
18 stycznia 2013 roku ukazał się w Polsce piąty album studyjny zespołu Riverside "Shrine of New Generation Slaves" przynoszący ze sobą kawał dojrzałej, kipiącej od emocji muzyki. Co ciekawe, zespół na najnowszym długograju odszedł od formuły progresywnego metalu wkraczając na obrzeża klasycznego hard rocka. Zmianę w soczystym brzmieniu Riverside sygnalizował już singiel "Celebrity Touch". Najnowsze wydawnictwo Riverside jest nader zróżnicowane: obok żywiołowych, przesyconych brzmieniem organów Hammonda rockowych numerów współistnieją delikatne, nastrojowe piosenki, które sprzyjają zadumie i kontemplacji. I choć rdzeń płyty jest mocno osadzony w klasycznym hard rocku/prog rocku a la Deep Purple, Yes, Rush, czy Pink Floyd na "Shrine..." przewijają się również echa nowoczesnej progresji Porcupine Tree i Opeth. Muzyka Riverside nadal pozostaje piękna i pełna emocji. O najnowszej płycie Riverside i o koncepcie, który się za nią kryje rozmawiam z wokalistą Riverside, Mariuszem Dudą.
