Kresowiakom można pomagać w sposób różny. W ramach codziennej samo- organizacji i samopomocy, tak jak robi to np. Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej oraz happeningów politycznych urządzanych regularnie w polskim Sejmie w rocznicę „Wołynia”.
REKLAMA
O istnieniu lwowiaków i Polonii lwowskiej Polacy przypominają sobie raz do roku- gdy zbliża się rocznica rzezi wołyńskiej. Wtedy to Sejm czuje moralny obowiązek potępienia tego wydarzenia, zelektryzowania opinii publicznej, zarówno w Polsce jak i na Ukrainie. Postawienie sprawy w sposób bezkompromisowy i na ostrzu noża ma sprawić, że Ukraińcy przyznają się do winy oraz przeproszą. Stosunki dwustronne albo zostaną zniszczone, albo się znormalizują.
Uchwała została podjęta o określonej treści, jednakże z punktu widzenia Polonii lwowskiej jest to całkowicie bez znaczenia. Patos, który towarzyszy naszemu parlamentowi nie przekłada się na realną pomoc, której na co dzień nie otrzymują, albo otrzymują ją w sposób dalece niewystarczający- w sytuacji, gdy władza często odnosi się do nich w sposób wrogi- uważani są za V kolumnę. Ludzie Ci poza małą pomocą uzyskiwaną przez kanały oficjalne- wspomagają się jak mogą przez stowarzyszenia i fundacje zajmujące się oddolną pomocą. Do takich należą np. Stowarzyszenie Współpracy Polska Wschód (http://swpw.org/) oraz Fundacja „Dziedzictwo Kresowe” (http://www.kresowe.pl/). Organizacje te własnymi staraniami- oddolną benedyktyńską pracą starają się realnie wspomóc naszych rodaków, poprzez zorganizowanie podręczników dla dzieci uczących się w polskich szkołach, kupno pieca gazowego do siedziby organizacji, pomoc dzieciom w wyjazdach wakacyjnych.
W ubiegły weekend miało miejsce XXV lecie Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej. Prezes Emil Legowicz z pomocą Konsula Generalnego Jarosława Drozda urządził obchody, które znacznie bardziej pomagają kresowiakom niż spory historyczne jakie prowadzili posłowie w 70 rocznicę rzezi wołyńskiej. Na marginesie należy zauważyć rzeczywiste zobojętnienie parlamentarzystów w tej sprawie- tylko jeden senator spędzał czas wraz z członkami Towarzystwa, inni nie przyjechali. Troska o kresowiaków zarezerwowana jest na potrzeby teatru sejmowego.
To pokazuje rzeczywisty stosunek do tematyki wschodniej. Jest to tym bardziej zasmucające, że Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej jest największą organizacją polonijną zrzeszającą 16.300 członków! Posiadają 22 odziały- rozmieszczone w całym obwodzie lwowskim. Działania Towarzystwa skupiają się wokół szeroko rozumianej działalności kulturalnej i naukowej. Przedsięwzięcia mają na celu utrwalenie działalności polskiej poprzednich pokoleń w tym mieście. Jak w soczewce widać to było w trakcie obchodów rocznicowych- które zaczęły się w Operze Lwowskiej od Halki. Takie wydarzenia dają Polonii poczucie jedności. Obecni goście ukraińscy byli zaskoczeni bogactwem kultury polskiej.
Bliska zamknięcia jest tzw. szkoła sobotnia- ucząca ich języka polskiego. Jedyne miejsce gdzie kresowian mają kontakt z językiem polskim. Uplastyczniając przekaz należy przyrównać rolę tego ośrodka do „British council”, instytucji, która na co dzień nie tylko popularyzuje język angielski, ale również stanowi platformę wymiany pomysłów, wiedzy. Dzięki pozytywistycznej pracy język angielski stał się najpopularniejszym językiem obcym w Polsce, a Zjednoczone Królestwo zyskało tysiące pracowników pomnażając bogactwo imperium. Niemcy oraz Francja- z tych samych względów również starają się przekonać ludzi z całego świata do nauki ich języka. Takie działania ostatecznie powiększają kapitał gospodarczy oraz potencjał demograficzny.
Rzeczpospolita Polska uważa zupełnie inaczej- nie warto nie tylko aby obcokrajowcy mogli uczyć się języka polskiego, ale również, aby Polonia na kresach poznawała polski i w ten sposób utrzymywała kontakt z macierzą.
Na nieszczęście tylko nieliczni kresowiacy mają przyznane obywatelstwo (niektórzy nie mają nawet Karty Polaka). Sprawia to, że nie są atrakcyjną grupą wyborczą dla posłów, przeciwnie do Polonii „chicagowskiej” lub „europejskiej”. Dlatego o Polonii na Kresach Południowych i jej problemach dowiedzą się Państwo w lato 2014 r. gdy nasz Sejm, oraz poszczególne partie prawdopodobnie znowu cynicznie będą chciały wykorzystać rocznicę do zbicia kapitału politycznego.
To duży błąd- przy olbrzymim niżu demograficznym, kresowiacy stanowią naturalne zaplecze ludzkie. Z Polską są bardzo silnie związani, a Rzeczpospolita Polska jest dla nich ziemią obiecaną a nie przystankiem w drodze na zachód. Bądźmy, więc jak Republika Federalna Niemiec, która jak tylko może wspiera własne kresy wschodnie- nie ważne, czy na Śląsku, czy na Warmii i Mazurach. Dzięki temu mają rezultaty, obszary te stanowią rezerwuar siły roboczej, zarówno wykwalifikowanej, jak i niewykwalifikowanej.
Gdy więc, przy naszej bierności, z(a)ginie Polonia kresowa, Lwów na zawsze przestanie być polski, a my stracimy ludzi, który mogą uratować demografię naszego kraju.
Uchwała została podjęta o określonej treści, jednakże z punktu widzenia Polonii lwowskiej jest to całkowicie bez znaczenia. Patos, który towarzyszy naszemu parlamentowi nie przekłada się na realną pomoc, której na co dzień nie otrzymują, albo otrzymują ją w sposób dalece niewystarczający- w sytuacji, gdy władza często odnosi się do nich w sposób wrogi- uważani są za V kolumnę. Ludzie Ci poza małą pomocą uzyskiwaną przez kanały oficjalne- wspomagają się jak mogą przez stowarzyszenia i fundacje zajmujące się oddolną pomocą. Do takich należą np. Stowarzyszenie Współpracy Polska Wschód (http://swpw.org/) oraz Fundacja „Dziedzictwo Kresowe” (http://www.kresowe.pl/). Organizacje te własnymi staraniami- oddolną benedyktyńską pracą starają się realnie wspomóc naszych rodaków, poprzez zorganizowanie podręczników dla dzieci uczących się w polskich szkołach, kupno pieca gazowego do siedziby organizacji, pomoc dzieciom w wyjazdach wakacyjnych.
W ubiegły weekend miało miejsce XXV lecie Towarzystwa Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej. Prezes Emil Legowicz z pomocą Konsula Generalnego Jarosława Drozda urządził obchody, które znacznie bardziej pomagają kresowiakom niż spory historyczne jakie prowadzili posłowie w 70 rocznicę rzezi wołyńskiej. Na marginesie należy zauważyć rzeczywiste zobojętnienie parlamentarzystów w tej sprawie- tylko jeden senator spędzał czas wraz z członkami Towarzystwa, inni nie przyjechali. Troska o kresowiaków zarezerwowana jest na potrzeby teatru sejmowego.
To pokazuje rzeczywisty stosunek do tematyki wschodniej. Jest to tym bardziej zasmucające, że Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej jest największą organizacją polonijną zrzeszającą 16.300 członków! Posiadają 22 odziały- rozmieszczone w całym obwodzie lwowskim. Działania Towarzystwa skupiają się wokół szeroko rozumianej działalności kulturalnej i naukowej. Przedsięwzięcia mają na celu utrwalenie działalności polskiej poprzednich pokoleń w tym mieście. Jak w soczewce widać to było w trakcie obchodów rocznicowych- które zaczęły się w Operze Lwowskiej od Halki. Takie wydarzenia dają Polonii poczucie jedności. Obecni goście ukraińscy byli zaskoczeni bogactwem kultury polskiej.
Bliska zamknięcia jest tzw. szkoła sobotnia- ucząca ich języka polskiego. Jedyne miejsce gdzie kresowian mają kontakt z językiem polskim. Uplastyczniając przekaz należy przyrównać rolę tego ośrodka do „British council”, instytucji, która na co dzień nie tylko popularyzuje język angielski, ale również stanowi platformę wymiany pomysłów, wiedzy. Dzięki pozytywistycznej pracy język angielski stał się najpopularniejszym językiem obcym w Polsce, a Zjednoczone Królestwo zyskało tysiące pracowników pomnażając bogactwo imperium. Niemcy oraz Francja- z tych samych względów również starają się przekonać ludzi z całego świata do nauki ich języka. Takie działania ostatecznie powiększają kapitał gospodarczy oraz potencjał demograficzny.
Rzeczpospolita Polska uważa zupełnie inaczej- nie warto nie tylko aby obcokrajowcy mogli uczyć się języka polskiego, ale również, aby Polonia na kresach poznawała polski i w ten sposób utrzymywała kontakt z macierzą.
Na nieszczęście tylko nieliczni kresowiacy mają przyznane obywatelstwo (niektórzy nie mają nawet Karty Polaka). Sprawia to, że nie są atrakcyjną grupą wyborczą dla posłów, przeciwnie do Polonii „chicagowskiej” lub „europejskiej”. Dlatego o Polonii na Kresach Południowych i jej problemach dowiedzą się Państwo w lato 2014 r. gdy nasz Sejm, oraz poszczególne partie prawdopodobnie znowu cynicznie będą chciały wykorzystać rocznicę do zbicia kapitału politycznego.
To duży błąd- przy olbrzymim niżu demograficznym, kresowiacy stanowią naturalne zaplecze ludzkie. Z Polską są bardzo silnie związani, a Rzeczpospolita Polska jest dla nich ziemią obiecaną a nie przystankiem w drodze na zachód. Bądźmy, więc jak Republika Federalna Niemiec, która jak tylko może wspiera własne kresy wschodnie- nie ważne, czy na Śląsku, czy na Warmii i Mazurach. Dzięki temu mają rezultaty, obszary te stanowią rezerwuar siły roboczej, zarówno wykwalifikowanej, jak i niewykwalifikowanej.
Gdy więc, przy naszej bierności, z(a)ginie Polonia kresowa, Lwów na zawsze przestanie być polski, a my stracimy ludzi, który mogą uratować demografię naszego kraju.
