O tym, że w Polsce łatwo nie jest (choć tu zależy wszystko od punktu widzenia, dla osoby z Kongo musi być u Nas raj) wie każdy kto ma przyjemność tutaj mieszkać. Jak nas nie trawią umowy śmieciowe, to niska pensja. Jak nie kurs franka to brak zdolności kredytowej. Problemy z emeryturami (i nie mam na myśli tylko OFE), z polityką prorodziną (z czym?!:D) i tak można jeszcze naprawdę długo wymieniać. Ale! Czasami mi się wydaje, że duża cześć problemów leży w nas samych. O tym jak bardzo potrafimy się żreć o byle co udowodniła mi bardzo pozytywna akcja związana z piosenką „Happy”.

REKLAMA
Na temat samej akcji pisał już Grzegorz Grzybek. W skrócie chodzi o to, że do hitu „Happy” Pharrella Williamsa tańczą mieszkańcy różnych miast. Wszystko jest ujęte w skomponowany teledysk. Tańczy Kraków, tańczy Warszawa i wiele innych zagranicznych metropolii. Ludzie pokazani w klipach są uśmiechnięci i zadowoleni, co z resztą pasuje do utworu. I wszystko pięknie, tak? No właśnie niekoniecznie. O ile wersja z Krakowa jest bardzo popularna i cieszy się dobrymi komentarzami, zupełnie zasłużenie. To wersja z Warszawy w komentarzach jest miażdżona niczym wolność w Korei Północnej.
I nie chodzi nawet o wykonanie, choć to ono jest najczęściej komentowane. Doszły w komentarza wątki typowo „polskie”. Dlaczego mamy się cieszyć skoro sytuacja w kraju zła? Niedługo nasze państwo upadnie, a ludzie na teledysku udają, że się cieszą. Po co i na co?
Zgodzę się, że nikt nie chodzi cały dzień uśmiechnięty. Bo każdy ma masę problemów na karku. I są to problemy różnego kalibru. Ale od czasu do czasu powinniśmy się do siebie uśmiechać chociażby dla zdrowia. Głupia inicjatywa? Fakt, może trochę niepoważna. Nie każdy też musi przepadać za taką muzyką. Ale czepiać się przy tej okazji tego, że ludzie się uśmiechają i że z własnej woli wyszli z domu żeby coś zrobić? Przecież to jest chore.
Parę komentarzy zamieszczę poniżej (Pisownia oczywiście w oryginale, ale nicków użytkowników nie podam by im nie przysparzać popularności):
„ciekawe jak się będą cieszyły te osoby z filmiku jak pójdą do pierwszej pracy, mimo wszystko życzę szczęścia !”
„trololo, świetny komentarz. Kolega widać się nie cieszył.”
„A z czego tu się cieszyć? Z dziadostwa w tym kraju? Z wysokich podatków? Z afer? Próba nagrania lemingozy młodocianej udającej, że jest super i KUL. Hipsterski bulszit.”
„Młodzież nie ma pracy bieda w Kraju machloje od najwyższego szczebla kraj się rozpada a oni się cieszą.... Porażka jak taka mamy mlodzież nie dziwie się że będa zapierdalać do 67 LAT”
I boli mnie taka postawa. Mówię szczerze. Mam ochotę zapytać takich osób, takich komentatorów. Kiedy ostatnio brałeś udział w jakiejś ciekawej inicjatywie która nie tylko dla Ciebie, ale również dla kogoś była wartościowa?
Kiedy ostatnio ruszyłeś swoje cztery, płaskie od siedzenia, litery i zrobiłeś coś sam? Cokolwiek. Naprawdę. Następnym razem zastanów się dwa razy, albo nawet i pięć, czy faktycznie powinieneś komentować akcje innych ludzi jeżeli sam nigdy w żadnej nie brałeś udziału.
Użytkowniku Internetu. Hejterze. Dobrze Cię rozumiem. W liceum też myślałem, że wszystko wiem najlepiej i że każdy chce mnie słuchać bo ja mam radę na wszystko. Ale dorosłem. Nie jestem supermózgiem. Nie mam wiedzy z medycyny. Nie znam się na prawie spadkowym. Ani na motoryzacji. W tych sprawach udaję się odpowiednio do lekarza, prawnika i mechanika. Dając im prace. Ty też tak powinieneś robić zamiast marnować czas na wymyślaniu takich komentarzy.
W Polsce jest źle? To załóż jakąś genialną firmę i zatrudnij masę ludzi na umowę o pracę za dobre pieniądze. Albo wymyśl lekarstwo na raka. Gwarantuję, że da Ci to o wiele więcej spełnienia niż pisanie takich komentarzy w „anonimowym” serwisie.
Ludzi oraz twórców z obu teledysków serdecznie pozdrawiam. Wspaniała robota!
PS. A pani z Krakowa w czerwonej czapce rządzi!