Tak, boję się. Nie będę czarować, że nie. Boję się szybkiej jazdy, a ten potwór gna po wertepach 140 km/h. Po dziurach, wąwozach, wyschniętych korytach rzek, szutrach i kamieniach. Na dodatek strasznie w nim trzęsie...

REKLAMA

To po co wybieram się na Silk Way Rally, czyli ponad cztery tysiące kilometrów historycznym szlakiem handlowym, którym dziś biegnie jedna z najbardziej znanych na świecie tras, gdzie ścigają się pasjonaci mortoryzacji?
Po co mi stepy, wydmy i zdradliwe bagna?
Po co wstawanie przed świtem?
Po co odcinki specjalne?
Po co biwaki w środku niczego i rozbijanie namiotu w środku nocy?
Po co zakładam kask, zapinam pasy i wskakuję do 6-tonowej ciężarówy Nac Rally Team?
A żebym to ja wiedziała!
Chyba dla przygody. I widoków, które pozostają gdzieś w środku. Momentów, kiedy szkoda wyjmować aparat, bo jeszcze ucieknie ta chwila. Najpiękniejsza. Zmierzenia się z własnymi strachami. I słabościami. Po to, żeby na mecie odetchnąć z ulgą...

Tak, cieszę się. Nigdy nie byłam w Moskwie, a rajd startuje z Placu Czerwonego. Potem pędzi przez rejon Wołgi, Kałmucję, zagląda do największego letniego resortu nad Morzem Czarnym – Soczi i kończy się w Gelendżyku, nazywanym przez mieszkańców „białym kwiatem“.
Tam – mam nadzieję – odetchnę. Tam – mam nadzieję – wszyscy staniemy na mecie. Wszyscy, czyli dwie załogi Nac Rally Team: Paweł Molgo (Mistrz Polski 2011) i Ernest Górecki (2-krotny uczestnik Rajdu Dakar) w Mitsubishi Pajero T2 oraz w 6-tonowym Mercedesie Unimogu U400 Piotr Domownik (Mistrz Polski 2007), Jarosław Kazberuk (4-krotny uczestnik rajdu Dakar) i... ja, drugi nawigator (sic!).
Oni to profesjonaliści, ja – amatorka. Dla Pawła Molgo i Piotra Domownika Silk Way to „Ostatni krok przed Dakarem. Wielki i ważny“. Panowie nie wyglądają na przestraszonych.
Kiedy się boją?
Piotrek: „Na skalnych półkach. Co dziwne, na wydmach czy innych wzniesieniach, gdy jadę "na wprost" - nie. Ale kiedy mam po jednej stronie urwisko i wąską drogę - nie jest przyjemnie“.
Paweł: „Generalnie się nie boję, ale nocy na wydmach sobie za bardzo nie wyobrażam“.
Uff, są normalni. Choć szaleńcy!
Czy, siedząc za kierownicą i pędząc przed siebie, mają w ogóle szansę podziwiać to, co wokół?
Piotr: „Wieczorem, po odcinku specjalnym. Ale staram się“.
Paweł: „No pewnie, widzę wszystko wokół. Jestem z tych, co mają podzielną uwagę“. I znowu uff.

O co powalczą? Piotr: „O Dakar? :-) Czyli o spokojną metę w Gelendżyku“. Paweł: „Przejechać cały rajd to główne zadanie“. Uff...
3 razy UFF!! Do zobaczenia na mecie!
logo
fot. Beata Sadowska