Sądy i sędziowie nie powinny umierać w ciszy.

REKLAMA
Tak - ludzie są niezadowoleni z pracy polskich sądów, bo są wolne, archaicznie zorganizowane, niezrozumiałe i dalekie od obywateli. Ponadto, z zasady z sądu połowa jego klientów wychodzi niezadowolona, bo zazwyczaj ktoś musi przegrać. Tak więc, ogrom ludzi ma do sądów i sędziów krytyczny stosunek. Więc...
Tak - Sądy wymagają naprawy.
Ale...
Nie - PiS tego nie robi! Ubezwłasnowolnienie i uciszenie sędziów oraz powołanie nowych „pisowskich” sędziów nie przyspieszy procesów, nie przybliży ludziom wymiaru sprawiedliwości. Będzie wręcz odwrotnie! Będzie paraliż wskutek odwoływania się do prawa europejskiego. Będzie niesprawiedliwie, bo sędzia z politycznego nadania nie może być bezstronny.
Tak - ustawa „kagańcowa” to jest koniec sądów w Polsce takich jakie one są w cywilizowanym świecie: niezależne, bezstronne, odpolitycznione. Po faktycznej likwidacji sądu konstytucyjnego, upolitycznieniu organu powołującego sędziów (KRS) oraz władz administracyjnych sądów (prezesi, wiceprezesi) to jest ostateczne rozwiązanie kwestii sędziowskiej. Sędzia będzie musiał być cichy i posłuszny. Mierny, ale wierny. Czyli zupełnie nie taki jak ma być.
Nie - nie ma takiego prawa we Francji i gdziekolwiek indziej w UE. To jest tak francuskie jak to, że uczyliśmy Francuzów jeść widelcem. To jest prawo podobne do tego, które obowiązywało w ZSRR oraz obecnie w Turcji i Chinach.
Tak - to jest Polexit. Kroczący, stopniowy, ale jednak. Nie da się być w Unii Europejskiej tylko jako beneficjent (lub/i płatnik) wspólnych pieniędzy. Trzeba też, a według mnie przede wszystkim, respektować wspólne wartości, na które się umówiliśmy. Za ostateczne rozwiązanie niezależności sądów, niezawisłości i bezstronności sędziów, trójpodziału władzy UE nas upomni - najpierw symbolicznie, później finansowo, następnie pozbawieniem głosu. Wówczas ludzie powiedzą: po co nam ta Unia? I cytując Tuska „wypierdol” gwarantowany.
Bartłomiej Ciążyński