Wydarzenia ostatniego tygodnia związane z incydentami wokół ambasady Rosji w Warszawie tylko pozornie rzucają nowy cień na stosunki Polsko- Rosyjskie, które są coraz lepsze, bowiem periodycznie ekscesy rusofobiczne niestety wpisują się w historię dialogu.
REKLAMA
Współpraca Polsko- Rosyjska zwłaszcza w obszarze wymiany naukowo- kulturalnej poprzez festiwale i oddolne inicjatywy, rozwija się coraz lepiej. Ze względu na brak ich spekularności ustępują głośnym wystąpieniom nastawionych w sposób bezpośrednio na skandalizowanie opinii publicznej. W swoich wpisach postaram się podać kilka argumentów, dlaczego nie można się poddawać rusofobom, a współpracę należy ciągle rozwijać. Dziś o kulturze.
Wizyta prof. Swiatosława Bełzy, która odbyła się w dniach 5-9 listopada 2013 r. i związane z nią wydarzenia prowadzą do wniosku, że kultura polska nie była by tym czym jest, gdyby nie inspiracje pochodzące z Rosji, podobnie kultura rosyjska czerpała pełnymi garściami od przedstawicieli kultury polskiej. Należy wskazać, że prof. Bełza był redaktorem ds. muzycznych na ogólnofederalnym kanale RTR-Kultura Rossija, w dziedzinie literatury przewodniczący Bunińskiej nagrody, przede wszystkim ambasadorem kultury wysokiej, a zwłaszcza opery. Co istotne posiada Polskie korzenie- członkowie jego rodziny ułożyli Katechizm Młodego Polaka („Kto Ty jesteś- Polak mały”). Odznaczony jest najwyższymi orderami zarówno Polskimi, jak i Rosyjskimi. Jego wizyta jest przygotowaniem do roku kultury polskiej w Rosji, oraz roku kultury rosyjskiej w Polsce, który ma odbyć się w 2015 r.
Historia daje niezliczone przykłady wzajemnej współpracy obustronnie owocnej. W szczególności Adam Mickiewicz cieszył się uznaniem w oczach swojego kolegi Aleksandra Puszkina. W korespondencji do Rosjanina, wieszcz zachęcał go, aby nauczył się języka angielskiego, aby mógł przeczytać w oryginale Szekspira, czy Byrona i w ten sposób udoskonalił swój warsztat. Do wskazówek tych poeta się dostosował i długo inspirował się angielskimi artystami.
Odśpiewywany chętnie „Boże, coś Polskę” również powstał dzięki Rosjanom- Alojzy Feliński skomponował pieśń na zamówienie wielkiego księcia Konstantego i adresowany był dla cara i króla Aleksandra I. (kończąc zresztą wersem Naszego króla zachowaj nam Panie!)
Staraniami M. Bałakiriewa na początku XX w. odremontowano w Żelazowej Woli dom i ogród Fryderyka Chopina oraz uratowano po nim pamiątki.
Ciężko byłoby sobie wyobrazić karierę Jacka Kaczmarskiego, gdyby nie słyszał pieśni Wysockiego, bowiem znacząca część jego repertuaru to tłumaczenie pieśni rosyjskiego barda.
Przykład Anny German pokazuje, że są postacie, które świetnie te dwie kultury potrafią połączyć. Śpiewaczka nie miała w sobie „ani kropli polskiej krwi”- została Polką z wyboru, sławiąc nasz kraj na całym świecie.
Relacje polsko- rosyjskie są trudne ze względu na historię, ale ciągle odbudowywane. Ponieważ zaszłości jest dużo- spraw ciężkich też jest sporo. Benedyktyńską pracą, wspólnymi przedsięwzięciami należy budować mosty. Niestety stałym elementem dialogu są także ekscesy. W ostatnich czasach mieliśmy je dwukrotne- „pomnik” żołnierza radzieckiego gwałcącego kobietę w ciąży oraz nieszczęsny przemarsz koło ambasady. Czy rzeczywiście to wydarzenie coś zmienia? Wydaje się, że nie- jest pewnym symbolem, dość znaczącym ale wyłącznie symbolem, od codziennej pracy zależy w którą stronę pójdą naszą relacje. Nasza bierność sprawi, że rusofobii wygrają. Warto zwrócić uwagę, że sam ambasador deklaruje chęć dalszej współpracy. Jedno jest pewne bez wzajemnego przenikania się kultury i sztuki obydwa nasze narody staną się kulturalnie biedniejsze.
