O autorze
Bartłomiej Ciążyński.
radca prawny, prowadzi Kancelarie Prawną we Wrocławiu. Prezes Fundacji Inicjatywa Kapitału Społecznego. Trochę publicysta ("Rzeczpospolita", "Przegląd", "Dziennik Gazeta Prawna", krytykapolityczna.pl, liberte.pl). Lewak. Leming. Słoik z Kłodzka we Wrocławiu. Przewodniczący SLD we Wrocławiu #alwaysopenminded @BartekCiazynski b.ciazynski@wp.pl

Europa jest w nas

Europa jest demokratyczna, wolnościowa, mieszczańska, tolerancyjna, oparta na prawach człowieka i klasycznych zasadach prawnych, kapitalistyczna, ale solidarna ze słabszymi. Polska jest lepsza dzięki Unii. Wynagrodźmy jej to. Dajmy jej dobrą reprezentacje.


Szykuje się nam niska frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Już w poprzednich europejskich elekcjach Polacy byli na szarym końcu jeżeli chodzi o udział w wyborach do Europarlamentu. Tym razem raczej lepiej nie będzie. Dlaczego? Wielu ma dość polityki i polityków. W tym nurcie nie bez znaczenia jest przeświadczenie, że to wyścig tylko po wysokie diety, bieg do euro-koryta. Jest też opinia, że to wybory mniej istotne niż krajowe. Wrażenie takie potęguje fakt, że na co dzień nie oglądamy relacji z prac Parlamentu Europejskiego, bo dużo bardziej pociągający jest cyrk na Wiejskiej. Nic bardziej mylnego. Prawo unijne stanowi ponad 60 procent prawodawstwa. Prawa, które kreuje naszą rzeczywistość. Podczas gdy posłowie na Wiejskiej „uprawiają” politykę przez konferencje prasowe i długie spacery po gmachu Sejmu tylko po to, żeby wpaść na dziennikarza i udzielić wywiadu, parlamentarzyści w Brukseli i Strasburgu uczestniczą w procesie legislacji, której efekty są następnie grzecznie przez krajowe parlamenty i rządy wprowadzane do porządku prawnego państw członkowskich. Dlatego pracowity europoseł to ten, którego nie widać w mediach.


Dziennikarze osądzili, że kończąca się kampania była nudna, słabo widoczna, mało dynamiczna. Ekscytował i ekscytuje głównie Korwin-Mikke, który im więcej gada, tym głupiej. I nie chodzi tu o poprawność polityczną. Chodzi o elementarne zdobycze współczesności, jak szacunek dla drugiego człowieka, równouprawnienie, demokracja, prawa człowieka. Dlatego nie sposób nie zgodzić się z Barbarą Nowacką, która konkludowała, że ewentualny wybór korwinistów do PE świadczy o kryzysie demokracji. A może demokracja jest już passe? Szanowni redaktorzy nie są zresztą bez winy. Wszak na antenach i łamach nie znalazło się miejsce na relacje z debat kandydatów na szefa Komisji Europejskiej (wybierze go frakcja, która uzyska większość w Europarlamencie). Lepszy Korwin. Postpolityka niesie za sobą przewagę powierzchowności, performancu, prowokacji, obrazkowości nad treścią i dyskusją. Ale bez przesady.


W najbliższą niedziele decydujemy w gruncie rzeczy o przyszłości Europy. Wiadomo już, że Parlament Europejski zasilą w niespotykanej dotąd skali różnej maści eurohejterzy i eurosceptycy. Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa i Front Narodowy (nazwy mówią same za siebie) prowadzą w sondażach w Wielkiej Brytanii i Francji. Dobre wyniki notuje węgierski, ksenofobiczny Jobbik oraz holenderska, antyimigrancka partia Wildersa. Czy to znaczy, że idea/koncepcja Zjednoczonej Europy przeżywa kryzys? W pewnym sensie tak. Ale przyczyną tego nie jest „u zarania” niechęć do imigrantów, obcych, innych. Powodem jest wysokie bezrobocie szczególnie wśród młodych Europejczyków, stagnacja europejskich gospodarek. W ludzkiej naturze jest bowiem szukanie przyczyny złego w obcych i bezosobowych. Stąd, wielu Europejczyków widzi powód bezrobocia w obcokrajowcach, którzy rzekomo zabierają im pracę (nieprawda, bo imigranci zazwyczaj wykonują pracę, której tubylcy nie chcą lub nie potrafią wykonywać) oraz w bezdusznej, urzędniczej Unii Europejskiej (nieprawda bo dzięki UE mamy swobodny przepływ kapitału – inwestycje i pracodawcy z zagranicy). Ale mentalność Europejczyków i wartości, na których stoi Europa nie uległy nagle przemianie. To jest nadal – jaki pisali Jurgen Habermas i Jacques Derrida w „Europa, jaka śni się filozofom” – Europa mieszczańska w sposobie życia jej mieszkańców, w gospodarce oparta na kapitalizmie, w prawie na rzymskich paremiach i Kodeksie Napoleona, ustrojowo demokratyczna i fundamentalnie oparta na prawach człowieka, w relacji z Kościołami laicka. Choć mieszczaństwo przerodziło się w konsumpcjonizm, kapitalizm został uspołeczniony, demokracja i prawa człowieka bywają podważane (np. Korwin-Mikke), to są nadal fundamenty, na których można żyć w pokoju i dobrobycie. Dla nas to dalej w miarę świeża zdobycz. Europejczycy ze Starej Europy czasem o tym zapominają, ale gdyby im to odebrać jestem przekonany, że wyszliby tych wartości bronić. Bo te wartości są w nas. Europa jest w nas.


Dlatego idźmy do wyborów 25-go maja. Dajmy Europie godną reprezentacje. Wybierzmy do Parlamentu Europejskiego tych, którzy idą tam pracować na rzecz Unii, dla jej dalszego integrowania i rozwoju. Nie marnujmy zaś głosu na tych, którzy elegancko zwąc się eurosceptykami, euroracjonalistami lub europragmatykami chcą Unię Europejską dezintegrować, cofać, czy wręcz likwidować.