Bartłomiej "Skrzynia" Skrzyński na Miejskim Stadionie we Wrocławiu, podczas meczu EURO 2012: Rosja - Czechy
Bartłomiej "Skrzynia" Skrzyński na Miejskim Stadionie we Wrocławiu, podczas meczu EURO 2012: Rosja - Czechy fot. Małgorzata Lisowska

Zamknięty dach Stadionu Narodowego miał być przyczyną remisu Polaków z Grecją w meczu otwarcia EURO 2012. Szorstkie traktowanie przez Królową Wielkiej Brytanii i premierów, w aspekcie politycznym, i Lady Di, w obszarze społecznym – nie było przeszkodą w hucznych obchodach jej urodzin nad Tamizą. Nam przeszkadza więcej, większym – zdecydowanie mniej. Biznesmen i świetny piłkarz sprzed lat Zbigniew Boniek, jasno i krótko mówił, przed potyczką z Rosjanami, że w meczu z Grekami, były dobre warunki boiskowe, a w innych miejscach świata jest zdecydowanie cieplej niż u nas – pod dachem. Znaleźć sposób, żeby zwyciężyć albo powód – uzasadniając porażkę?

REKLAMA
Życie od rana do nocy, a i pod osłoną księżyca stawia wyzwania, czasem trudne do osiągnięcia. Patrzę na Rafała Wilka, byłego żużlowca, którego los nie oszczędził w rywalizacji na „czarnym torze”. Na skutek upadku złamał kręgosłup, a potem maszynę do jazdy w lewo zamienił na czterokołowy wózek inwalidzki. Stając się w-skersem, nie patrzył na piętrzące się trudności. Został trenerem żużlowej ekipy z Rzeszowa, potem z Lublina. Między sezonami, szusując na monoski (specjalnym pojeździe z nartami) i instruując innych fanów białego szaleństwa. Ostatnio „Wolf” odnosił sukcesy na Wyspach Kanaryjskich i niebywałe zwycięstwo w bajecznym Rzymie, startując na handybike’u (rowerze napędzanym ręcznie). Wszystko więc wskazuje na to, że osiągnie więcej – na wózku w rywalizacji rowerowej, niż w żużlu, na co dzień poruszając się na nogach. Jest bowiem Wilk jednym z najpotężniejszych kandydatów do reprezentowania Polski na paraolimpiadzie w Londynie. Trzymamy kciuki.
logo
Sportowiec z niepełnosprawnością, w-skers wspólnie z synem Hubertem przygotowuje się do kolejnego startu na handybike'u fot. archiwum rodzinne Rafała Wilka

W-kers Rafał Wilk poznawał uroki magiczngo Rzymu, gdzie z kolei królem jest Zbigniew Boniek, prowadząc z sukcesem interesy. Jeden z najwybitniejszych zawodników w historii polskiej piłki, rozpoczynał w bydgoskiej Zawiszy, a potem – dzięki talentowi i determinacji święcił triumfy z reprezentacją „biało-czerwonych” i klubach pięknych Włoszech: AS Roma, a wcześniej bardziej spektakularne w Juventusie Turyn, obok Michaela Platiniego. Ten ostatni, przyjaciel, z którym dziś wspólnie grają w golfa – docenia klasę „Zibiego”. Na co dzień prowadzącego interesy w Wiecznym Mieście, będąc tam „piłkarskim bogiem”, wśród Włochów. Bez kompromisów oceniający piłkę, w Polsce i za granicą. Kiedyś próbował, jako selekcjoner kadry, choć moim zdaniem, zdecydowanie bardziej nadawałby się na menedżera, jako szef PZPN. Ale tam jest „przyspawany” do stołka Grzegorz Lato. Zbigniew Boniek po nieudanym mariażu z reprezentacją – zrezygnował. Obecnego szefa PZPN-u, pomimo fatalnych działań, będzie trzeba dźwigiem wyciągać z prezesury. Dwa oblicza. „Zibi” recenzując potyczkę Polaków z Grekami i dysputy o zamkniętym dachu, kwitował krótko: „Jest lato, piękna pogoda, w innych miejscach jest zdecydowanie goręcej”. Przewidywania Bońka odnośnie meczu z Rosją też były zwięzłe: „Kto jest lepszy Chelsea, czy Barcelona? Wiadomo, a kto wygrał – też wiemy” – dodawał na antenie TVN. Trzeba bowiem mieć w sobie dumę i chęć wygranej. Nawet jeśli z Goliatem. Mówił więc Maciej Szczęsny, ojciec golkipera Wojtka przed EURO 2012, że gramy o zwycięstwo i dlatego nie zgadza się z opinią Franciszka Smudy. Ten z kolei na oficjalnej konferencji prasowej – przed meczem, mówił, że remis z Grekami będzie osiągnięciem. Jakim? Nie tylko laicy się zastanawiali. A zawodnicy słuchali.
Potem, nasz selekcjoner był jednym z najbardziej zagubionych na meczu otwarcia, a i w kolejnych potyczkach. Najpierw, jak mówił, w zwycięskim remisie z Rosją i przegranej z rozsądnymi Czechami. Ci ostatni grali tak, by wyjść z grupy – na początek na remis, a kiedy w połowie dowiedzieli się, że to nie wystarczy – skutecznie, o zwycięstwo. Jak dziś u Franciszka Smudy? Pewnie, bez zmian. Jak na początku.
logo
Autor felietonu przed kilkoma laty przeprowadzający wywiad z Rafałem Wilkiem, wtedy trenerem żużlowców z Rzeszowa fot. Piotr Kosior, http://www.w-skersi.org/

Duma jest potrzebna, wiara w zwycięstwo – pomimo przeszkód. Wie o tym, po trudniejszych chwilach Rafał Wilk (choć patrząc na jego szczery uśmiech, nasuwa się pytanie: czy były takie?), zdaje sobie sprawę Zbigniew Boniek. Płynnie przechodzący z zawodowego sportu do świata biznesu. Nie wszystkim się udało, nie tylko przejść, ale w ogóle funkcjonować w codziennym życiu.
logo
Przed laty "Skrzynia" razem z siostrą Magdaleną odwiedził Królową Elżbietę w Londynie, tym razem monarchini Zjednoczonego Królestwa była z wosku, dumnie reprezentując swój kraj w muzeum Madame Tussauds.. fot. Kinga Rawlings

Patrzę więc na Wielką Brytanię Królowa Elżbieta, od lat jest autorem niepopularnych decyzji. Często, odbiegających od wizji jej rodaków. Nie przeszkadza im to jednak w świętowaniu urodzin monarchini. Duma, bycia Brytyjczykiem. My też, w Polsce dajemy radę. Niekoniecznie sportowo – tak bywa, organizacyjnie jednak na pewno. Mamy więc powody do dumnego, i z radością noszenia orzełka na piersi.