iaaf.org

Za nami pierwszy dzień Halowych Mistrzostw Świata w lekkoatletyce, które odbywają się w Stambule. W swoim wpisie nie skupię się jednak na brązowym medalu Tomasza Majewskiego i nie ocenię występu naszych pozostałych reprezentantów. Uwagę kibiców na całym świecie zwróciła Palestyńska biegaczka, rywalizująca na dystansie 800 metrów. Choć słowo rywalizacja w tym przypadku jest mocno naciągnięte, to poniższy obrazek skłania do refleksji...

REKLAMA
Palestyńska biegaczka wzbudziła swoim występem nie mało kontrowersji. Przebrnąłem przez kilkadziesiąt komentarzy związanych z jej startem zarówno na zagranicznych jak i polskich serwisach sportowych. To szalenie interesujące, jak jeden obrazek wycięty z kliszy tysiąca chwil, może wywołać niekończącą się dyskusje i wzbudzić tak wiele skrajnych emocji. Od szacunku i podziwu, do nienawiści i kompletnego niezrozumienia... Dosłownie!
Sawalha Woroud, bo o niej mowa, zajęła ostatnie miejsce w eliminacjach na dystansie 800 m. Przedostatnia zawodniczka startująca razem z Palestynką w serii, osiągnęła nad nią niespełna 47 sekund przewagi. Tak miażdżąca różnica na imprezie tej rangi to przepaść, żeby nie powiedzieć kompromitacja na całej linii. Ciężko jest nawet oceniać występ Palestynki pod kątem rywalizacji sportowej. Dodam, że ten wynik nie zagwarantowałby nawet występu w finale Mistrzostw Polski Juniorek...
Marzeniem każdego sportowca jest możliwość reprezentowania swojego ukochanego kraju na imprezie rangi mistrzowskiej. Nierzadkie są przypadki osób, które poświęciły całą swoją młodość na wyczerpujące treningi, nigdy nie dostępując zaszczytu reprezentowania braw swojego kraju na jakiejkolwiek imprezie. Mistrzostwa Świata to zawody, na których powinni się spotkać najlepsi zawodnicy z całego świata z danej dyscypliny/konkurencji. Tak przynajmniej wynika z logicznego myślenia.
Przykład biegaczki z Palestyny burzy wcześniejszą teorię. Okazuje się, że aby rywalizować z absolutną światową czołówką, nie trzeba legitymować się wybitnymi wynikami. W każdym razie nie jest to warunkek konieczny. Czy chociażby z tego punktu widzenia, dopuszczenie do startu Sawalhi Woroud jest fair w stosunku do zawodników, którzy poświęcają całe lata na wyczerpujące treningi? Czy z perspektywy wyczynowca, rywalizacja z osobą reprezentującą poziom szkolnego podwórka, może zostać zaliczona jako zniewaga lub zlekceważenie? To tylko głośne przemyślenia...
Patrząc na to z drugiej strony, być może występ Palestynki nie miał wymiaru stricte sportowego. Sportowe areny na całym świecie coraz częściej są miejscami zakamuflowanych manifestacji, próbą przemycenia pewnych wartości i idei, niekiedy bardzo sprytnie zamaskowanych i nie rzucających się w oczy w pierwszej chwili. Czy w takim razie występ Woroud należy odbierać symbolicznie? Idąc dalej, czy zawody sportowe nie powinny być miejscem absolutnie wolnym od symboliki i problemów dzisiejszego świata?
W tym wypadku aż prosi się, aby zahaczyć o problem palestyński. Bieg Sawalhi Woroud można rozpatrywać wielowymiarowo. Ile osób, tyle interpretacji, ile pytań, tyle różnych odpowiedzi, przy czym trudno jest ferować jakiekolwiek wyroki.
Czy był to zatem bieg w imię wolności? Gubię się i nie wiem co o tym myśleć. Łatwo jest osądzać, nie trudniej jest zranić uczucia drugiej osoby.