Franciszek Smuda podczas meczu Polska-Rosja
Franciszek Smuda podczas meczu Polska-Rosja wp.pl

Po wczorajszym, przegranym spotkaniu z Czechami, utworzyły się dwa różne obozy kibiców. Jedni są za tym, aby 1 lipca Smuda nie był już trenerem naszej kadry, a drudzy chcieliby dać mu kolejną szansę. Tak naprawdę nie ma tutaj najlepszego wyboru, jest jedynie lepsza opcja. I chociaż zaliczam się grupy nr 2, to tak w rzeczywistości stoję po środku. Trudno krytykować cały zespół, ponieważ oni bardzo chcieli wygrać, ale nieudolna taktyka trenera im to uniemożliwiła.

REKLAMA
Wszyscy możemy czuć się rozczarowani po wczoraj. Każdy myślał i wierzył w to, że jutro awansujemy. Nawet najwięksi sceptycy się przemogli i uwierzyli. Wokół kadry była rewelacyjna atmosfera, piłkarze często integrowali się z kibicami, powstała mocna więź, która miała pomóc w awansie do ćwierćfinału. Niestety wyszło jak zawsze, aczkolwiek było lepiej niż zwykle. Szkoda samych piłkarzy, którzy czuli jaka na nich ciąży presja i starali się jak tylko mogli. Kuba Błaszczykowski, kapitan, mówi, że bierze na siebie odpowiedzialność za wynik. Wydaje mi się, że powinien to zrobić tylko i wyłącznie Franciszek Smuda.
Od ostatniego gwizdka meczu Polska-Czechy cały czas powtarzam, że materiał był dobry, ale szewc kiepski. Sztab szkoleniowy, zwłaszcza selekcjoner reprezentacji, mając do dyspozycji tylu dobrych piłkarzy powinien wyjść z tak słabej grupy na każdym turnieju. To nie powinno być ogromnym wyzwaniem. Tymczasem, mając w składzie 3. strzelca Bundesligi, Roberta Lewandowskiego, nieosiągalne stało się nawet zwycięstwo i strzelenie dwóch goli w jednym meczu. Nie jest to porażka napastnika, ponieważ rywali skutecznie odcięli go od gry, podobnie jak np. Cristiano Ronaldo. Co on biedny miał tam sam zrobić? Pretensje można mieć wyłącznie do Franciszka Smudy, który do oporu grał defensywną taktyką 4-3-2-1.
Z takim pomysłem na grę, tfu! bez pomysłu na grę, nie ma czego szukać na Mistrzostwa Europy. Gra naszych piłkarzy wyglądała świetnie przeważnie tylko przez pierwsze kilkanaście minut, a do końca pierwszej połowy było już tylko dobrze. Później, po powrocie z szatni zaczynało się dziać coś dziwnego. Futbol naszych reprezentantów był fatalny. Zastanawiam się, co Smuda przekazywał w czasie przerwy swoim podopiecznym. Najgorsza była gra bez piłki. Gdy oglądamy Hiszpanów widzimy jak cała drużyna non-stop zmienia swoje pozycje, a gdy oglądamy Polaków, widzimy jednego z piłką i przeważnie 9 posągów czekających aż piłeczka doleci do nóżki. To jest właśnie brak pomysłu na grę widoczny podczas spotkań Polskiej reprezentacji.
Skład na spotkania z Grecją i Rosją można pominąć. Były dwa remisy, które dawały szanse na awans. Natomiast pojedynek z Czechami był o wszystko! A my co widzimy? "Niezawodne" 4-3-2-1 i "zwycięski skład"... Wczoraj przed meczem wszędzie dało się słyszeć, że takiego składu się nie zmienia. Przepraszam, ale kiedy Polacy wygrali? Ja widziałem jeden przegrany remis i jeden wygrany, ale to chyba nie świadczy o tym, że skład Smudy był zwycięski.
logo
Rozdradowany Kuba Błaszczykowski po strzeleniu gola Rosjanom na 1-1 wp.pl
Gdybym mógł, zadałbym Franciszkowi Smudzie następujące pytanie - czemu miało służyć wprowadzenie Pawła Brożka w 73. minucie i zdjęcie Polańskiego w 56? Trener wkurzał się na niekończący się lament nt zmian i w ostatnim meczu doszedł do wniosku, że może zacznie zmieniać. Wprowadził Mierzejewskiego, Grosickiego i wspomnianego Brożka. Wszystko jest okej, ale nie bardzo potrafię sobie wytłumaczyć czego miał dokonać od roku siedzący na ławce napastnik. Podobnie jak inni, nie rozumiem również dlaczego zszedł dobry Polański, a nie Murawski, który w finale swojego występu sprokurował kontrę dla Czechów, po której padł gol.
Wygląda na to, że moje powyższe słowa to swoista krytyka trenera reprezentacji Polski, ale mimo wszystko uważam, że Smuda wniósł bardzo dużo dobrego do kadry. Stworzył drużynę, w której panuje świetna atmosfera, i którą stać na to aby w ciągu najbliższych lat stać się czołową reprezentacją Europy. Potrzeba tylko jeszcze więcej czasu.
Nawiązując więc do mojego wstępu i tego co jest linijkę wyżej - zaliczam się do obozu, który chce dać trenerowi drugą szansę. Zwolnienie trenera dwa miesiące przed pierwszymi spotkaniami eliminacyjnymi do Mistrzostw Świata to najgłupsza rzecz jaką można zrobić. Jednak przeraża mnie fakt, że największy wpływ na decyzję dot. trenera będzie mieć Grzegorz Lato, który powinien jeszcze wczoraj wieczorem podać się do dymisji... Chociaż tyle może jeszcze zrobić, aby uratować swój honor.
Z drugiej jednak strony, nie jestem pewien, czy Smuda da radę polepszyć ten zespół. Jeśli bał się dokonywać odważnych zmian i postawić np. w jednym z meczów na Rafała Wolskiego, to obawiam się, że trenerowi może zabraknąć odwagi do wielu bardzo ważnych i potrzebnych zmian. Zwłaszcza do tego, aby pozbyć się z pierwszego składu Boenischa, którego sam prosił o grę dla Polski, a na EURO nie pokazał, że jest lepszy od jego zmienników. A także do zmiany ustawienia, taktyki i całego stylu gry, czyli przyznania się do błędu, czego Smuda nie robi, bo bardzo nie lubi.
Z niecierpliwością czekam na konsekwencje wczorajszej porażki.