Ofensywa Władimira Putina trwa. Jeden z największych rusofobów Viktor Orbán, a jednocześnie guru polskiej prawicy, postanowił nie kierować polityką kraju poprzez osobiste antypatie oraz fobie lecz interesy gospodarki narodowej.
REKLAMA
Gospodarka Węgier wbrew pozorom jest zbliżona do polskiej, pomimo różnic wielkości i położenia kraju Węgry borykają się z podobnymi problemami natury ekonomicznej. Po pierwsze obsługują coraz większy dług zagraniczny, po drugie kurczenie się europejskich rynków zbytów dla towarów węgierskich dotyka ich tak samo jak Polskę, po trzecie atrakcyjność gospodarki oscyluje wokół ok. 50 miejsca na świecie i nie widać poprawy (zarówno w rankingu Doing Business jak i Index of Economic Freedom ). Do powyższego trzeba doliczyć ok. -1,5% spadku PKB oraz bezrobocie na poziomie 11%. Dodatkowo prowadzona kontrowersyjna polityka wewnętrzna powoduje częściową izolację na arenie międzynarodowej. W takich warunkach trudno przeprowadzać ciężkie dla społeczeństwa reformy.
Viktor Orbán widząc, że kraj nie rozwija się tak jakby każdy tego chciał, dostrzegł przeszło 170 mln rynek Unii Celnej Rosji, Białorusi i Kazachstanu i podpisał umowę z Rosją. Doniesienia prasowe wskazują, że jest ona korzystna dla obu stron i jest to typowy układ win- win. Polityka tego należy docenić za przełamanie wszystkich swoich fobii i niechęci- od lat znany jest ze swoich wypowiedzi mocno nieżyczliwych Rosji.
Co zyskują Węgry?
Premier Węgier od jakiegoś czasu często podkreśla, że zaprasza do siebie rosyjskich przedsiębiorców w celu inwestowania. Stara się pobudzić wymianę handlową międzynarodową. Podpisana właśnie umowa przewiduje rozbudowę elektrowni atomowej Paks. Ponieważ jednak kraj ten nie dysponuje obecnie funduszami na tak wielką inwestycję toteż Federacja Rosyjska pożyczy kwotę 10 mld euro na inwestycję. Umowa zakłada, że 40% prac będzie wykonywanych na terenie Węgier. Samą tą informację można odczytywać na kilka sposobów- tak wielka inwestycja pozwoli na pobudzenie gospodarki. Z drugiej strony kraj ten dzięki tej inwestycji coraz bardziej będzie niezależny energetycznie, co pozwoli w dłuższej perspektywie bardziej się rozwijać. Rozpoczęty marsz na wschód może przełożyć się na obecność dziesiątek turystów z Rosji, eksport towarów węgierskich do Rosji oraz inwestycje wewnątrz kraju.
Premier Węgier od jakiegoś czasu często podkreśla, że zaprasza do siebie rosyjskich przedsiębiorców w celu inwestowania. Stara się pobudzić wymianę handlową międzynarodową. Podpisana właśnie umowa przewiduje rozbudowę elektrowni atomowej Paks. Ponieważ jednak kraj ten nie dysponuje obecnie funduszami na tak wielką inwestycję toteż Federacja Rosyjska pożyczy kwotę 10 mld euro na inwestycję. Umowa zakłada, że 40% prac będzie wykonywanych na terenie Węgier. Samą tą informację można odczytywać na kilka sposobów- tak wielka inwestycja pozwoli na pobudzenie gospodarki. Z drugiej strony kraj ten dzięki tej inwestycji coraz bardziej będzie niezależny energetycznie, co pozwoli w dłuższej perspektywie bardziej się rozwijać. Rozpoczęty marsz na wschód może przełożyć się na obecność dziesiątek turystów z Rosji, eksport towarów węgierskich do Rosji oraz inwestycje wewnątrz kraju.
Co zyskuje Rosja?
Rosja zyskuje w wielu aspektach i to zarówno gospodarczych i politycznych. Gospodarczo: rozbudowy dokonywać będzie spółka ROSATOM. Wschodnia myśl techniczna będzie się stale rozwijać i ostatecznie to 60% prac będzie wykonywanych na terenie Rosji, dla Rosji jest to więc również spora inwestycja i również pobudzanie własnej gospodarki. Równolegle, na podstawie umowy zyskuje pewność, że drugi wielki projekt Rosji gazociągu nitki południowej "Южный поток" powstanie i Węgry nie będą się temu sprzeciwiać, co również wzmacnia Rosję i to już dwojako: zarówno gospodarczo jak i politycznie. Jest to pierwsze tak duże ekonomiczne wejście na teren UE. Pokazuje też krajom Europy Środkowo- Wschodniej, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy nie jest jedynym źródłem finansowania inwestycji. Jeżeli projekt realizowany jest na zasadzie wzajemnych korzyści to Rosja jest w stanie go zrealizować- udowodniono to ostatnio na Białorusi, Ukrainie, teraz również na Węgrzech. Ostatecznie prestiż polityczny Rosji cały czas rośnie, rok rozpoczął się od mocnego akcentu, a przed nami jest jeszcze IO w Soczi.
Rosja zyskuje w wielu aspektach i to zarówno gospodarczych i politycznych. Gospodarczo: rozbudowy dokonywać będzie spółka ROSATOM. Wschodnia myśl techniczna będzie się stale rozwijać i ostatecznie to 60% prac będzie wykonywanych na terenie Rosji, dla Rosji jest to więc również spora inwestycja i również pobudzanie własnej gospodarki. Równolegle, na podstawie umowy zyskuje pewność, że drugi wielki projekt Rosji gazociągu nitki południowej "Южный поток" powstanie i Węgry nie będą się temu sprzeciwiać, co również wzmacnia Rosję i to już dwojako: zarówno gospodarczo jak i politycznie. Jest to pierwsze tak duże ekonomiczne wejście na teren UE. Pokazuje też krajom Europy Środkowo- Wschodniej, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy nie jest jedynym źródłem finansowania inwestycji. Jeżeli projekt realizowany jest na zasadzie wzajemnych korzyści to Rosja jest w stanie go zrealizować- udowodniono to ostatnio na Białorusi, Ukrainie, teraz również na Węgrzech. Ostatecznie prestiż polityczny Rosji cały czas rośnie, rok rozpoczął się od mocnego akcentu, a przed nami jest jeszcze IO w Soczi.
Co na to Polska?
Niestety w Polsce komentarze zwracają uwagę na inną rzecz. Politycy prawicy czują się zdradzeni przez sojusznika i obrali kurs na przeczekanie. Całą sytuację zbywają milczeniem lub odpowiadają półsłówkami, że widocznie Węgry nie mieli innych warunków i możliwości. Politycy lewicy cieszą się, że prawica straciła sojusznika i jest teraz zakłopotana.
Niestety w Polsce komentarze zwracają uwagę na inną rzecz. Politycy prawicy czują się zdradzeni przez sojusznika i obrali kurs na przeczekanie. Całą sytuację zbywają milczeniem lub odpowiadają półsłówkami, że widocznie Węgry nie mieli innych warunków i możliwości. Politycy lewicy cieszą się, że prawica straciła sojusznika i jest teraz zakłopotana.
Nie dostrzega się natomiast, że Rosja zaczyna coraz bardziej realizować politykę dwustronną (analogiczną do USA). Podpisywane są umowy na gigantyczne inwestycje. Umowa, jak ta podpisana z Węgrami pokazuje, że można negocjować zobowiązania z rezultatem win-win. Odpowiednio projektując politykę zagraniczną można modernizować się w oparciu o fundusze unijne, norweskie oraz rosyjskie. Co więcej odważne projekty, nawet jak budowa elektrowni atomowej mogą być przeprowadzane.
Problemy jakie mamy z gospodarką są b. podobne do tych węgierskich, różni nas to, że to my mamy większy potencjał oraz kierujemy się fobiami a nie rachunkiem ekonomicznym oraz racjonalnym spojrzeniem. Gdy polski polityk mówi o Rosji: zazwyczaj podaje 100 argumentów dlaczego należy bojkotować IO w Soczi, retorycznie pyta się o wrak tupolewa, nakazuje przeprosić siebie i Polskę za wszystkie zniewagi, zapłacić odszkodowania, wypomina więzienie Chodorkowskiego, widzi wyprzedaż rynku krajowego w ręce rosyjskie, węszy zdradę i podstęp- doszukuje się agentów KGB w polskim rządzie i generalnie w każdej instytucji, oskarża kraj ten o całe zło świata, …, równolegle biadoli, że znowu wprowadzono embargo na polskie mięso, obiecuje producentom owoców, że przywróci możliwość sprzedaży jabłek na wschód, zapowiada zwiększenie tzw. małego ruchu granicznego (już dzisiaj przeciętnie Rosjanin zostawia w Polsce 300$ dziennie) i wiele innych. (Dziennikarze natomiast lubują się w artykułach pt. „Rosja to stan umysłu” i pokazywaniu tego kraju w możliwie niekorzystnym świetle.)
Działając w Stowarzyszeniu Polska Rosja prawie codziennie spotykam sadowników, mleczarzy, przedstawicieli branży mięsnej, którzy z niepokojem oglądają rodzimych polityków, którzy w imię swoich osobistych przekonań starają się udowodnić Rosji swoją wyższość. Oczywiście politycy nie odczuwają reperkusji swoich wypowiedzi i działań na własnej skórze (w końcu są opłacani z budżetu) w odróżnieniu od polskich producentów. Dla nich polityczne oświadczenia oznaczają ekonomiczne konsekwencje, wzmożone kontrole, zakazy importu, itd. Z drugiej strony apele np. przedstawicieli branży mlecznej aby jechać do Soczi i nie ochładzać stosunków z Rosją są niesłyszane- optymalnie aby polskie mleko wylać na polskiej ziemi- skoro nikt go nie kupi. Wbrew pozorom Federacja Rosyjska wobec producentów żywności z Polski nie jest aż tak restryktywna, np. wydarzenia sprzed 11 listopada nie wpłynęły na sankcje ekonomiczne wobec polskich wytwórców.
Lekcją jaką może Polska wynieść z umowy węgiersko-rosyjskiej jest to, że polski przemysł czeka na przyjazne gesty naszej strony, zapowiedzi faktycznego bojkotu IO mogą nam tylko zaszkodzić- poza Rosją nikt nie zauważy naszej nieobecności. Rosja, a wraz z nią Unia Celna to rynek liczący ponad 170 mln mieszkańców, 15% terenów lądowych ziemi oraz znaczna ilość złóż kopalin mineralnych. Bilans handlowy może być dla nas tylko korzystny: ostatecznie kupujemy głównie surowce mineralne, a sprzedajmy na wschód: żywność (która zalewa rosyjski rynek), ubrania, kleje do glazury (które są bliskie zdominowania rynku), artykuły sanitarne i wiele innych. Gdy rynki zachodnie kurczą się a na wschodzie rosną, to politycy powinni zacząć podejmować decyzję mając na względzie potencjał gospodarczy kraju, a nie osobiste fobie i niechęci, które przekładają się na życie tysięcy ludzi w Polsce. Jeżeli Viktor Orbán potrafił odstawić je na bok to znaczy że każdy to może zrobić!
