty. Marszalek został wybrany. Na kolejnych sesjach PIS przegłosował wszystkie proponowane przez siebie uchwały.
Na podstawie informacji z PKW, Radia Łódź i lokalnej prasy
Przed łódzkim sądem trwa proces w sprawie protestu wyborczego Polskiego Stronnictwa Ludowego. Komitet PSL oprotestował wynik jesiennych wyborów do łódzkiego sejmiku w okręgu obejmującym: Skierniewice, powiat opoczyński, powiat rawski, powiat skierniewicki, powiat tomaszowski, powiat brzeziński.
Zdaniem Ludowców, ten wynik został wypaczony, bo w 17 obwodach wyborczych okręgu tomaszowsko-skierniewickiego, około 260 kart do głosowania komisje obwodowe uznały za głosy nieważne. Powodem był brak pieczęci obwodowej komisji wyborczej do sprawy przeprowadzenia głosowania.
Gdyby spośród tych 260 głosów, 180 byłoby głosami oddanymi na PSL, to taki wynik wyborów całkowicie zmieniłby układ sił politycznych w łódzkim sejmiku.
Zdobywając drugi mandat w tym okręgu, PSL razem z klubem Koalicji Obywatelskiej uzyskałby jednomandatową większość w sejmiku.
Proces w sprawie protestu wyborczego PSL ruszył trzeciego stycznia, ale na styczniową rozprawę do sądu nie dotarły wszystkie uznane za nieważne karty do głosowania. Chodziło o prawie 60 kart z dwóch obwodowych komisji wyborczych.
Na rozprawie 26 lutego, sąd razem z przewodniczącym Wojewódzkiej Komisji Wyborczej oraz komisarzem wyborczym w Łodzi dokonał oględzin 45 kart z komisji obwodowej w Sadykierzu w gminie Rzeczyca, w powiecie tomaszowskim (w obwodzie tym PSL i PIS zdobyły po około 41% głosów). Sąd nie dokonał oględzin ostatniego pakietu kart uznanych za nieważne. Chodzi o 13 kart z komisji obwodowej 25 (gdzie PIS i PSL zdobyły po około 34% głosów) w Opocznie. - Po otwarciu opakowań z worków, nie został odnaleziony pakiet zatytułowany, jako "karty nieważne", w związku z czym na okoliczność ustalenia, gdzie mogą być te karty, zostali zgłoszeni świadkowie w osobach członków komisji. To oni pakowali pakiety i je w odpowiedni sposób opisywali - wyjaśniła Joanna Pieńkowska, łódzki komisarz wyborczy.
Sprawą 13 zaginionych kart z Opoczna zajmie się prokuratura. Tymczasem przewodniczący Wojewódzkiej Komisji Wyborczej oraz łódzki komisarz wyborczy mają przeliczyć zebrane głosy uznane za nieważne. - W oparciu o dokonane ustalenia, czyli protokołów, który otrzymaliście z posiedzenia niejawnego i protokół z dzisiaj, otrzymacie państwo do ponownego przeliczenia mandaty do Sejmiku Wojewódzkiego z uwzględnieniem wyliczeń wynikających z protokołu i przedstawicie sądowi w terminie siedmiu dni sposób tego wyliczenia. Dodatkowo przy założeniu, że głosy, które nie zostały dołączone do Okręgowej Komisji Wyborczej w Opocznie nr 25, wszystkie zostały oddane na PSL - powiedziała sędzia Katarzyna Wesołowska-Zbudniewek..
Kolejna rozprawa w tym procesie odbędzie się 19 marca. Jeśli protest wyborczy okaże się zasadny, sąd może unieważnić wyniki wyborów, zarządzić przeliczenie wszystkich głosów lub nawet ponowne wybory w okręgu.
Prawo i Sprawiedliwość nie komentuje sprawy. Działa.
Na pierwszej sesji 22 listopada 2018 roku PSL postulowała, żeby radni wstrzymali się z wyborem marszałka województwa do czasu, kiedy protest wyborczy zostanie rozstrzygnięty. Marszalek został wybrany. Na kolejnych sesjach PIS przegłosował wszystkie proponowane przez siebie uchwały.
Na podstawie informacji z PKW, Radia Łódź i lokalnej prasy
