Przykłady Doliny Charlotty niedaleko Słupska oraz Oświęcimia dowodzą, że dzięki wariatom, zapaleńcom można stworzyć właściwie coś z niczego. Life Festival dzięki Dariuszowi Maciborkowi z RMF-u i władzom miasta rozrasta się z roku na rok, tym razem stając się już imprezą pełną gębą, będącą w stanie przyciągnąć wielu wykonawców, a wśród nich gwiazdy największe. Piątkowy wieczór zakończył się występem legendy muzyki grunge - kwartetu Soundgarden.

REKLAMA
Choć ekipa Chrisa Cornella, podobnie jak Alice In Chains, nigdy nie dorównywała Nirvanie i Pearl Jam, należała w ostatniej dekadzie XX wieku do
czołówki mocnego grania.
Gdy pod koniec ubiegłego roku dowiedziałem się, że przyjedzie do Oświęcimia, nie miałem wątpliwości, że trzeba tam być. Bilety od pół roku cierpliwie czekały na swój moment.
Po dousznym harakiri, jakiego doświadczyłem dwa tygodnie temu na Orange Warsaw, bardzo pragnąłem, by wreszcie muzyka skatowała mnie w sposób, który lubię. Panowie z Seattle nie całkiem się do tego nadawali, nigdy nie byłem ich zaprzysięgłym fanem, nie miałem złudzeń, że repertuar koncertu to będzie w całości moja lista marzeń.
Stanęliśmy z żoną na wprost sceny, tuż przed namiotem ze stołami realizatorów koncertu. Już pierwsze uderzenia stopy Matta Chamberlaine'a (zastępującego w tej trasie Matta Camerona) i basu Bena Shepherda sprawiły, że zastanawiałem się, czy ktoś przypadkiem nie robi mi sztucznego oddychania, mocno napierając na klatkę piersiową, prawie ją miażdżąc. Jak dołożyć do tego przestery Kima Thayila, możecie sobie wyobrazić, że żartów nie było -
spusty surówki
z hutniczego wielkiego pieca dokonywały się raz po raz. Z lękiem popatrywałem na moją połowicę, czy daje radę - najciężej było, gdy przez oświęcimski stadion MOSiR-u przetoczył się transporter opancerzony o nazwie Jesus Christ Pose - wersja studyjna to drobiazg w porównaniu z wykonaniem tego numeru na żywo.
Występ zaczął się punktualnie o 21.30, od numeru pochodzącego z albumu Badmotorfinger ((1991) - Searching With My Good Eye Closed. I przez godzinę i czterdzieści pięć minut bezustannie balansowaliśmy na granicy hard rocka i metalu. Można się zastanawiać, dlaczego gitara raz po raz przykrywała wokal, zwłaszcza że trudno było podejrzewać wczoraj Cornella o jakąkolwiek niedyspozycję - od początku do końca nie miał żadnych problemów ani z charakterystycznymi dla siebie dołami w stylu Coverdale'a, ani z plantowskimi górami. Widać tak miało być, tak ustawiono to na mikserskiej konsolecie: nad wszystkim panować ma potężny i niski dźwięk gitary (lub gitar, bo w części materiału tradycyjnie panowie grali na dwa takie instrumenty).
Soundgarden nie ma w swoim repertuarze
przebojów
w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Jedyny hit, Black Hole Sun, pojawił się bardzo szybko, jako piąty numer i, też w pełni świadomie, został odarty z cech pościelówy - płynność i łagodność melodii naruszało kąśliwe brzmienie gitary Thayila. Z Trójkowej listy przebojów pamiętamy też o Been Away Too Long z ostatniego albumu, który zabrzmiał zaraz po sabbathowskim Blood On The Valley Floor.
Utwory, które w moim odczuciu, niosły ten koncert, zaczęły się od pozycji nr 10 na setliście - znakomitego My Wave. Potem zagrali Superunknown i znów rewelacyjne - Blow Up The Outside World i nieco zeppellinowski Burden In My Hand. To były naprawdę porywające momenty występu. Koncert zakończył się pieśnią 4th of July, a na bis zabrzmiały jeszcze Let Me Drown i pochodzący z pierwszego albumu Beyond The Wheel.
Czego mi zabrakło?
Na przykład wszystkich trzech kawałków, o których pisałem, zapowiadając jakiś czas temu w blogu ten koncert: Like Suicide, Dusty i Overfloater. Ale tak jest prawie zawsze, występ tej czy innej kapeli to nie koncert życzeń. Generalnie jednak było bardzo, bardzo O.K. Mój osobisty dowód na to, że spędziłem czas w bardzo miły sposób, jest prosty: nazajutrz z radością sięgam do płyt dopiero co usłyszanego na żywo wykonawcy. A tak jest właśnie dzisiaj.
Jeszcze cieszę ucho nagraniami SG i czy prędzej spisuję na gorąco swe wrażenia, bo już za parę godzin na tej samej scenie mam nadzieję zobaczyć niejakiego E.C.