O autorze
Trener. Od kilku lat zakochany w bieganiu. Zabiegany, dosłownie i w przenośni. Nie lubi o sobie mówić, bo się wstydzi, nie wstydzi się tylko wtedy, kiedy biega.

www.TrenerBiegania.pl

PZU Półmaraton Warszawski największy i najszybszy półmaraton w historii Polski. Ale nie to jest najważniejsze....

Artur Kern - najszybszym Polak na 9. Półmaratonie Warszawskim. Artur przebiegł dystans 21097 metrów w średnim tempie 3'06''/km co daje... średnią prędość na poziomie ~ 20 km/h.
Artur Kern - najszybszym Polak na 9. Półmaratonie Warszawskim. Artur przebiegł dystans 21097 metrów w średnim tempie 3'06''/km co daje... średnią prędość na poziomie ~ 20 km/h. Artur Kern
9. PZU Półmaraton Warszawski był nie tylko największym, ale i najszybszym półmaratonem w historii Polski. Padły dwa rekordy imprezy - kobiet i mężczyzn. Zwycięzca Victor Kipchirchir pokonał dystans 21097 metrów w czasie 01:00:48. Najszybsza z kobiet Njeru Polline Wanjiku przybiegła na metę niecałe 9 minut później (1:09:06). Sądzę jednak, że najistotniejszy jest fakt, że linię mety pokonało wczoraj dokładnie 11149 zawodników. To absolutny rekord. Nieźle... A pomyśleć, że pierwszą edycję popularnej "połówki" przebiegło nieco ponad 1000 osób.




Relacja z biegu oczami znanego w świecie biegowym PanRunnera.

Liczby dobitnie pokazują, że Polacy szaleją na punkcie biegania, a według osób z branży, to tak naprawdę dopiero początek. Cieszy wzrastająca świadomość dotycząca zdrowia, cieszy również jakość organizowanych przez nas imprez. Imprezy biegowe organizowane przez Fundację Maratonu Warszawskiego już teraz są jednymi z największych w Europie. Warto również zaznaczyć, że każda edycja Półmaratonu Warszawskiego, począwszy od pierwszej edycji, notuje zdecydowany wzrost liczby uczestników, a sam bieg nie ma sobie równych w Polsce. Oczywiście z punktu widzenia liczb.

Oto co napisał prezes Fundacji Maratonu Warszawskiego Marek Tronina na swoim facebooku, tuż po zakończeniu imprezy:

Po pierwsze: BARDZO dziękuję wszystkim, którzy sprawili, że to był taki fajny dzień. BARDZO. Po drugie: według moich wyliczeń po dzisiejszym dniu mamy piąty po względem wielkości półmaraton w Europie! Do czwartego Amsterdamu zabrakło nam jakieś 150 osób, a do trzeciego Wiednia - czterysta... Ale jako że za rok jubileuszowa edycja, to już zaczynamy szykować jubileuszowe prezenty i szykujemy miejsce na europejskim pudle.

Postanowiłem również krótko porozmawiać z panem Markiem Troniną.



Gdybyśmy mieli wskazać jedną rzecz, która zadecydowała o sukcesie imprez organizowanych przez Fundację MW, to byłoby to...

Myślę, że odpowiedź nie będzie zaskakująca, ani tym bardziej jednoznaczna. Szereg czynników. Dbałość o szczegóły, konsekwencja i przede wszystkim świetna drużyna. Poza tym, jakiś czas temu wykorzystaliśmy niszę, którą był brak konkretnej imprezy w okresie wiosennym. Byliśmy pierwsi. A teraz jest tak, że warszawska połówka niejako otwiera sezon biegowy i nie da się ukryć, że większość polskich biegaczy czeka właśnie na tę imprezę.

Półmaraton Warszawski - największy w Polsce. Maraton podobnie. Co dalej?



Już teraz jesteśmy w stanie konkurować z takimi maratonami jak ten w Barcelonie, Rzymie czy Sztokholmie. Maraton Warszawski to już marka eksportowa. Idziemy w świat.

Maraton Warszawski, to już nie tylko marka wśród biegaczy, ale też świetna impreza do promocji Warszawy i w ogóle Polski na świecie? Czy też tak na to patrzycie?


Zgadza się.

Czy Warszawa ma szansę za jakiś konkurować z takimi gigantami jak maraton w Berlinie, Chicago czy Londynie?

W tym momencie to niemożliwe. I sądzę, że długo nie będzie. Maraton pokroju Berlińskiego, to zupełnie inne budżety i realia. Proszę zwrócić uwagę chociażby na cenę wpisowego. Na ten moment nie mamy takich szans, ale jak powiedziałem wcześniej, możemy już teraz śmiało konkurować z Rzymem czy Barceloną. A to już coś.

W którym kierunku będzie teraz zmierzać Maraton i Półmaraton Warszawski? Skupienie się na frekwencji czy wzrost poziomu sportowego elity? Co w tym momencie będzie priorytetem?


Jedno i drugie jest dla nas równie ważne, choć nie ukrywam, że nastawiamy się na masowość przy jednoczesnej dbałości o jak najwyższą jakość organizacji.

Dzięki za krótką rozmowę!


Najszybszym Polakiem na mecie, był Artur Kern, który z wynikiem 1h05'40'' zajął 10. miejsce w klasyfikacji generalnej.



Arturze, jesteś niezwykle wszechstronnym biegaczem. Z powodzeniem radzisz sobie na dystansach średniodystansowych na hali, szybko biegasz od 5 do 10 kilometrów na ulicy, trzy tygodnie temu zwyciężyłeś wraz ze swoją drużyną w 12-godzinnym biegu sztafetowym w Bochni, a teraz mijasz metę Półmaratonu Warszawskiego jako pierwszy Polak. Skąd ta wszechstronność?

Trenuję według amerykańskiej szkoły treningowej, stąd moje wszechstronne podejście do treningu i startów. Żeby szybko biegać w maratonie, nie możesz zapominać o szybkości. Najlepsi specjaliści w Stanach na dystansie półmaratońskim, biegają często poniżej 4 minut na milę... To o czymś świadczy. Wszechstronność jest dla mnie bardzo ważnym elementem treningowym. To dzięki temu jestem w stanie rywalizować z najlepszymi na halowych MP na dystansie 1500 metrów i nie przeszkadza mi to, by w kolejnej części sezonu walczyć o medal MP na dystansie 5 czy 10km na ulicy.

Jak oceniasz wczorajszy bieg?

Perfekcyjna organizacja, świetna pogoda, bardzo dobre samopoczucie do 20 kilometra. Najcięższy był dla mnie ostatni kilometr, gdzie mocno zmęczyły mnie zbiegi i liczne zakręty. Poza tym cieszy mnie fakt przekroczenia linii mety jako pierwszy Polak. Zdobyliśmy również drugie miejsce drużynowo jako NewBalance.pl TEAM. Kolejny bieg już niedługo. Wystartuję na Orlen Warsaw Marathon, w ramach którego zmierzę się z dystansem 10 kilometrów.

Główny cel na ten sezon?

Uliczne Mistrzostwa Polski na 10km w Gdańsku, gdzie wystartują najlepsi. A po drodze... trochę przygody. 1 czerwca startuję w jednym z największych i najbardziej prestiżowych biegów ultra na świecie - COMRADES w RPA, czyli niespełna 90 kilometrów w bardzo wymagających warunkach.

Czym oprócz biegania zajmuje się Artur Kern?

Bieganiem! ;) Mój świat kręci się wokół biegania. Jestem świeżo po uruchomieniu swojego nowego projektu, czyli pierwszego sklepu dla biegaczy w Lublinie. Chcę wykorzystać moje niespełna dwudziestoletnie doświadczenie w bieganiu do stwarzania sobie kolejnych możliwości. Nie muszę nikomu nic udowadniać, ale cieszy mnie fakt, że pomimo pełnowymiarowego trybu pracy, godzę przyjemne obowiązki służbowe z bieganiem na wysokim poziomie w Polsce. Możesz wszystko jeśli chcesz!

W Polsce mamy coraz więcej specjalistycznych sklepów dla biegaczy, przy czym dosłownie każdy czymś się wyróżnia. Co będzie odróżniać Twój sklep od innych?


Przede wszystkim fachowym doradztwem. Jak powiedziałem wcześniej, zależy mi na wykorzystaniu mojego sporego doświadczenia w zakresie treningu, żywienia, doboru sprzętu do edukacji zaczynających swoją przygodę z bieganiem. Wciąż zbyt dużo ludzi trenuje w zupełnej nieświadomości, przez co ich przygoda z bieganiem kończy się zniechęceniem czy inną kontuzją. A może być zupełnie inaczej, i na tym mi głównie zależy. Nie tylko sprzedaż i specjalistyczne podejście do treningu, ale przede wszystkim pokazywanie tego, co jest w bieganiu najważniejsze - uśmiechu! :)

Dziękuję za rozmowę!



I na koniec, kilka słów ode mnie.

Sam brałem udział w 9. Półmaratonie Warszawskim. Tym razem nie ścigałem się z innymi biegaczami, tylko pomagałem im zrealizować swoje założenia czasowe. W jaki sposób? Na biegu pełniłem rolę zająca, czyli osoby, która prowadzi grupę biegaczy na określony wynik na mecie. W moim przypadku był to czas 1h25'. Przyznam się, że wbiegnięcie na linię mety ze świadomością, że przyczyniłeś się do sukcesu sportowego wielu biegaczy po prostu uskrzydla. Ale... jest jedno ALE.

Czas, rywalizacja, bieganie z zegarkiem, rekordy życiowe, to fajne elementy, które pomagają w motywacji. Z tym że... nie to jest w bieganiu najważniejsze. W bieganiu najważniejszy jest fakt, że człowiek nic nie musi... W bieganiu najważniejsza jest radość, dobre samopoczucie, poczucie wolności oraz możliwość doświadczania SIEBIE poprzez dialog wewnętrzny. Napinanie się na czas i trenowanie w kieracie tylko po to, aby poprawić się, 5, 10, 1200 sekund nie jest ostateczną siłą biegania. A na pewno nie jest tym, dlaczego warto biegać.

Czasami warto zwolnić i po prostu cieszyć się wiatrem we włosach. Rywalizacja to tylko element, a nie najważniejsza część programu. Niech bieganie będzie dla nas czymś co daje oddech, a nie przytłacza ciężarem odpowiedzialności za cele, które sami sobie wyznaczyliśmy. Nie zapominajmy o tym, bo łatwo jest się zapędzić i zapomnieć o co w tym wszystkim tak naprawdę biega. A stres za wyniki zostawmy tym, którzy z tego żyją... czyli wyczynowcom.

Zatem...

Miłego biegu!

:-)
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
WYWIAD 0 0Dlaczego faceci nie chcą seksu. Seksuolożka wylicza powody i radzi, jak to zmienić
0 0Boruc wyznał, że grywał po pijanemu. "Na rauszu starałem się dwa razy bardziej"
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Maska opadła". PiS szuka pieniędzy na swoje obietnice. Oto gdzie wszyscy za nie zapłacimy
0 0Radio ZET: premiera ostrzegano przed działalnością Banasia i Dziedzica
WYWIAD 0 0"Byłam przed 30, a nie chciało mi się żyć". Patrycja schudła 50 kg, pokonała hashimoto i depresję
0 0Czekasz, aż ostygnie, zanim włożysz do lodówki? 3 kulinarne błędy, które popełnia każdy Polak
NATEMAT EXTRA 0 0Jak mu tak wróżka powie, to zwolni pół firmy. Po 15 latach ujawnia kulisy pracy wróżenia w telewizji
POLECAMY 0 0Nie zawsze musisz być wśród ludzi. Te rzeczy powinieneś zrobić sam przynajmniej raz w życiu