Jestem kierowcą motorowodnej formuły 1. Dla wielu to hasło nie mówi za dużo poza tym że "formuła 1" kojarzy się kibicom w Polsce z wyścigami na asfaltowym torze, a jeszcze bardziej z osobą Roberta Kubicy, któremu życzę jak najszybszego powrotu na tor. Aby uzmysłowić sobie jak wygląda moja formuła proponuję zerknąć na zdjęcie łodzi a następnie przeczytać kilka poniższych zdań, w których postaram się jazdę takim bolidem zmieścić w waszej wyobraźni.

REKLAMA
Zanim zacznę zależy mi abyście wiedzieli że chwaląc F1 na wodzie pozostaje również fanem wyścigów torowych. Jednak dzisiaj dam kilka konkretnych argumentów dla których jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie, że w niedługim okresie czasu w naszym kraju "moja formuła" będzie również bardzo popularna.
logo
Zamiast mówienia o osiągach i danych technicznych postaram się w najbardziej możliwy sposób porównać prowadzenie tej łodzi.... więc dla mnie jest to jak jazda samochodem po przeoranym polu, bez hamulców i z bardzo ograniczoną widocznością. Mniej więcej z takimi warunkami mierzymy się frunąc w formule 1 nad taflą wody. Napisałem frunąc ponieważ cały kunszt wodnej formuły polega na jak najwyższym locie nad taflą wody. Osiągają to kierowcy bardziej odważni ( bądź mniej rozważni ) od reszty. Ściganie się po wodzie jest trudniejsze ponieważ cały czas podłoże zmienia swój kształt, czy to fale czy spokojna tafla, która po kilku przejazdach i tak robi się falą.
A dla wyobrażenia mocy tych maszyn wystarczy chyba powiedzieć to że bolid wodnej F1 przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2.5 sekundy. Konstrukcja tych łodzi i wspomniany wcześniej lot nad wodą powodują, że kierowca cały czas steruje ze środka specjalnym systemem, który zmienia kąt ustawienia silnika względem łódki. Mówiąc prościej łopatkami na kierownicy reguluje wysokość lotu nad wodą. Kiedy silnik odstawiam do tyłu jadę coraz szybciej do pewnego momentu, w którym ALBO "posadzi" się łódkę na wytworzonym pod jej dnem powietrzu przestając wychylać silnik ALBO przesadzi się w tym wychylaniem i wyfrunie się w górę by następnie wykonać obrót w powietrzu i z pełnym impetem roztrzaskać się o wodę niszcząc dobry nastrój sponsorów, członków zespołu i oczywiście najbardziej swój własny. Największym plusem tej specyficznej formy prędkości jest jednak nie przyspieszenie ani prędkość maksymalna (250km/h) lecz sposób w jaki taka łódź może zmienić kierunek jazdy. Rozpędzony do ponad 200 km/h bolid potrafi bez wytracenia prędkości zawrócić na promieniu 5 metrów i od razu pędzić w drugą stronę. Podczas takiego zwrotu również używam wspomnianych wcześniej łopatek na kierownicy. W tym przypadku jednak zamiast unosić łódź do góry używam drugiego wariantu. Silnik zostaje podstawiany pod łódkę dzięki czemu całe dno szybko przylepia się do wody i wtedy możemy wykonywać tak szybkie i agresywne zwroty. Podczas zakrętu na kierowce działa przeciążenie dochodzące do 8 G - czyli prościej mówiąc twoje mięśnie i stawy dostają taki wycisk jak byś ważył przez chwilkę 8 razy więcej. Na koniec wstępu powiem, że uczucie jakie towarzyszy mi w takim zakręcie jest niemożliwe do opisania. Wiele razy próbowałem dopasować istniejące epitety, ale żadne słowo nie jest w stanie oddać magii jaka w tym tkwi. Kiedy nie byłem jeszcze przyzwyczajony do takich przeciążeń, moje myśli i świadomość zostawały przed zakrętem, natomiast łódka już go pokonała. Zrozumieją to ludzie zarażeni pasją, bo w niej tkwi magia. Niewiele razy miałem okazję spotykać osoby pozytywnie zainfekowane prawdziwą, czystą i mocną pasją dla której są w stanie poświęcić dużo więcej niż przeciętny człowiek. W tych agresywnych, nasianych kryzysem i kłamstwem czasach tacy ludzie to unikaty.
Moja historia stanowi dowód na to, że pomimo licznych trudności warto jest cały czas iść do przodu. Nieważne czy ktoś jak ja wymarzył sobie wyścigi w formule 1, czy ktoś jest muzykiem, malarzem lub zupełnie kimś innym. Ważne jest to, aby odnajdywać w sobie siłę, tak potrzebną aby zmagać się z wyzwaniami. Obiecuję, że postaram się aby moje teksty coś Wam dawały. Nie może to być pusty zbiór zdań, przyjemny do czytania, ale nie dający żadnego efektu poza miło spędzonym czasem. Zgodziłem się na pisanie dla Was ponieważ wierze, że to co będę pisał wywoływać w Was będzie wewnętrzny bunt i manifest, który przełoży się na upór i siłę do działania. I nie myślcie sobie, że pisze to małolat, który ściga się łódką po wszystkich kontynentach i zarabia na tym fortunę. Tak wcale nie jest, bo moja obecna sytuacja nie jest taka kolorowa, a żeby mieć łódkę sprzedałem własne mieszkanie... i gdybym miał jeszcze jedno to zrobiłbym tak samo. W naszym kochanym kraju nie łatwo o marzenia bo często zostają one zdeptane przez codzienność, monotonię i otaczających nas ludzi którzy są coraz mniej uczciwi i honorowi. Warto jednak zaryzykować i poczytać to co mam Wam do powiedzenia, a każdy z Was weźmie sobie z tego to co mu się przyda. Zapraszam do mojego świata, w którym poznacie moją formułę 1 od strony kierowcy, ale i również człowieka, który przy okazji sportu przeżywa wiele historii, odwiedza wiele miejsc i potrafi ocenić od najsurowszej strony nie bojąc się konsekwencji.