Katastrofa i żałoba narodowa nie zwalnia nas z myślenia. I tak, jak rozmawialiśmy o stanie bezpieczeństwa lotów najważniejszych osób w państwie po Katastrofie Smoleńskiej, tak dzisiaj wszyscy rozmawiają o bezpieczeństwie na kolei. I dobrze.
REKLAMA
Ważne jest to, że ta dyskusja już wcześniej wypłynęła od ludzi, związanych z koleją, chociażby od maszynistów, którzy w swoim liście zwrócili uwagę na brak dobrych procedur dotyczących bezpieczeństwa.
Jeżeli jest, jak piszą w swoim liście maszyniści, to uważam, że na pierwszym posiedzeniu Sejmu po katastrofie powinniśmy na pierwszy punkt, wybrać wielką debatę na temat stanu bezpieczeństwa na kolei. Debatę, która nie opierałaby się tylko na biadoleniu, jak bardzo jest źle, ale debatę, na którą zostaną zaproszone podmioty, które znają się na kolei i z której wypłyną pozytywne wnioski, np. w jaki sposób zmienić prawo, żeby podróżowanie koleją było bardziej bezpieczne.
Osobiście uważam, że rozdrobnienie spółek na kolei wprowadziło straszny chaos, chociażby w tym, jak kolej jest zarządzana. Doskonale pasuje tutaj stare polskie przysłowie, „gdzie kucharek sześć...”, kto inny odpowiada za dworce, kto inny za tory itd. Dla mnie, jako pasażera, sprawia to wrażenie wielkiego bałaganu. Nie ograniczajmy się tylko do żałoby, rozmawiajmy, poruszajmy ważne tematy.
Ten cały bałagan to rozdrobnienie moim zdaniem niczemu się nie przysłużyło, rzeczywistość pokazuje sama, że to nie działa, nie jest skuteczne i dochodzi do katastrof.
Musimy pamiętać, że państwo to nie jest zbiór pusty, ktoś się kryje za tym parawanem, trzeba sprawdzić, kto i za co jest odpowiedzialny.
