Za nami najważniejsze targi komputerowej i konsolowej rozgrywki – E3. Odbywająca się w Los Angeles impreza nosi miano najważniejszej tego typu imprezy na świecie. To na niej pojawiają się najciekawsze tytuły. Każde studio, mające w rękawie jakąś wartą pokazania grę zrobi to na tych właśnie targach. Gwiazda E3 w ostatnich latach nieco przygasła, pokazywane tytuły były najczęściej kolejnymi częściami znanych hitów, a brak nowych marek odbijał się negatywnie na odbiorze imprezy. Ale, w tym roku było inaczej. I wszyscy związani z branżą wiedzieli o tym od dawna. Microsoft i Sony miało pokazać swoje konsole szerszej publiczności, co musiało się wprost przełożyć na nowe tytuły. I tak też było. To najlepsze targi od wielu lat!
To najlepsze targi od wielu lat!
REKLAMA
W tym roku E3 zmieniły się trochę w medialną wojnę konsol. Która tak naprawdę była jedynie jedną z pierwszych rund. Która wygra to starcie, okaże się na przełomie lat, więc prorokowanie która się lepiej sprzeda, na tym etapie wiedzy o nich jest zupełnie bez sensu. Zajmijmy się grami! I tym jak granie będzie wyglądało przez następnych parę lat.
Nowa generacja. Nowy sposób grania?
Twórcy konsol chyba nie do końca mają pomysł na nowy sposób reprezentowania rozgrywki. Najważniejsze konsole skupiły się na poprawieniu mocy obliczeniowej i możliwościach generowania obrazu niż na samym podejściu do grania. Czyli nadal mamy głównie telewizor i pad w ręku. Ewentualnie kontrolery ruchowe w odświeżonych wersjach (wraz z dokładniejszym odczytem ruchów, alleluja!) ale czy taki sposób rozgrywki się poprzednio przyjął? Wśród niektórych pewnie tak, ale wydaje się, że większość graczy. Osób , grających częściej niż raz w tygodniu jakoś specjalnie nie zainteresowały się Kinectem i Movem. Być może to kwestia braku dokładności tych urządzeń? Zobaczymy czy podniesienie parametrów jakoś wpłynie na ich odbiór? Ale wyniki będziemy mieć pewnie dopiero za parę lat.
Co ciekawe. Za taki obrót spraw odpowiadają trochę sami gracze. I pokazują to przy każdej premierze „nowych” gier typu Call of Duty czy Assasin Creed. Tytuły te nie zmieniają się w jakiś specjalny sposób, są można powiedzieć kropka w kropkę takie same jak części poprzednie. Zmienia się tylko trochę oprawa i historia. To wystarczy, aby miliony graczy nabywało kolejne wersje tych samych gier. A to jest ewidentny znak dla marketingowców, iż najlepiej sprzedaje się to co już znamy. Po co więc rozwijać nowe technologie rozrywkowe jak stare sprawdzają się znakomicie? Osobiście zupełnie olałem wiadomości dotyczące takich gier na E3. I mogłem sobie na to w tym roku pozwolić, ponieważ poza filarem „znanych i lubianych” tytułów pokazano wiele nowych marek, albo gier o których nie do końca było wiadomo czy jednak się ukażą.
Narzekałem na brak nowych pomysłów i ładowanie całej pary w rozwój grafiki. Ale, gdy widzi się gameplaye z nowych tytułów to nie sposób się nie zachwycić. Mało tego. Większa moc konsoli przekłada się też na możliwość skomplikowania gier. Mówiąc po ludzku, tytuły wychodzące na nowe konsole będą mogły przetworzyć o wiele więcej treści niż dotychczas. A dzięki temu, możliwe będzie dodanie algorytmów odpowiadających za drobne szczegóły w modelu gry, które obecnie są nie do pomyślenia. Przykład? W pokazanym gameplayu The Division w pewnym momencie, protagonista gracza podczas ostrzału chowa się za samochodem z otwartymi drzwiami. Gdy chce przejść na jego drugą stronę (cały czas kuląc się pod ostrzałem nieprzyjaciela) ręką zamyka drzwi auta i kica dalej. Szczegół. Detal. Zgadza się, ale świetnie animowany i z pewnością wymagał wiele zachodu ze strony twórców, aby go wykonać. Nowe konsole będą po prostu potężniejsze, a gry staną się jeszcze bardziej prawdziwe. Czy to za mało? Być może, ale wygląda wspaniale.
Z dużą ciekowością podchodzę jednak do opcji jakie proponuje chociażby UbiSoft. Który z tego co zrozumiałem chce łączyć „bezinwazyjnie” tryb single z multi. Ma to wyglądać naprawdę ciekawie, ponieważ będziemy obsługiwać go przy pomocy przykładowo smartphona bądź tabletu. Pokazano to chociażby na przykładzie Watch Dogs. Osoba grająca na konsoli, będzie mogła być wspomagana przez innego gracza posługującego się chociażby smartphonem. Przykład. Piotrek gra około 14stej na swojej konsoli w domu. Przechodzi misję w której musi uciekać przed policją, do gry podłącza się jego dziewczyna Agnieszka. Agnieszka stoi w autobusie i nie ma co robić. Włącza smartphona i poprzez Internet pomaga chłopaka w ucieczce przed policją hakując kamery i inne przeszkadzajki. Brzmi niewiarygodnie? Troszeczkę tak, ale UbiSoft naprawdę zamierza coś takiego wprowadzić. Jak to konkretnie będzie wyglądać i czy się sprawdzi dowiemy się pewnie po premierze. Podobne zabiegi mają być stosowane w The Division oraz Battlefieldzie 4. Myślę, że to na pewno ciekawe rozwiązanie i może się przyjąć. A przecież można łączyć z konsolami urządzenia mobilne w inny sposób. Załóżmy, że gramy na konsoli w dowolną grę, a na tablecie bądź smartphonie który mamy pod ręką wyświetla się mapa albo posiadany inwentarz? Fantastyka, która może się sprawdzić.
Wolność!
Jaki jeszcze widać wspólny mianownik dla tytułów z nowej generacji konsol? Wolność i otwarty świat. W co drugim tytule, który nosi znamię megahitu, jest udostępniony otwarty świat. Wspomniane akapit wyżej produkcje, nowy Wiedźmin i Dying Light. Mirrors Edge 2, Saint Row IV i GTA V. Wszystkie te produkcje będą się dziać w otwartym świecie. Nie będzie zamkniętych plansz i korytarzy, którymi musimy przejść. Tendencję do tworzenia tego typu gier widać od dawna, ale dopiero na tej generacji konsol mogą one rozwinąć skrzydła. Duża moc przełoży się zdecydowanie na możliwości tworzenia otwartych światów gdzie na graczy poza pięknymi widokami czeka mnóstwo dodatkowych zadań i ukrytych bonusów. Sandbox to nie jest w zasadzie nowy typ gier, ale widać, że twórcy chcą iść w tym kierunku. Powodów może być wiele. W takim tytule można zmieścić naprawdę pokaźny materiał. Po drugie gra starcza na dłużej (jak jest zrobiona w sposób przemyślany). No i gra wydaje się być realniejsza w momencie, gdy możemy w dowolnym momencie zająć się czymś innym niż Main Quest. Jedyny minus to fakt, iż dłużej się ją przygotowuje. A zrobienie dobrego sandboxa nie jest proste. Świat musi być na tyle skondensowany, aby coś się w nim działo. I żeby droga między zadaniami nie zajmowała dłużej niż samo zadanie. Ale, z drugiej strony, świat musi być na tyle duży, aby czuć przestrzeń i tą wolność o którą przecież chodzi.
Cena gier? Ich ilość? Jakość? I żeby się jeszcze wszystkim opłacało.
Przed producentami konsol i studiami projektującymi gry jest jeden duży problem do rozwiązania. Ich opłacalność. Ponieważ, każda gra musi się zwrócić finansowo. Studia projektowe nierzadko zatrudniają setki wykształconych ludzi. Którym musi płacić i to nie mało, bo pamiętajmy, że czasy kiedy gry tworzyła grupka zapaleńców w garażu minęła. Przynajmniej, jeżeli mamy do czynienia z dużymi tytułami. Poza pensją trzeba doliczyć całą masę opłat za użytkowania programów projektowych, a te nie są wcale tanie. Technologie dzięki którym wykonuje się gry są często innowacyjne nie tylko na rynku gier, ale też w innych pokrewnych branżach jak chociażby grafika czy efekty specjalne w filmach. I dochodzimy do meritum. Nawet sprzedaż na poziomie 3-4 milionów egzemplarzy ,co jest bardzo przyzwoitym wynikiem, potrafi nie zwrócić kosztów jej produkcji. A przecież robi się ją, by jeszcze zarobiła. Jeżeli, taka sytuacja się będzie utrzymywać, będziemy mieli dwa wyjścia. Albo gier będzie powstawać mało, a każda z nich będzie nam starczyła na długie godziny zabawy przy świetnym wykonaniu. Albo gier będzie powstawać mało, będą krótkie i miernie wykonane, ale nie będziemy mieli wyboru by kupić coś innego. Twórcy wtedy będą się jedynie tłumaczyć, że nie opłaca się robić bardziej dopracowanych gier. Koło się zamknie. Na szczęście, na razie taki scenariusz nam nie grozi, Przynajmniej w perspektywie paru lat. Oczywiście zawsze możemy podnosić ceny gier, ale czy to nie jest działanie skuteczne na krótką metę? Miejmy nadzieje, że twórcy konsol nie pójdą po radę do ministra Roztowskiego.
Sprzedaż pudełkowa. Sprzedaż cyfrowa. Używki.
Parę lat temu wydawało się to nie do pomyślenia, aby kupić legalną grę przez Internet. Skoro płacę za tytuł to potrzebuję płytki, pudełka i instrukcji. To myślenie już od dawna stało się prehistorią. Osobiście mam jedynie parę pudełek z nowymi grami, zdecydowaną większość tytułów w jakie grałem stanowią gry w wersji Digital (oferowane przez wirtualne sklepy dające dostęp do plików z daną grą). Nie zajmują miejsca na półce, można w każdej chwili ją ściągnąć. Bardzo to wszystko wygodne, a często dodawane są do nich różne bonusy w formie soundtracków czy plakatów (choć trzeba je sobie samemu wydrukować). Czy opłaca się jeszcze chodzić do sklepu po pudełko z grą? Jasne! W ostatnich latach rozwinęły się wersje gry w edycji kolekcjonerskiej. Poza grą możemy w takiej wersji znaleźć często bardzo wyszukane przedmioty. Najbardziej zadziwił mnie noktowizor dodawany do jednej z części Splinter Cella (niedostępny w Polsce). Ale, nawet polskie zestawy potrafią być bogate. Przepięknie wykonane artbooki, komiksy, wisiory i oczywiście figurki! A wszystko elegancko opakowane, aby pięknie prezentowało się na półce. Taka wersja gry kosztuje dużo więcej, ale dla fana nie ma to znaczenia. Gdy nabędzie się taką edycję można ją śmiało wkomponować w salon, a nie tylko schować gdzieś z tyłu za telewizorem, żeby ludzie nie widzieli. Wszystko zależy oczywiście od jakości wykonania, ta bywa różna, ale część dóbr dodawanych w kolekcjonerkach naprawdę ładnie prezentuje się półce. To jest ten sposób na sprzedaż gier pudełkowych. Dawanie czegoś materialnego. Czegoś czego nie można przesłać światłowodem. Innym sposobem na gry są tzw. Używki. Czyli gry używane. Wymienia się je jak kiedyś kasety video. Jeżeli potrafimy żyć z świadomością, że ktoś wcześniej miał grę w napędzie jest to super rozwiązanie. Zwłaszcza, że na nowych konsolach nie będzie żadnych zabezpieczeń związanych z używkami. Przynajmniej tak chwilowo twierdzą obaj producenci.
Innowacyjna Polska
Co jeszcze rzuciło się w oczy na E3? Obecność Polski. 10 lat temu było to nie do pomyślenia. Teraz nie tylko prezentujemy gry na E3, ale zbierają one nagrody! Takie tytuły jak Dying Light, Wiedźmin3: Dziki Gon, Lords of the Fallen przykuwają uwagę mediów i samych graczy. Nie tylko z Polski, ale także z zagranicy. Mamy też wiele mniejszych studiów, które zajmują się grami o mniejszym formacie niż te wspomniane wyżej. Cieszy zwłaszcza Wiedźmin3 (najbardziej utytułowany) ponieważ poza tym, iż jest robiony w Polsce to jeszcze jest na wskroś przesycony naszą kulturą. Nie ma się z resztą czemu dziwić skoro jest projektowany w (luźnym) oparciu o książki Sapkowskiego. Tylko się cieszyć i reklamować.
Wielcy nieobecni
Jak na każdym E3 muszą być też wielcy nieobecni. Tytuły, które mieliśmy nadzieje zobaczyć, usłyszeć. Coś się na ich temat dowiedzieć. Albo przynajmniej dostać zapewnienie, iż nadal są w produkcji. Niestety, UbiSoft na swojej konferencji nawet nie wspomniał o Beyond Good & Evil 2. Gra zapowiedziana już parę lat temu na nową generację konsol, jednak nie została pokazana. To samo tyczy się innej znanej marki. Half-Life 3. Wszyscy doszukują się jakiejś wzmianki o tej produkcji już od wielu lat. Wiadomo, że studio Valve nad czymś pracuje. Jednak, nikt cały czas nie daje na znać nad czym konkretnie. No i ostatni. Fallout 4. Na pewno powstaje. Podobno, nawet był pokazywany na targach grupce wyselekcjonowanych dziennikarzy, choć to jedynie czysty domysł. Pomimo tych trzech niewiadomych, ogólnie targi E3 w tym roku obrodziły świetnymi tytułami. Tymi znaczącymi i tymi które historii nie zmienią, ale z pewnością będzie warto w nie zagrać. A cieszy zwłaszcza duża ilość nowych marek, które mogą się przerodzić w piękne serie. Ja nabrałem ochoty na co najmniej parę tytułów z tegorocznych targów. A Wy?
Jeżeli macie jakieś pytania odnośnie gier możecie do mnie śmiało pisać. Postaram się na nie odpowiadać w swoich tekstach w miarę możliwości.
