
Instytucja zrzeszająca katolików w naszym kraju, zwana dalej Kościołem traci swoich zwolenników i wyznawców. Młodzi ludzie zauroczeni religią i w pełni ją wyznający, to już ogromna rzadkość. Nowe pokolenia widzą Kościół, który zamiast nauczać i budzić zaufanie próbuje z góry narzucić wszystkim swoje zasady. Religia w szkole to największy błąd Kościoła w obecnych czasach.
REKLAMA
Kościół za swoje nieudolne zarządzanie i w konsekwencji odwrócenie się wiernych, którzy najczęściej zapewniają parafiom byt obwiniają lewicowych polityków i dziennikarzy. Terlikowski z nazwiska wymienił wrogów, którzy buntują naród przeciwko jego ulubionej instytucji. Wśród nich znalazł się m. in. Tomasz Lis i Robert Biedroń. Zdaniem naczelnego Frondy odpowiadają oni za ostatni incydent z Jasnej Góry. Tymczasem nie zwraca uwagi na swoje własne słowa, które mogą doprowadzić do atakowania Kościoła. Pan Tomasz swoimi tekstami stopniowo buduje nienawiść i tak jak orzekł sąd - słabe jednostki mogą tego nie wytrzymać, a w rezultacie uciekać się do takich metod jak Jerzy D.
W ogóle odnoszę wrażenie, że szef Frondy, tak samo zresztą jak większość fanatycznych obrońców "narodowej" religii żyje w innym świecie. Zapomina, że ster nad światem i także nad Polską powoli przejmują nowe pokolenia. Dlatego słowa - Jest nim niesłychany atak na największą narodową świętość, na ikonę, która dla niemal wszystkich Polaków jest symbolem polskości- uważam, że są po prostu śmieszne. Tak ślepe i naiwne, że po prostu śmieszne. Matka Boska niewątpliwie jest symbolem polskości dla Polaków, ale co najwyżej mniejszości, na pewno nie większości. Nie w obecnych czasach.
Młode pokolenia w tym m. in. moje, które nie doświadczyły na własnej skórze walki z komunistami i nie widziały jaki wpływ na odzyskanie wolnej Rzeczypospolitej miał Kościół, nie będą go tak postrzegać jak próbuje sobie to wmówić Pan Terlikowski. Zamiast papieża Jana Pawła II obalającego komunizm widzimy księży, którzy nie przestrzegają prawa kościelnego, łamią przykazania, a jednocześnie nauczają i przestrzegają innych przed takim postępowaniem. Widzimy fanatycznych katolików, którzy naprawdę obrzydzają i budują uczucie nienawiści.
Wydaje mi się, że Kościół oraz jego obrońcy obwiniają media i różne persony o swój upadek wśród nowego społeczeństwa, ponieważ nie przyjmują w ogóle do wiadomości, że to może oni popełniają jakiś błąd. Szukają usprawiedliwienia za swoje niepowodzenie. Ponadto nie mogą się pogodzić z rozwojem świata. Kiedyś nie było mediów, a później jak były to tylko te propagujące chrześcijaństwo. Dzisiaj natomiast Kościół musi słuchać i oglądać w telewizji czy w radiu jak księża zostają ojcami, molestują dzieci, są homoseksualistami bądź robią wiele innych rzeczy niegodnych kapłanów. Na dodatek ludzie dążą do poszerzania swojej wiedzy, która nierzadko podważa założenia religii.
Jeśli Kościół pójdzie na jakąkolwiek "wojnę" ze swoimi wrogami, których sam sobie wykreował, to wówczas strzeli sobie w kolano. Kościół jest z góry na przegranej pozycji. Jakiekolwiek akty agresji bądź nienawiści wychodzące ze środowiska religijnego sprawią tylko, że kolejne rzesze ludzi odwrócą się od chrześcijaństwa.
Jednak nie tylko spory polityczne powodują, że Kościół traci swoich zwolenników. Światopoglądy, rady i nauki przedstawiane przez księży na lekcjach religii wywołują wśród uczniów konsternację i ostatecznie zniechęcenie. Nie napiszę w tym momencie, że wyrzucenie lekcji religii ze szkół, które swoją drogą są jedną wielką pomyłką, pomogą. A to dlatego, że na uzdrawianie jest już za późno. Natomiast z pewnością nie sprzyjają przyciąganiu do siebie nowych wiernych. Działają wręcz przeciwnie.
Jak zaczyna się religijna edukacja dziecka w szkole? Od tego, że najpierw nawiedzona katechetka lub siostra zakonna każe nauczyć się kilkunastu modlitw na pamięć. Później przyjdą sprawdziany z religii (CO TO W OGÓLE JEST?!) i słynne pytanko przez księdza na środku klasy. Jeśli uczeń powie coś niezgodnego z ideą chrześcijańską, bądź myśleniem księdza, może zapomnieć o dobrej ocenie. W związku z tym jak te dzieci i młodzież ma za kilka lat być oddana Kościołowi, który od małego był dla nich tylko udręką. Kościół nie mógł zrobić większego i zarazem głupszego błędu.
Temat religii na maturze jest tak głupi i niedorzeczny, że nawet szkoda o nim pisać.
Kościół traci i wciąż będzie tracił zaufanie oraz sympatię Polaków. Sytuacja może się zacząć zmieniać dopiero za kilkanaście, kilkadziesiąt lat. No chyba, że nawiedzi nas koniec świata i ludzie ze strachu zwrócą się ku Bogu. Ale... nie sądzę.
Kościół traci i wciąż będzie tracił zaufanie oraz sympatię Polaków. Sytuacja może się zacząć zmieniać dopiero za kilkanaście, kilkadziesiąt lat. No chyba, że nawiedzi nas koniec świata i ludzie ze strachu zwrócą się ku Bogu. Ale... nie sądzę.
