
Dokładnie pamiętam swoje noworoczne postanowienie. Przysiągłem sobie, że pomimo chronicznego braku czasu i natłoku obowiązków, sumiennie przygotuję się do wrześniowego maratonu Warszawskiego.
REKLAMA
Na aktualny stan moich przygotowań spuszczę wstydliwą kurtynę milczenia. Cierpię na chroniczny brak czasu. Część moich znajomych twierdzi, że wziąłem na swój młodziutki łepek zbyt wiele obowiązków, natomiast ja twierdzę, że nie posiadłem umiejętności zarządzania czasem. Niezależnie od tego co jest prawdą, z przykrością stwierdzam, że mój aktualny tryb życia, nie pozwala mi na zostawienie kawałka swojej duszy i ciała na treningach. Jeśli nie jestem w stanie oddać się swojej miłości w pełni, nie mam odwagi jej zwodzić i traktować po macoszemu. Mając dusze sportowca, staram się zachowywać fair play na życiowym boisku, w stosunku do siebie, ludzi i swoich pasji. Moja biegowa miłość aktualnie przeżywa kryzys. Wciąż jej obiecuję, że do niej wrócę, i zapewne któregoś dnia doczekam tego momentu. Chwilowo muszę powiedzieć pas.
Biegam niemal codziennie, ale absolutnie nie mogę nazwać swoich treningów przygotowaniem do czegokolwiek. Jak aktualnie traktuję bieganie? Jak prostytutkę. Nie widzę w niej miłości, a jedynie zaspokojenie swoich fizjologicznych potrzeb. Bez codziennej porcji przyśpieszonego pulsu, nie jestem w stanie normalnie funkcjonować, mam zły humor, w ogóle nie myślę i nie potrafię się skupić. Pierwsze objawy uzależnienia? Absolutnie nie. Od dawna siedzę w tym nałogu po pachy.
Załóżmy, że jestem szczególnym przypadkiem, który bieganie traktuje jak religię. Są tacy, dla których bieganie jest jedynie wyzwaniem i próbą udowodnienia własnej wartości. Mam dla Was dobrą wiadomość... Już za kilkadziesiąt dni będziecie mogli stanąć w szranki ze swoimi największymi przeciwnikami, czyli własnymi słabościami. 80 – właśnie tyle dni pozostało do kolejnej edycji jednego z największych i najlepiej zorganizowanych maratonów w Polsce. Jeśli w Twojej głowie kłębią się myśli, o zrobieniu czegoś szalonego bądź czegoś, co zdecydowanie wyjdzie poza Twoją strefę komfortu, polecam przebiegnięcie maratonu. Satysfakcja na mecie i możliwość dosłownego przeniknięcia w absolutne czeluście swojego ciała na trasie maratonu, to jedne z tych życiowych doświadczeń, które po prostu trzeba przeżyć. Myślałaś/myślałeś o maratonie w przyszłym roku, ale czujesz, że jest jeszcze za wcześnie? Szanuję Twoją decyzję, ale pamiętaj, że przyszły rok, a nawet „jutro” to słowa często znaczące tyle co „nigdy”.
Mój trenerski mentor, człowiek, z którym mam cholerny zaszczyt współpracować, czyli trener Paweł Grzonka, przygotował dla czytelników TreningBiegacza.pl i naTemat.pl, 8 planów treningowych, które pomogą Wam w przygotowaniu się do maratonu. To właśnie dzięki niemu, na łamach swojego bloga mogę podzielić się z Wami jego wiedzą.
Niezależnie od tego, czy planujecie przebiec maraton, czy jesteście na etapie śrubowania swojego rekordu życiowego na królewskim dystansie, zaproponowane rozpiski treningowe znacznie przybliżą Was do upragnionego celu. Oczywiście pod warunkiem sumiennej realizacji założeń. Labor omnia vincit!
W 80 dni do maratonu - dla początkujących, biegających 2 razy w tygodniu
Ta rozpiska treningowa z pewnością przypadnie do gustu osobom, chcącym zadebiutować lub bezpiecznie przygotować organizm do ekstremalnego wysiłku jakim jest maraton. Cykl treningowy podpowiada, kiedy powinieneś wykonać trening na szosie w celu przyzwyczajenia nóg, do specyficznych obciążeń. Dłuższe treningi np. 30-35km marszobiegi w 100% przygotują Twój organizm do długotrwałej pracy mięśniowej i wyeliminują dokuczliwe skurcze mięśniowe mogące pojawić się na trasie maratonu.
W 80 dni do maratonu - dla początkujących, biegających 3 razy w tygodniu
Kolejnych sześć planów treningowych wraz opisami, znajdziesz tutaj.
Obawiasz się, że nie wytrwasz w kompletnej realizacji planu treningowego... Jak się motywować?
- Najważniejsze - wyznacz sobie jasne i konkretne cele.
- Biegaj w towarzystwie, namów swojego znajomego/dziewczynę/chłopaka/kogokolwiek do wspólnego realizowania planu. We dwójkę raźniej!
- Zaciśnij zęby i mimo chwil zwątpienia, wytrwaj pierwsze trzy tygodnie. Po tym czasie bieganie wejdzie Ci w krew i stanie się tak oczywistą czynnością, jak poranna toaleta z rana.
- Załóż bloga, archiwizuj swoje postępy, dziel się ze znajomymi swoimi przemyśleniami. Być może staniesz się inspiracją dla wielu osób, poza tym społeczność biegaczy to bardzo życzliwe środowisko - nie ma nic cenniejszego niż błyskotliwe uwagi bardziej doświadczonych biegaczy.
- Biegaj w towarzystwie, namów swojego znajomego/dziewczynę/chłopaka/kogokolwiek do wspólnego realizowania planu. We dwójkę raźniej!
- Zaciśnij zęby i mimo chwil zwątpienia, wytrwaj pierwsze trzy tygodnie. Po tym czasie bieganie wejdzie Ci w krew i stanie się tak oczywistą czynnością, jak poranna toaleta z rana.
- Załóż bloga, archiwizuj swoje postępy, dziel się ze znajomymi swoimi przemyśleniami. Być może staniesz się inspiracją dla wielu osób, poza tym społeczność biegaczy to bardzo życzliwe środowisko - nie ma nic cenniejszego niż błyskotliwe uwagi bardziej doświadczonych biegaczy.
Powodzenia!
