
Piękne zielone liście, pachnące kwiaty, wszędobylskie owady to juz tylko wspomnienie.
REKLAMA
Jeszcze nie tak dawno pisałam, jakim to ja jestem szczęśliwym człowiekiem, bo mogę wypoczywać wśród zieleni, śpiewu ptaków i pachnących kwiatów. Niestety, nastała jesień, kwiaty przekwitły, liście zżółkły albo opadły. Zrobiło się pusto, chłodno i niemiło.
Każdy, kto ma ogródek, działkę, wie, że jesień bywa dołująca, bo przypomina o tzw. „martwym sezonie”, czyli nadchodzącej zimie. Porze roku, kiedy oprócz dokarmiania ptaków tudzież dziko żyjących kotów nie dzieje się absolutnie nic.
Kilka dni temu uporałam się z okopywaniem wszystkich pozostających w ziemi roślin. Udało mi się też kilka z nich zabezpieczyć przed nadmiernym śniegiem, ale nie wszystkie. Sobotni śnieg, ciężki i mokry, zrobił swoje, czyli przygniótł swoim ciężarem wszystkie trawy, krzewy i tuje.
Kilka dni temu uporałam się z okopywaniem wszystkich pozostających w ziemi roślin. Udało mi się też kilka z nich zabezpieczyć przed nadmiernym śniegiem, ale nie wszystkie. Sobotni śnieg, ciężki i mokry, zrobił swoje, czyli przygniótł swoim ciężarem wszystkie trawy, krzewy i tuje.
Uchowała się jednak piękna róża i powojnik, które dzielnie zwalczyły śnieg i dumnie zaprezentowały się dzisiejszego poranka.
Śnieg stopnieje, trawy zapewne powstaną i dalej będą zdobiły ogród, a ja będę okrywała kapturkami i włókniną pozostałe roślinki. Sęk w tym, że przez następne kilka miesięcy już nie będę się mogła napawać pięknem ogródka tak, jak napawałam się jeszcze niedawno, i to trochę smuci.
