Oczywiście, że od ćwierćwiecza mamy wolne wybory. Ale te są wyjątkowe, bo nie trzeba już głosować na „mniejsze zło”.
REKLAMA
Wystarczy już głosowania na „mniejsze zło”. Osiem lat rządów Platformy Obywatelskiej nie doprowadziło Polski do ruiny. Ale z drugiej strony było to osiem lat wielu niespełnionych obietnic, źle położonych akcentów oraz - last but not least – „brzydkiej” polityki. Czas polityków butnych i aroganckich, oderwanych od rzeczywistości, takich, w którym zapał do kreowania i czynienia zmian dawno zamarł. PO jest wypalona, rozrywana wewnętrznymi konfliktami, z totalnie zmarginalizowaną partyjną młodzieżą. W PO o tym wiedzą. Dlatego jedyny fortepian, na którym nadal potrafią umiejętnie (a czy skutecznie dowiemy się już w niedzielę) grać to „strach przed PiSem”. To już kolejna kampania, w której platformerscy spin-doktorzy postawili na pokazywanie zaciętych twarzy Macierewicza, Pawłowicz i Kaczyńskiego. Jednakże jeżeli przy władzy Platforma się nie utrzyma runie jak domek z kart – konserwatywni posłowie odejdą do PiS, dawny KLDowski trzon zacznie pukać do drzwi Petru, a i może lewicująca garstka zechce nawiązać współpracę ze ZLewem. Donald Tusk może nie mieć do czego wracać za kilka lat.
Wbrew nawoływaniom premier Kopacz, to właśnie głos na Platformę to tak naprawdę głos stracony. Przede wszystkim, głos na PO nie chroni przed rządami PiSu. Nie ma takiej prognozy lub sondażu, w której obecna koalicja rządząca miałaby szansę uzbierać na większość w Sejmie. Tak więc, głos na Zjednoczoną Lewicę lub Nowoczesną de facto lepiej chroni przed samodzielną władzą partii Jarosława Kaczyńskiego. Jeżeli te komitety przekroczą próg, to nie ma opcji na samodzielną władzę Prawa i Sprawiedliwości. Po wtóre, Platforma jest niezdolna do samonaprawy. Ewa Kopacz wycięła kilku polityków nagranych przy konsumpcji drogich dań i win, ale nie dopuściła partyjnej młodzieży na biorące miejsca. Roszady w stylu Schetyna startujący ze świętokrzyskiego, to kpina z wyborców.
Dlatego, nadszedł czas „super” wolnych decyzji. Takich, które nie są determinowane strachem przed kimś lub czymś, nie są wyborem „mniejszego zła”.
Jeżeli szukają Państwo partii liberalnej gospodarczo z podatkiem liniowym na sztandarach (jak PO przed laty) i prywatyzacją kolejnych sektorów gospodarki powinni Państwo skreślić kogoś z listy Nowoczesnej Ryszarda Petru.
Jeśli opowiadają się Państwo za programem równościowym, prospołecznym, większą progresją podatkową (dziś faktycznie mamy liniowy podatek dochodowy), walką ze „śmieciówkami”, większymi nakładami na szkolnictwo i służbę zdrowia, polecam głos na Zjednoczoną Lewicę.
Jeżeli widzą Państwo konieczność demontażu systemu na zasadzie – jak mawiał klasyk populizmu – „że nie będzie niczego”, to głos na Kukiza będzie adekwatny.
Jeżeli ktoś z rodziny ma pracę dzięki PSLowi, to oczywistym wydaje się wybór ludowców.
Jeżeli natomiast są Państwo za ograniczeniem niezależności sądownictwa i prokuratury, zwiększeniem zaś znaczenia resortów siłowych, a także za większym zaangażowaniem Kościoła Katolickiego w działalność państwa, to głos na PiS będzie trafiony.
Najważniejsze w każdym razie, żeby w niedzielę iść do urn.
