Oglądałem wczorajsze relacje z demonstracji i przemarszów w stolicy, wsłuchując się w wyznania prawicowych liderów. Zdałem sobie sprawę, że hasło promocyjne miasta stołecznego „zakochaj się w Warszawie” nabrało zupełnie innego wymiaru. „Zbyszku, zapomnijmy o tym, co było złe, idźmy razem (…)”, „Jarku, jesteśmy razem (…)”. Polityczne lovestory na moment – w imię wolności. Fasadowej. Wrócił bowiem znany arsenał: „zamach”, „zdrada”, „uzurpator prezydent”, „wojna”, smutek, zawiść i żal. Byleby podzielić. A tu za chwilę długi weekend i dobre prognozy pogody. Jak żyć, można zacytować „paprykowego króla”? Jak żyć: kiedy w lodówce małe jasne i sos do peklowania mięsa, a prezes nawołuje do sprzeciwiania się i obrony TV Trwam w rodzinie Radia Maria?

REKLAMA
Od lat na różnych obszarach przyglądam się mediom, i z zewnątrz, i z wewnątrz. Myślę, że pluralizm jest potrzebny – każdy wyznaje swoje poglądy, także określone tytuły i nadawcy. Jeśli ma prawo funkcjonować „Nie” Jerzego Urbana, to niech też dźwięczy w eterze Radio Maria, jak zwykł mawiać pewien prawicowy polityk, ojca Rydzyka. Niech jednak ten ostatni powie, że jest biznesmenem i na czytelnych zasadach rozwija swoje imperium. Musiałby też, jak wszyscy, spełniać takie same wymogi, żeby funkcjonować w medialnym świecie, na tzw. multipleksie.
Żeby wejść na stadion, muszę kupić bilet i spełnić określone wymogi. Bez karty wstępu i np. z butelką wódki w ręku - piłkarskich emocji klasy A, oglądał nie będę. Nie jest to jednak powód by organizatorów odsądzać od czci i wiary, wmawiać im brak patriotyzmu, a na koniec wyzwać od zdrajców. Ale może się nie znam.
Zresztą w ogóle z pewnym dystansem obserwuje serwowane z Torunia treści. Kpiny, doszukiwanie się „prawdziwych nazwisk” polityków, składające się na antysemityzm, jakoś dziwnie kłócą się z chrześcijańską historią o tym, że Jezus Chrystus właśnie Żydem, podczas ziemskiego żywota, był. Tym samym wydawałoby się, że tej nacji należy się stosowny szacunek. Taka, ludzka konkluzja, wywodząca się z – mam wrażenie – ciągu logicznego. Na szczęście gród Kopernika ma też wiele ciekawych przestrzeni, klimatycznych i uroczych. Kościołów, w których pewnie, nie podżega się do nienawiści, ale i żużlowego stadionu, na którym zawodnicy, dają kibicom radość, jeżdżąc tylko w lewo.
Wracam do koncesji. Mam mieszane uczucia do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji i jej kolejnych decyzji. Więcej, myślę, że w tzw. „dogrywce” przyzna Fundacji Lux Veritatis pozwolenie na nadawanie na platformie cyfrowej. Już nie zagłębiając się w to, że ta akurat organizacja pozarządowa ma problem ze sprawozdaniami finansowanymi, prowadząc różne interesy, a np. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka musi być bardziej transparentna od jubilatki Królowej Elżbiety.
Przy wydawaniu koncesji potrzeba merytorycznej współpracy i dyskusji, a nie serwowania kolejnego przedstawienia na kanwie Smoleńska. Próby wypowiedzenia wojny i wewnątrz kraju, i nuklearnemu mocarstwu, jest jak wytoczenie armat przeciwko mrówce. Nadużycie, nie na temat – że się tak wyrażę. Wysokie treści, kapitał negatywnych emocji dla arytmetycznych słupków w sondażach jutra.
Mam więc, serdeczną nadzieję, że najbliższy długi weekend da nam wszystkim odpocząć od: „wojny”, „zdrady”, „zemsty”, a pozwoli się cieszyć wydarzeniami kulturalnymi i sportowymi, smakiem grillowanych potraw, a przede wszystkim – tym, co najważniejsze – obcowaniem z drugim człowiekiem. Tego, sobie i Państwu z serca życzę.