
Nieskoordynowane oraz chaotyczne działania Polski i Unii Europejskiej z jednej strony, oraz konsekwentna i jednoznaczna polityka Rosji sprawiły, że projekt Partnerstwa Wschodniego legł w gruzach. Czy jednak tylko Rosji nie zależało na rozszerzeniu UE?
REKLAMA
Analizując wschodnią prasę widać, że projekt ten nie mógł się udać. Zbyt wiele grup społecznych było niezadowolonych z tego projektu- i nie chodzi tu o podział wschodnia- zachodnia Ukraina. Przyczyny leżą zarówno wewnątrz kraju jak i zewnątrz.
Poza sentymentalnym związaniem wschodniej Ukrainy z Rosją (wschodnie rubieże kraju zostały darowane Ukraińskiej Republice Socjalistycznej w rocznicę Ugody Perejasławskiej, tak więc dopiero w 1991 r. mieszkańcy wschodu doświadczyli, że nie żyją już w Rosji) poprzez fakt, że mieszkańcy Charkowa, czy Doniecka sami nie rozumieją swoich związków z Europą, większość studiowała w Rosji, mają tam rodziny, groby, itd., związane są bardzo silnie gospodarczo- w sposób naturalny
Zachodnia Ukraina, której udzielały się nastroje pro-zachodnie uświadomiła sobie ostatnio, że wraz z akcesją do UE wrócą Polacy i odbiorą swoje domy i mieszkania. Tak więc poparcie dla idei spadło. Podobnie Julia Tymoszenko z dużym kapitałem poparcia poza granicami, wewnątrz kraju odbierana była jako polityk skorumpowany, która swoje na sumieniu ma.
Federacja Rosyjska, od której zależna jest gospodarka Ukrainy jasno dawała do zrozumienia, że orientacja na zachód będzie odbierana jako akt wrogi i będzie miało to poważne konsekwencje ekonomiczne. Uplastyczniła przekaz poprzez zaostrzenie kontroli na granicach gdzie utworzyły się kilometrowe korki i w rezultacie w kilka tygodni kilkaset tysięcy osób stało się ofiarami zbyt długich płatności. UE powinna w to miejsce zaproponować program który od razu zaprzęgnie Ukrainę w powóz Unijnej gospodarki.
Najważniejsze państwa „starej” Unii faktycznie nie są zainteresowane dołączeniem tak olbrzymiego kraju, z tak zaniedbaną infrastrukturą, bowiem należałoby bardzo długo dopłacać. Niemcy mają dość dopłacania do wschodniej części swojego kraju, Polski i wielu innych krajów. Tak samo wiele państw „nowej” Unii nieoficjalnie dawało znać, że same nie są zainteresowane aby strumień pieniędzy nagle zaczął iść do Kijowa.
Identyczna sytuacja wynikła z Armenią. Kraj ten szybciej zintegruje się z Unią Celną (Rosji, Białorusi i Kazachstanu) niż Unią Europejską. Pamiętajmy, że ten mały kraj leży pomiędzy Azerbejdżanem a Turcją, z którymi jest w permanentnym konflikcie, a zwłaszcza o Górski Karabach. Nie rozliczone są poprzednie etniczne konflikty. Wycofanie poparcia Rosji dla tego kraju oznaczać może ponowny wybuch konfliktu. Rosja rzeczywiście gwarantuje stabilizację regionu. Poza tym Rosjanie skupili w swoich rękach przemysł.
Azerbejdżan prowadzi politykę nieintegrowania się głębszego zarówno z Unią Europejską jak i Unią Celną. Kraj ten rozwija się dość szybko dzięki zapasom ropy i gazu, co utwierdza w przekonaniu władze, że nie potrzebują wybierać pomiędzy sojuszami.
Teza Forbes’a że Władimir Putin jest najpotężniejszym człowiekiem świata- przekłada się na również na Europę Środkową. Ambitny projekt polityczny Partnerstwa Wschodniego przez jego jednoznaczną anty- rosyjskość nie mógł się udać. Zwłaszcza w sytuacji twardej i najlepszej światowej dyplomacji rosyjskiej pod dowództwem Sergieja Ławrowa. Z drugiej strony …, czy ktoś słyszał o staraniach i działaniach p. Ashton?
Siła Rosji jest znaczna, kraj ten po osłabieniu z lat 90 podniósł się i wygrywa kolejne starcia dyplomatyczne. Unia Europejska może rozszerzyć się o Ukrainę i inne państwa ale tylko wtedy gdy również Rosji zaproponuje partnerskie zasady współpracy. Inaczej stanowcze „niet” płynące z rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych będzie blokowało zwłaszcza Ukrainę, Armenię, Azerbejdżan za każdym razem.
Poza sentymentalnym związaniem wschodniej Ukrainy z Rosją (wschodnie rubieże kraju zostały darowane Ukraińskiej Republice Socjalistycznej w rocznicę Ugody Perejasławskiej, tak więc dopiero w 1991 r. mieszkańcy wschodu doświadczyli, że nie żyją już w Rosji) poprzez fakt, że mieszkańcy Charkowa, czy Doniecka sami nie rozumieją swoich związków z Europą, większość studiowała w Rosji, mają tam rodziny, groby, itd., związane są bardzo silnie gospodarczo- w sposób naturalny
Zachodnia Ukraina, której udzielały się nastroje pro-zachodnie uświadomiła sobie ostatnio, że wraz z akcesją do UE wrócą Polacy i odbiorą swoje domy i mieszkania. Tak więc poparcie dla idei spadło. Podobnie Julia Tymoszenko z dużym kapitałem poparcia poza granicami, wewnątrz kraju odbierana była jako polityk skorumpowany, która swoje na sumieniu ma.
Federacja Rosyjska, od której zależna jest gospodarka Ukrainy jasno dawała do zrozumienia, że orientacja na zachód będzie odbierana jako akt wrogi i będzie miało to poważne konsekwencje ekonomiczne. Uplastyczniła przekaz poprzez zaostrzenie kontroli na granicach gdzie utworzyły się kilometrowe korki i w rezultacie w kilka tygodni kilkaset tysięcy osób stało się ofiarami zbyt długich płatności. UE powinna w to miejsce zaproponować program który od razu zaprzęgnie Ukrainę w powóz Unijnej gospodarki.
Najważniejsze państwa „starej” Unii faktycznie nie są zainteresowane dołączeniem tak olbrzymiego kraju, z tak zaniedbaną infrastrukturą, bowiem należałoby bardzo długo dopłacać. Niemcy mają dość dopłacania do wschodniej części swojego kraju, Polski i wielu innych krajów. Tak samo wiele państw „nowej” Unii nieoficjalnie dawało znać, że same nie są zainteresowane aby strumień pieniędzy nagle zaczął iść do Kijowa.
Identyczna sytuacja wynikła z Armenią. Kraj ten szybciej zintegruje się z Unią Celną (Rosji, Białorusi i Kazachstanu) niż Unią Europejską. Pamiętajmy, że ten mały kraj leży pomiędzy Azerbejdżanem a Turcją, z którymi jest w permanentnym konflikcie, a zwłaszcza o Górski Karabach. Nie rozliczone są poprzednie etniczne konflikty. Wycofanie poparcia Rosji dla tego kraju oznaczać może ponowny wybuch konfliktu. Rosja rzeczywiście gwarantuje stabilizację regionu. Poza tym Rosjanie skupili w swoich rękach przemysł.
Azerbejdżan prowadzi politykę nieintegrowania się głębszego zarówno z Unią Europejską jak i Unią Celną. Kraj ten rozwija się dość szybko dzięki zapasom ropy i gazu, co utwierdza w przekonaniu władze, że nie potrzebują wybierać pomiędzy sojuszami.
Teza Forbes’a że Władimir Putin jest najpotężniejszym człowiekiem świata- przekłada się na również na Europę Środkową. Ambitny projekt polityczny Partnerstwa Wschodniego przez jego jednoznaczną anty- rosyjskość nie mógł się udać. Zwłaszcza w sytuacji twardej i najlepszej światowej dyplomacji rosyjskiej pod dowództwem Sergieja Ławrowa. Z drugiej strony …, czy ktoś słyszał o staraniach i działaniach p. Ashton?
Siła Rosji jest znaczna, kraj ten po osłabieniu z lat 90 podniósł się i wygrywa kolejne starcia dyplomatyczne. Unia Europejska może rozszerzyć się o Ukrainę i inne państwa ale tylko wtedy gdy również Rosji zaproponuje partnerskie zasady współpracy. Inaczej stanowcze „niet” płynące z rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych będzie blokowało zwłaszcza Ukrainę, Armenię, Azerbejdżan za każdym razem.
