
Ze sterty wakacyjnych zakupów, płyt całkiem nowych i bardzo już starych, wybieram dziś, na jesienne przełamanie oporu elektronicznej materii, fragmenty krążka Kurta Ellinga - wokalisty jazzowego urodzonego w 1967 roku w Chicago, a mającego holenderskie korzenie. Przede wszystkim - interpretacje piosenek King Crimson i The Beatles.
REKLAMA
*
Lwią część wydawnictwa The Gate (2011) stanowią covery, między innymi Milesa Davisa (Blue In Green), Joego Jacksona, Herbiego Hancocka, Earth, Wind & Fire czy Steviego Wondera. W zestawie moją szczególną uwagę zwróciły dwie pieśni - pochodzące z repertuaru wykonawców szczególnie przeze mnie ulubionych.
Lwią część wydawnictwa The Gate (2011) stanowią covery, między innymi Milesa Davisa (Blue In Green), Joego Jacksona, Herbiego Hancocka, Earth, Wind & Fire czy Steviego Wondera. W zestawie moją szczególną uwagę zwróciły dwie pieśni - pochodzące z repertuaru wykonawców szczególnie przeze mnie ulubionych.
Najpierw Matte Kudasai. Gdy w 1981 roku kwartet w składzie Fripp, Bruford, Levin i Belew zdecydował się na powtórne przywołanie do rzeczywistości nazwy King Crimson, z górki nie było. Bo Robert Fripp uparł się, że nie będzie powrotu do starego materiału, którego pragnęła publiczność. Natomiast w zamian zaproponował taki odlot, że chyba nie tylko ja, wówczas jako dziewiętnastolatek, nie byłem na coś podobnego przygotowany.
Płytę zaprezentował w Trójce Piotr Kaczkowski, a ja skwapliwie zarejestrowałem ją na swym wysłużonym ZK. Ale dopiero parę lat później, gdy Tomasz Beksiński w stereofonicznej Dwójce przypomniał trzy albumy reaktywowanego KC - poza Discipline jeszcze Beat (1982) i Three As A Perfect Pair (1984) - zwariowałem. Uświadomiłem sobie, jak bardzo - który to już raz? - profesor Fripp popchnął muzykę do przodu, jak bardzo na początku lat osiemdziesiątych urwał się peletonowi. Trudno się dziwić, że stylowy śpiewak jazzowy, pokorny uczeń Ala Jarreau, jakim jest Elling, sięgnął po utwór znajdujący się na pierwszej z wymienionych płyt.
Klasyk Norwegian Wood (This Bird Has Flown) Lennona i McCartneya pochodzi z 1965 roku, z płyty Rubber Soul. W wersji Ellinga piękne solo na gitarze należy do Johna McLeana - tego samego, który współpracował m.in. z Grażyną Auguścik.
*
A na koniec perełka podpisana przez Marca Johnsona i samego Ellinga: Samurai Cowboy. Na płycie jest wyraźnym ukłonem w stronę Bobby'ego McFerrina. W przywołanym tutaj wykonaniu na żywo - fantastycznym, kameralnym opracowaniem na głos, gitarę wspomnianego McLeana i robiące także za instrument perkusyjny pianino.
A na koniec perełka podpisana przez Marca Johnsona i samego Ellinga: Samurai Cowboy. Na płycie jest wyraźnym ukłonem w stronę Bobby'ego McFerrina. W przywołanym tutaj wykonaniu na żywo - fantastycznym, kameralnym opracowaniem na głos, gitarę wspomnianego McLeana i robiące także za instrument perkusyjny pianino.
