Wybory do europarlamentu nie cieszyły się dotychczas popularnością: frekwencja między 20 a 24%. To się musi zmienić, musimy głosować w najbliższą niedzielę, ponieważ...

REKLAMA
To jest Wielki Wybór.
Wybory do europarlamentu nie cieszyły się dotychczas popularnością: frekwencja między 20 a 24%. To się musi zmienić, musimy głosować w najbliższą niedziele, bo:
Po pierwsze, głosujemy za przyszłością Europy. Siły populistyczno-nacjonalistyczne są bardzo mocne. Od Włoch (Liga), przez Niemcy (AfD), Francje (Front Narodowy) po UK (Partia Brexit) zawiązała się nieformalna anty-unijna międzynarodówka. Chcą dezintegracji lub po prostu rozwalenia UE. W Polsce partią dezintegracji jest PiS, a partią rozwalenia Konfederacja. Jeżeli zdobędą większość mamy po Unii - wracamy do państw narodowych, granic, ceł, walut i totalnej marginalizacji naszego świata, bezradności w relacji nie tylko z USA i Chinami, ale również Rosją, Turcją, Indiami. Jeżeli zdobędą ok. 1/3 sparaliżują pracę PE i UE w ogóle, ponieważ ważne sprawy (np. budżet) są w PE głosowane większością kwalifikowaną (2/3 lub 3/5). W dłuższej perspektywie wyjdzie na to samo.
Po drugie, głosujecie za pozycją Polski w Europie. Macie do wyboru ekipę na czele z Escobarem Waszczykowskim, Beatą 27:1, Profesorem „to nie pedofilia, tylko pederastia”, Anną deformą, a ekipą, która Polskę do Unii wprowadzała (Cimoszewicz, Belka, Miller), piastowała najwyższe funkcje (Buzek, Liberadzki, Huebner, Lewandowski) i potrafią załatwić rzeczy. Jeżeli myślicie, że tamci potrafią w Unię to zważcie co załatwili w ostatnich latach. Postępowania przed Trybunałem, na bank wiele mniejszy budżet, ogólną niechęć do nas. Jedną wielką Polski MARGINALIZACJĘ.
Po trzecie, to pierwsza tura wyborów parlamentarnych. Jeżeli większość głosów będzie dla opozycji to schodzimy do szatni przed drugą połową wygrani, świeży, pozytywnie nabuzowani. W partiach jest trochę jak w wojsku: żeby wygrywać musi być morale. Ci ze spuszczonymi głowami po niedzieli nie wygrają w październiku.
Po czwarte, w niedziele padnie od Was odpowiedź na pytanie dotyczące Koalicji Europejskiej. Czy jest ok? Od 2015 r. słychać nawoływanie „Zjednoczona Opozycja”. Przegrani i podzieleni w starciu z nacjo-populistami zagranicą patrzą na polski projekt z zainteresowaniem i podziwem. Że dało się, ale czy można tym wygrywać. Tu też decydujecie, więcej niż tylko o mandatach dla europosłów. Decydujecie czy Koalicja Europejska idzie razem dalej, bo w razie przegranej, to - gwarantuje - dalej nie pojedzie.