Reklamy bywają różne. Bardziej lub mniej mądre w treści. Ze wskazaniem na mniej. Mamy więc Jacka Gmocha, głodnego, „że och” i kilka innych „michałków”. Ale mnie ostatnio przed telewizyjnymi serwisami informacyjnymi atakuje „wierność do kostek rosołowych”. Wydawało mi się, choć sam nie mam doświadczenia w tym stanie, że mąż bywa wierny żonie, i na odwrót, czasem politycy swoim poglądom. Często więc nadużywamy wielkich słów do małych spraw. Potem ta wielka niewierność staje się błacha i mała, jak… „kostka rosołowa”. Pozostając zatem w nomenklaturze słownej przytaczanej reklamy: wierny sportowi żużlowemu, pójdę ósmego czerwca na mecz Euro 2012, Rosja – Czechy. Zdradzając, świadomie - na 90 minut „czarny sport”. Mam nadzieję, że do rozwodu nie dojdzie.

REKLAMA
Koleżanka Anna z radia, w którego nazwie mieni się ostatnia litera alfabetu, dostrzegła kilka tygodni temu reklamowy absurd. Mianowicie promowano pojemnik na mydło z czujnikiem, który po podstawieniu przez dziecko rąk sam kapie czyszczącą cieczą. Nie brudząc rąk, jak deklamuje lektor. Tylko, jak słusznie zauważyła dociekliwa dziennikarka, po umyciu rąk już nie dotykamy dystrybutora mydła, by ponownie dłonie ubrudzić – ubłoconym zazwyczaj smarem, samochodowym, olejami i markerami pojemnikiem.
Nie mam pretensji do Jacka Gmocha o to, że wykorzystując czas i miejsce trochę dorobi: na następne mieszkanie, dom, czy fajne wakacje. Każdy ma prawo powiększyć swoje zasoby z okazji EURO 2012. Czas siania, czas żniw. Takie życie. Ważne jak.
Kiedyś na rynek wchodziły żarówki firmy OSRAM. Przebiegły i zmyślny marketingowiec postanowił więc wysłać hasło do lokalnej gazety. I tak czytelnicy mogli dostrzec, za przeproszeniem, hasło reklamowe: „Tanio OSRAM żarówki”. Konwencja toaletowa jakoś słabo przypadła mi do gustu i zrezygnowałem.
Dziś, abstrahując od łudzących technik realizowania reklam, mamy pomysły reżyserów, copyrighter’ów, które godzą w inteligencję ich odbiorców. Mamy więc wierność do „kostek rosołowych” zamiast do żony, względnie męża. Do tego wszystkim na usta ciśnie się „kapusta, kapusta”, do której „linię obrony ustawiają pomidorki koktajlowe”.
Oby zatem się nam nie pomyliło, w serialu Speedway Grand Prix na żużlu jeżdżą Tomasz Gollob i Jarosław Hampel, reprezentanci „biało-czerwonych”. Ósmego czerwca z kolei, w ramach EURO 2012, na boisko wybiegnie drużyna Polski, z dumą i orzełkiem na koszulkach. Żadne tam marchewki, pomidorki, ani broń Boże buraki.