
Dla jednych „8my marca” pozostanie postkomunistycznym reliktem, dla innych kolejnym momentem do głośnej aberracji i nie składania życzeń. Dla mnie – tak po prostu, to kolejny dzień w którym można okazać płci pięknej, niezależnie jak bardzo sfeminizowanej, dowody sympatii.
REKLAMA
Goździk i rajstopy, wręczane w latach PRL-u, potem po 1993 roku – na znak ostatecznego rozwodu z czasami komunizmu – zaprzestanie obchodów. Z jednej skrajności w drugą. Niesłusznie. Tym bardziej, że obchody pamiętają czasy starożytnego Rzymu, a pierwowzorem dzisiejszego Dnia Kobiet, były tamtejsze Matronalia. Święto związane z nowym rokiem, płodnością i macierzyństwem. Moment, by dać prezent i… spełniać życzenia.
Dla tych, których kłuje bo znowu trzeba dać coś od siebie, znowu będzie okazja do tego by nic nie dawać. Ani goździka, ani nawet lizaka. Dla mnie z kolei moment, żeby podziękować.
Szanowne Panie, Dziewczęta – dzięki, że jesteście i upiększacie barwy życia i w treści, i na wizji. Szczególnych dowodów sympatii – także poza Dniem Kobiet!
