Rosja zamierza wznowić prace nad projektem gazociągu "South Stream" po utworzeniu nowej Komisji Europejskiej i powołaniu nowego komisarza ds Energii. Na ile jest to realne?

REKLAMA
Strona rosyjska stoi na stanowisku, że umowy międzyrządowe zostały podpisane, nie zostały zerwane, co więcej ich konstrukcja bardzo utrudnia ich jednostronnie wypowiedzenie. Minister ds. Energetyki Rosji Aleksandr Nowak zauważa, że obecne problemy wynikają z faktu, że Komisja Europejska zawiesiła prace grupy roboczej do opracowania mechanizmu eksploatacji gazociągu. Wyraża on nadzieję, że wraz z utworzeniem nowej Komisji Europejskiej wznowi tę pracę. Czy tak będzie?
Czym jest South stream?
System gazociągów, które mają połączyć Rosję i Unię Europejską za pośrednictwem podmorskiego odcinka Morza Czarnego. Rurociąg będzie przeprowadzony pod Morzem Czarnym od tłoczni "Wybrzeże" ("Береговая"- na rosyjskim wybrzeżu) do wybrzeży Bułgarii. Całkowita długość pod Morzem Czarnym wynosi około 900 km, a maksymalna głębokość - więcej niż 2 km.
Pierwsze dostawy gazu do Europy planowane były pod koniec 2015 roku. Gazociąg będzie się kończyć w Austrii. W 2018 r. planowano przesył maksymalny w wysokości 63 mld metrów sześciennych.
UE- zdecydowanie „przeciw”
Kandydat na stanowisko Europejskiego Rzecznika Klimatu i Energii Miguel Arias Cañete określił swoje stanowisko w sprawie "South Stream". Zasadniczo nie jest przeciwny wobec projektu, o ile będzie zgodny z normami UE.
Dotychczas Komisja konsekwentnie podkreślała, że normy związane z "trzecim pakietem energetycznym" zabraniają spółce gazowej posiadać rurociągi dalekosiężne- co jest kością niezgody z Gazpromem.
Rosja może starać powołać się na wyjątek związany z przewodem transadriatyckim. W maju 2013 roku przewód transadriatycki, (który będzie dostarczał Azerbejdżański gaz do Europy) został zwolniony z zasady "rozdzielenia własności" (transportem zajmuje się jeden podmiot, sprzedażą drugi) i ma wszystkie niezbędne pozwolenia z KE. Specjalne traktowanie przyznano czasowo Opalowi, lądowej odnodze Nord Stream, przebiegającego z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku.
Parlament Europejski w dniu 18 września wezwał UE, by odwołać budowę gazociągu "South Stream". Decyzja w sprawie zawarcia lub rozwiązania umowy nie wchodzi w zakres kompetencji Parlamentu Europejskiego, jednakże jest wyrazem opinii tam panującej.
Dotychczasowy Komisarz ds. energii Unii Europejskiej Gunther Oettinger zapowiedział również, że póki będzie trwał kryzys na Ukrainie, rozmowy na temat zwolnienia „gazociągów takich jak South Stream” z regulacji antymonopolowych pozostaną zamrożone. Urzędnik, ze względu na swoje przywiązanie do wspólnej unijnej polityki energetycznej nazywany jest „polskim głosem w Komisji Europejskiej”.
Jednakże Państwa narodowe nie są już tak zgodne i sprawa nie jest tak oczywista, część wypowiada się „przeciw”, część „za”.
Polska- zdecydowanie „przeciw”
Reprezentatywna w sprawie gazociągu jest wypowiedź Jerzego Buzka który stwierdził w jednym z wywiadów, że „budowa South Stream to zagrożenie dla całej Europy Środkowo-Wschodniej, bo tworzy nowy mur - tym razem "gazowy", w miejsce tego starego – berlińskiego”. Polska wielokrotnie i konsekwentnie występowała przeciw tej inwestycji.
Ukraina- zdecydowanie „przeciw”
Do UE przez Ukrainę trafia średnio 50 % dostaw rosyjskiego gazu. Jeszcze przed uruchomieniem gazociągu Nord Stream tranzytem przez ten kraj przesyłane było 80 % dostaw dla Unii. Otworzenie nowego gazociągu jeszcze bardziej obniży wpływy Ukrainy związane z przepływem przez swoje terytorium. Opracowany projekt South Stream w takim kształcie zdecydowanie uderza w jej interesy.
Niemcy- „za”
W lipcu Ruediger von Fritsch, ambasador Niemiec w Rosji, potwierdził, że niemiecki rząd będzie bronił interesów swoich firm zaangażowanych w budowę gazociągu South Stream, oraz, że wsparcie niemieckich firm stanowi ważne zadanie naszego rządu”. Niemieccy lobbyści z „Nord Stream” podkreślają że gazociąg zaopatruje 26 mln gospodarstw domowych w Europie, nie tylko w Niemczech – nie licząc odbiorców przemysłowych.
Niemieccy politycy i przemysłowcy zapowiadają budowę licznych elektrowni na gaz, co jest możliwe dzięki dostawom surowca przez Nord Stream. Te wszystkie ogromne korzyści należy brać pod uwagę przy ostatecznych decyzjach w sprawie realizacji South Streamu – podkreślają przedstawiciele zarządów Wintershall oraz konsorcjum Nord Streamu.
Serbia zdecydowanie „za”
Według serbskiego ambasadora w Federacji Rosyjskiej, gazociąg "South Stream" jest priorytetem dla strony serbskiej. Długość głównej sekcji "South Stream" w Serbii wyniesie 422 km .W Belgradzie, podpisano nawet umowę na budowę gazociągu głównego "South Stream" na terytorium Serbii. Kwota umowy wyniosła około 2,1 mld euro.
"Tsentrgaz" (spółka Gazpromu) wygrał w marcu 2014 przetarg na budowę gazociągu na terytorium Serbii. Firma zaprojektuje, dostarczy sprzęt i materiały, przeprowadzi roboty budowlane i instalacyjne, zrealizuje szkolenia itd. Warunkiem umowy jest fakt, że realizacja niektórych prac odbędzie się z zaangażowaniem w podwykonawstwo serbskich przedsiębiorstw. Zdanie tego kraju jest oczywiste- jest to naturalny sojusznik Rosji.
Bułgaria-„za” a nawet „przeciw”
Bułgarski prezydent Rosen Plewnelijew powiedział, że jego kraj poparł projekt budowy gazociągu "South Stream", ale tylko zgodnie z ustalonymi normami Komisji Europejskiej.
Wcześniej Minister Gospodarki i Energetyki Bułgarii Wasyl Shtonov polecił bułgarskiemu Holdingowi Energetycznemu zawiesić wszelkie prace na budowie, ponieważ projekt nie spełnia wymogów Komisji Europejskiej.
Równolegle Rosja i Bułgaria rozważają możliwość kwalifikacji bułgarskiego odcinka gazociągu, aby rozwiązać problem z ograniczeniami trzeciego pakietu energetycznego.
Prace nad odcinkiem prawdopodobnie trwają. W sierpniu Ministerstwo Gospodarki i Energii wydało oświadczenie, że działania South Stream Bułgaria nie odpowiadają interesom bułgarskiego Holdingu Energetycznego i rząd zamierza wystąpić do organów ścigania.
Turcja i Grecja- skoro nie Bułgaria to my
W dniu 29 maja 2014 Grecja przedstawiła propozycję, że oferuje Gazpromowi budowę gazociągu na swoim terytorium. Minister Turcji wielokrotnie mówił pozytywnie o przeprowadzeniu jej na swoim terytorium. W dniu 22 sierpnia 2014 prezydent Turcji Recep Erdogan zadzwonił do prezydenta Władimira Putina, a obie strony omówiły wdrożenie kilku wspólnych projektów w sektorze energetycznym i wyraził zainteresowanie rozszerzeniem współpracy rosyjsko- tureckiej.
Węgry- zdecydowanie „za”
Węgry zorganizowali już przetarg na wybór wykonawcy na realizację działań badawczo-rozwojowych, a także plany przestrzenne i ocenę oddziaływania na środowisko na trasie węgierskiego odcinka "South Stream" w kierunku austriackiego Baumgarten. Budowa South Stream na Węgrzech wynika z umowy międzyrządowej między Rosją i Węgrami . Rurociąg na Węgrzech otrzymał status " projektu o znaczeniu krajowym". Węgierski odcinek buduje spółka South Stream Hungary Ltd, z udziałami Gazprom u i firmy MVM Zrt Premier Orban- w wywiadzie stwierdził, że będzie budować South Stream, jako „projekt poprawiający bezpieczeństwo dostaw energii i nie dopuści do sytuacji, w której pozycja Węgier będzie zależeć od Ukrainy".
Austria- „za”
Dnia 24 czerwca pomimo sprzeciwu UE Austria podpisała porozumienie między Gazpromem i austriackim koncernem energetycznym OMV na budowę austriackiego odcinka gazociągu South Stream. Austriacy podkreślili, że zasada rozdzielenia podlega pod wyjątek przy zadeklarowaniu, że „projekt posiada znaczenie krajowe”. Szef OMV oświadczył, że Austria nie ma alternatywy dla gazu ziemnego - energia jądrowa nie jest mile widziana, a turbiny wiatrowe nie są wystarczające by ją zastąpić.
Włochy- „za”
Włochy będą wspierać projekt budowy gazociągu " South Stream ". Sekretarz stanu do spraw europejskich rządu Włoch, Sandro Guoqi stwierdził w lipcu, że rurociąg "przyczyni się do dywersyfikacji tras dostaw gazu do Europy”.
Słowenia- „za”
Minister spraw zagranicznych Carl Eryavets w lipcu tego roku wyraził przekonanie, że Słowenia występuje na rzecz gazociągu " South Stream " na swoim terytorium.
Francja- „wstrzymuję się od głosu”
Prezydent François Hollande dnia 27 czerwca 2014 wyraził przekonanie, że "South Stream to wybór każdego kraju. Suwerenność, jaką każdy kraj posiada oraz sposób jak wykorzystuje swoje logistycznie związki daje każdemu państwu wolny wybór.
Podsumowanie:
Koalicja Polski i Ukrainy już niedługo może stracić ważnego koalicjanta w postaci Komisji Europejskiej. To właśnie wsparcie KE powodowało opóźnienia w realizacji projektu. Nowa Komisja i nowy komisarz mogą mieć odmienne zdanie nt. projektu. Oznaczać to będzie, że większość Państw, która wyraża swoje przekonanie może przeprowadzić projekt do końca, tak jak miało to miejsce przy Nord Stream. Jest to projekt który łączy i dzieli (jednocześnie) Europę.