Comrades znaczy bracia, przyjaciele. Marathon to znaczy maraton, ale maraton dla każdego co innego znaczy! Dla Ciebie maraton to symbol zmiany w życiu, dla Wujaszka Staszka to bieg na dystansie 42 kilometrów, a dla mnie maraton to przygoda gdzie każdej chwili szkoda. O! A Comrades Marathon, to legendarny bieg, w którym wraz z ekipą NewBalance.pl wystartuję już za kilka dni…

REKLAMA
Trasa Comrades liczy około 89 km i odbywa się co roku na początku czerwca w RPA. Ciekawą cechą trasy jest to, że w jednym roku odbywa się z zachodu na wschód (meta nad Oceanem Indyjskim) a raz ze wschodu na zachód (meta blisko 90 km od brzegu). Zmiana kierunku powoduje, że w jednym roku jest to bieg pod górę a raz w dół. Różnica poziomów pomiędzy startem i metą to 700m - góra dół, góra dół!
Przygoda!
Na parę dni przed startem, biegiem żyje cały kraj. Nawet ludzie, którzy ze sportem mają mało wspólnego, właśnie tego dnia tłumnie gromadzą się wokół trasy dopingując zawodników. Nad głowami ponad 16 tysięcy biegaczy lata helikopter - relacja live w TV z Comrades jest już tradycją. Afrykańczycy kochają Comrades.
Dla wielu ludzi samo ukończenie biegu jest życiowym sukcesem. Nie bez liku przyjeżdżają tutaj ludzie z całego świata, chcący przekonać się o swojej sile i wytrzymałości psychicznej. W trakcie niespełna 90 kilometrów biegu pomiędzy miastami Pietermaritzburg i Durban, tysiące ludzi walczy ze swoimi słabościami. Wielu kona parę kilometrów przed metą, część pokonuje ostatnie metry na kolanach, a jeszcze inni nie są w stanie ukończyć biegu o własnych siłach. Dla wielu Comrades to swoista sfera sacrum, symbol walki ducha z ciałem, a także równości.
Jak to się zaczęło?
Pomysłodawcą zorganizowania Comrades był weteran I wojny światowej z pochodzenia Brytyjczyk, Vic Clapham. Vic urodził się w 1886 roku w Londynie i będąc jeszcze małym dzieckiem wyemigrował z rodzicami do Cape Colony zlokalizowanej w Południowej Afryce. Jego przygoda z wojskiem przybierała różny charakter. W końcu Vic stał się członkiem piechoty, w której musiał przemierzyć prawie 1700 mil na terenach południowej Afryki. Podczas długich i wyczerpujących marszów na ekstremalnym terenie, śmierć i ból stały się dla niego normalnością.
Wielu z kolegów Vica poległo w trakcie odbywania marszów i właśnie z tego tytułu Clapham odczuł wewnętrzną potrzebę upamiętnienia tej ofiary, którą ponieśli jego towarzysze. Mając w pamięci uporczywe gorąco oraz palące promienie słoneczne, wpadł na pomysł, by zorganizować bieg ultra na ich cześć. Jego starania zakończyły się pomyślnie a na starcie pierwszego Comrades rozegranego w 1921, stanęło 34 zawodników.
Co jeszcze wyróżnia Comrades Marathon na tle innych biegów na świecie? Nie znam jeszcze biegu, na podstawie, którego nakręcono by film - to po pierwsze. Po drugie organizacja Comrades Marathon jest organizacją niezarobkową - wszystkie środki zebranie w czasie imprezy zostają w całości przekazywane na cele charytatywne.
Poniżej zamieszczam trailer do filmu o Comrades Marathon - The long run. Gorąco polecam.
Zapytacie, skąd u mnie zamiłowanie do ultra? Czy to chęć pokazywania innym, że jestem w stanie dokonać takiego wyczynu? Czy to chęć sprawdzenia siebie? Nic z tych rzeczy!
W bieganiu kocham poczucie wolności. Im dłużej biegnę, tym większą pustkę czuję, tym bardziej chce mi się biec. Po prostu!
Swoją opinie o Comrades bazuję na opowiadaniach człowieka, którego znam osobiście, powiem więcej - łączą nas więzy krwi. Andrzej Magier - bo nim mowa, to jeden z najlepszych ultramaratonczyków w historii polskiej lekkiej atletyki. W Comrades Marathon startował cztery razy, w tym raz udało mu się ukończyć wyścig na 19 .miejscu. Zawsze kiedy staram się wyciągnąć coś z wujka o samej atmosferze oraz przebiegu zawodów, wzdycha z sentymentem podsyconym tęsknotą. Andrzej startował praktycznie we wszystkich największych ultramaratonach na świecie, o Comrades wypowiada się jednak niezwykle ciepło i wielokrotnie powtarza, że gdyby miał sposobność podjęcia walki raz jeszcze, to z pewnością by nie odmówił. To właśnie dzięki niemu postanowiłem zmierzyć się z tym przecudownym wyzwaniem…
A teraz popatrzcie.
logo
U mnie w pokoju wisi mapka trasy biegu z 1993 roku. Znalazłem ją u wujka w mieszkaniu pośród tysiąca wycinków gazet, broszur i innych materiałów, które są niesamowitym zbiorem jego biegowej przygody. O Andrzeju jeszcze będę pisać… Na wszystko przyjdzie czas.
Żyj przygodą, człowieku! :)