
Jestem Waszym klientem od 1998 roku, po takim jednak potraktowaniu oświadczam, że nie widzę żadnego powodu, dla którego miałbym przedłużyć umowę. Nie życzę sobie także kolejnych telefonów (czekałem choć na jeden przez cały miesiąc) – jesteście po prostu firmą niepoważną i niewiarygodną. Oczekuję natomiast pisemnego wyjaśnienia całej sytuacji.
REKLAMA
*
Pod koniec marca przyszłego roku wygasa moja umowa z siecią Plus GSM. Każdy, kto posiada telefon komórkowy (a więc dziś już prawie każdy chodzący w tej części świata po ziemi), wie, że operatorzy raz po raz usiłują zarzucić na nas, nomen omen, sieci.
Pod koniec marca przyszłego roku wygasa moja umowa z siecią Plus GSM. Każdy, kto posiada telefon komórkowy (a więc dziś już prawie każdy chodzący w tej części świata po ziemi), wie, że operatorzy raz po raz usiłują zarzucić na nas, nomen omen, sieci.
Próbuje to czynić także ten
operator,
z którym akurat jesteśmy związani, w myśl zasady, że najlepszą obroną jest atak. I w ten sposób w drugiej połowie października dopadł mnie Plus, ustami jakiejś pani proponując nową, oczywiście zdecydowanie korzystniejszą umowę. Gdy poprosiłem o kilka dni do namysłu, usłyszałem, że powinienem podjąć decyzję szybko, gdyż promocja trwa krótko. Skończyło się na dwudziestu czterech godzinach, spojrzeniu w internet, by przynajmniej w ten sposób zobaczyć, jaki telefon wybrałem i którym miałbym się posługiwać przez następne dwadzieścia kilka miesięcy (nie ma oczywiście szans, by konkretną ofertę otrzymać od operatora drogą mejlową).
Zgadzam się na warunki zaproponowane przez panią. Jest bodaj środa, 21 października. Zostaję poinformowany, że kurier, zgodnie z moją sugestią, zjawi się u mnie w domu za dwa dni.
Wczesnym popołudniem 23 października zaopatruję się w „dedykowany” (jaka oszałamiająca kariera słowa, które bezczelnie wchodzi w kompetencje terminu „przeznaczony”) pokrowiec, by od razu zredukować niepokoje związane z ewentualnym upadkiem urządzenia na podłogę.
Futerał przyjdzie mi w najbliższych dniach – ufam, że bez większych trudności – oddać sprzedawcy. Dlaczego? Oto list, który wysłałem do firmy Polkomtel 26 listopada:
Futerał przyjdzie mi w najbliższych dniach – ufam, że bez większych trudności – oddać sprzedawcy. Dlaczego? Oto list, który wysłałem do firmy Polkomtel 26 listopada:
"dot. nowej umowy na 25-miesięczny okres
W połowie października br. przedstawicielka Państwa firmy złożyła mi telefonicznie nową ofertę związaną z przedłużeniem umowy abonenckiej. Oświadczyła, że nie powinienem się długo zastanawiać, gdyż propozycja jest bardzo atrakcyjna i wymaga szybkiej decyzji. Uzgodniliśmy warunki dotyczące taryfy oraz nowego aparatu telefonicznego (miał to być Samsung J1), a także to, że kurier zjawi się u mnie w piątek, 23 października, między 17.00 a 19.00*.
Kurier
przyjechał około 20.00, kiedy nie było mnie w domu. Z żoną ustalił, że przyjedzie nazajutrz, w sobotę 24 października, około godziny 9.00. Nie przyjechał ani też nie zadzwonił. Bez zapowiedzi za to przybył 27 października około 16.00, kiedy także byłem nieobecny (rozmawiał z nim mój syn). I tyle, słuch o nim zaginął, podobnie jak o przesyłce dla mnie oraz nowej umowie do podpisu.
Bodaj dzień wcześniej, 26 października w godzinach okołopołudniowych, zadzwoniłem na numer 2699, aby zasięgnąć informacji. Nie udało mi się uzyskać połączenia z operatorem, pozostawiłem więc – zgodnie z sugestią – swój numer telefonu do kontaktu. Do dzisiaj – jest 26 listopada – nikt do mnie nie oddzwonił. Tymczasem już 23 października otrzymałem od Was esemesa, że „oferta będzie aktywna od nowego okresu rozliczeniowego”.
Ponieważ nie dotrzymali Państwo zobowiązań ustalonych telefonicznie, ponieważ niczego też nie podpisywałem – rozumiem, iz obowiązuje nas dotychczasowa umowa zawarta na dwadzieścia pięć miesięcy w dniu 19 marca 2014 roku, stąd proszę o wystawianie mi kolejnych faktur.
Jestem Waszym klientem od 1998 roku, po takim jednak potraktowaniu oświadczam, że nie widzę żadnego powodu, dla którego miałbym przedłużyć umowę. Nie życzę sobie także kolejnych telefonów (czekałem choć na jeden przez cały miesiąc) – jesteście po prostu firmą niepoważną i niewiarygodną. Oczekuję natomiast pisemnego wyjaśnienia całej sytuacji".
–--
* Co potwierdzono esemesem, którego otrzymałem o 19.28 w dniu 22 października.
* Co potwierdzono esemesem, którego otrzymałem o 19.28 w dniu 22 października.
*
Na swoje nieszczęście, 9 grudnia, natychmiast po otrzymanym upomnieniu, zasiadłem do laptopa, by uregulować czterodniową zaległość w wysokości 48 zł i 48 groszy. Tak się do tego jednak zabrałem, że zrobiłem
Na swoje nieszczęście, 9 grudnia, natychmiast po otrzymanym upomnieniu, zasiadłem do laptopa, by uregulować czterodniową zaległość w wysokości 48 zł i 48 groszy. Tak się do tego jednak zabrałem, że zrobiłem
przelew na 4.888 zł.
Nieźle się spociłem, gdy spojrzałem w ekran. Co robić?
Dzwonienie na 2699 jest bezsensowne - „Prosimy o pozostawienie numeru telefonu. Nasz operator jest w tej chwili zajęty, oddzwoni, jak tylko...” - czy jakaś tym podobna formułka.
Błyskawicznie drukuję potwierdzenie przelewu, wsiadam w samochód i jadę do najbliższego punktu Plus GSM, tego samego zresztą, w którym parę ostatnich razy odnawiałem umowę. Dowiaduję się, że takiego zgłoszenia nie mogą przyjąć. No jasne, tam mogę tylko zaciągnąć nowe zobowiązania, a nie podjąć próbę wyjaśnienia czegokolwiek. Przy okazji jedna z obsługujących pań potwierdza moje obawy co do infolinii: „No, nie oddzwaniają”.
Przez pewien czas usiłuję połączyć się z największym salonem katowickim: może tam mogą więcej i coś mi poradzą? Nikt jednak nie podnosi słuchawki. Dzwonię na numer 2699, ten od razu wskazuje mi inny: 2601. Cały czas rozmawiam z automatem. Wreszcie trafiam na 601 102 601 (tu mogę się mylić, bo plusowe numery dziwnym trafem poznikały z historii ostatnich połączeń). Wreszcie, po paru minutach wysłuchiwania tego, co też sieć ma mi wspaniałego do zaproponowania, z drugiej strony słyszę żywego człowieka.
Który mnie informuje, że pieniędzy nie ma jeszcze na koncie, najlepiej, żebym zadzwonił jutro lub pojutrze, gdy będą już widoczne. Operacji mającej na celu zwrot przelanych w nadmiarze pieniędzy trzeba bowiem dokonać w trakcie połączenia telefonicznego. Tego dnia nie zrobię już nic, ale zatliła się iskierka nadziei, że sprawy przybrały właściwy obrót. W chwilę po rozmowie oddzwania do mnie numer 422 033 000.
Automat
bada mój stopień zadowolenia, chce, abym podzielił się wrażeniami z rozmowy. Przerywam połączenie, bo wolałbym podzielić się wrażeniami dotyczącymi skuteczności moich – i drugiej strony – zabiegów, a nie tym, czy podoba mi się barwa głosu pana po drugiej stronie.
Następnego dnia dzwonię na podany przez niego numer: 601 102 607. I już wiem, że pan wprowadził mnie w błąd, bo tam, w ciągu paru minut połączenia i po wysłuchaniu całego szeregu nieinteresujących dla mnie informacji, łączę się z... automatem, który informuje mnie, że stan mojego konta to ponad cztery tysiące osiemset złotych. Tyle to wiedziałem już i wcześniej.
Wykonuję kilka niepotrzebnych połączeń z 2699 i 2601, wreszcie wybieram 601 102 601. Po kilku minutach słyszę człowieka. Wydaje się, że sprawa się wyjaśnia. Pan mówi, że firma ma siedem dni na dokonanie przelewu, ale zwykle jest to jeden, góra dwa dni. Ponieważ drugi dzień roboczy to sobota, więc pieniędzy na koncie powinienem oczekiwać w poniedziałek, 14 grudnia.
Natychmiast dzwoni 422 033 000, ale tym razem już nawet nie odbieram. Znów wydaje się, że cel już blisko, że zasieki korporacyjne udało się sforsować i wyjść na ostatnią prostą.
Po drodze, szukając różnych dróg rozwiązania problemu, 10 grudnia o 10.28 wysyłam do biura obsługi klienta sieci mejla (jestem tak wzburzony, że nie sprawdzam nawet pisowni):
"Dzień dobry,
to niewiarygodne, ale nie sposób do państwa sie dodzwonić - tak, by usłuszeć głos człowieka, zktórym można by porozmawiać i wyjaśnić w dwóch zdaniach sprawę. nie interesuje mnie automat mówiący pod numerem 601 102 607, że mam nadpłatę na koncie - to wiem. Intersuje mnie, jak moge otrzymać moje pieniądze z powrotem.
Wczoraj zapewniano mnie, że odbywa się to tylko podczas rozmowy telefonicznej, po weryfikacji danych - ale dziś pod numerem 601 102 607 słyszę tylko automat - mam chyba prawo nie pamietać numeru pluskod5?!
Proszę o kontakt - i prostą odpowiedź, kiedy otrzymam zwrot nadpłaconej omyłkowo kwoty - w wysokości, bagatela - 4.839,12 zł (róznica między wpłaconymi 4.888 zł a należnością w wyskości 48,88 zł".
Już o 10.50 otrzymuję odpowiedź:
Szanowni Państwo, dziękujemy za kontakt z Zespołem Internetowej Obsługi Klienta sieci Plus. Wiadomość została przekazana do naszych specjalistów. Postaramy się udzielić odpowiedzi
w najkrótszym możliwym terminie.
Jednocześnie informujemy, że odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania znajdą Państwo na stronie: http://bok.plusgsm.pl Z poważaniem Zespół Internetowej Obsługi Klienta sieci Plus.
Już 16 grudnia dociera do mnie kolejna wiadomość (z interesującą frazą „wątek dyskusji” - zaiste, gorąca to dyskusja):
Wątek dyskusji
Odpowiedź [tu nazwisko]
16/12/2015 13:56
Szanowny Panie,
Odpowiedź [tu nazwisko]
16/12/2015 13:56
Szanowny Panie,
dziękuję za nadesłaną wiadomość.
W odpowiedzi wyjaśniam, iż przesłaną korespondencję przekazałam do odpowiedniej komórki w naszej firmie. Dodam, że zwroty nadpłat w formie przelewu bankowego realizowane są w terminie 7 dni roboczych, od chwili przyjęcia zgłoszenia.
W przypadku innych pytań, zapraszam do ponownego kontaktu.
Z poważaniem
[tu nazwisko]
Internetowa Obsługa Klienta
http://www.plus.pl
Sugerowana automatyczna odpowiedź
11/12/2015 17:31
Serdecznie przepraszamy, czas udzielenia odpowiedzi wydłuży się. Prosimy o cierpliwość.
Odpowiedź odeślemy w możliwie najkrótszym terminie.
[tu nazwisko]
Internetowa Obsługa Klienta
http://www.plus.pl
Sugerowana automatyczna odpowiedź
11/12/2015 17:31
Serdecznie przepraszamy, czas udzielenia odpowiedzi wydłuży się. Prosimy o cierpliwość.
Odpowiedź odeślemy w możliwie najkrótszym terminie.
*
W tzw. międzyczasie, 9 grudnia, otrzymuję esemesa: „Witamy, potwierdzamy rozpatrzenie zgłoszenia z dnia 2015-12-02. Odpowiedz pisemna otrzymaja Panstwo w najblizszym terminie. Pozdrawiamy Plus Reklamacje”.
W tzw. międzyczasie, 9 grudnia, otrzymuję esemesa: „Witamy, potwierdzamy rozpatrzenie zgłoszenia z dnia 2015-12-02. Odpowiedz pisemna otrzymaja Panstwo w najblizszym terminie. Pozdrawiamy Plus Reklamacje”.
Jest 21 grudnia. Cisza. O 10.10 wysyłam mejla:
„Dzień dobry,
od zgłoszenia mija dwanaście dni - telefonicznie uczyniłem to 10 grudnia i zapewniano mnie, że najprawdopodobniej w poniedziałek, 14 bm., pieniądze wrócą na moje konto.
Czy w ogóle macie je zamiar zwrócić? (...)”.
od zgłoszenia mija dwanaście dni - telefonicznie uczyniłem to 10 grudnia i zapewniano mnie, że najprawdopodobniej w poniedziałek, 14 bm., pieniądze wrócą na moje konto.
Czy w ogóle macie je zamiar zwrócić? (...)”.
Dziś wysyłam kolejnego:
„Ponawiam moje pytanie:
czy dokonacie zwrotu pieniędzy, czy mam się zwrócić do rzecznika praw konsumenta?”
czy dokonacie zwrotu pieniędzy, czy mam się zwrócić do rzecznika praw konsumenta?”
*
Co mogę jeszcze zrobić, by wygrać batalię z zamkiem rodem z powieści Franza Kafki - albo, posługując się może bardziej zrozumiałym dla korporacji terminem – z
Co mogę jeszcze zrobić, by wygrać batalię z zamkiem rodem z powieści Franza Kafki - albo, posługując się może bardziej zrozumiałym dla korporacji terminem – z
matriksem?
Z niezdobytą twierdzą, z bezduszną machiną? Zatrudnić prawnika, by dokładnie rozeznać swoją sytuację i poczynić odpowiednie kroki? Zwrócić się do rzecznika praw konsumenta?
Patrząc na te dwa ostatnie miesiące zmagań z Polkomtelem, zastanawiam się, czy jest - a jeśli tak, to jaki – związek jednej sprawy z drugą? Nijak jednak nie znajduję wytłumaczenia dla tego typu działań Goliata przeciw Dawidowi.
Trzy dni zostały do świąt. Nowy Testament mówi, że gdy biją cię w policzek, nadstaw drugi. Mogę oczywiście życzyć: wesołych, radosnych, zdrowych itp. wszystkim związanym taką czy inną umową o pracę lub kontraktem z Plusem. Tylko komu, bo poza jedną podpisaną z imienia i nazwiska panią mam do czynienia z samymi automatami oraz Gallami Anonimami.
Oczywiście, odejdę do innej sieci. Mimo iż nie mam złudzeń, że tam będzie mi lepiej. Chodzi jednak o zasadę.
*
A najbardziej - o zwykłą, ludzką bezsilność w tak prostej, wydawałoby się, sprawie. Czy tam, po drugiej stronie, jest choć jeden człowiek, którego interesuje nie tylko pobieranie opłat i wynik sprzedażowy, ale też to, by zwykły Kowalski lub Nowak nie musiał czekać całymi tygodniami na rozwiązanie problemu? Dla korporacji wymieniona wyżej kwota jest bez znaczenia, natomiast dla mnie...
A najbardziej - o zwykłą, ludzką bezsilność w tak prostej, wydawałoby się, sprawie. Czy tam, po drugiej stronie, jest choć jeden człowiek, którego interesuje nie tylko pobieranie opłat i wynik sprzedażowy, ale też to, by zwykły Kowalski lub Nowak nie musiał czekać całymi tygodniami na rozwiązanie problemu? Dla korporacji wymieniona wyżej kwota jest bez znaczenia, natomiast dla mnie...
Dawno już te słowa napisał Ignacy Krasicki:
Chłopcy, przestańcie, bo się źle bawicie!
Dla was to jest igraszką, nam idzie o życie.
Dla was to jest igraszką, nam idzie o życie.
P.S. Dzisiaj, 23 grudnia, o 9.01 wysłałem kolejnego mejla:
"Cisza z Waszej strony doprawdy bożonarodzeniowa. Pozwalam więc sobie przesłać link do tekstu o całej sprawie".
O dziwo, bo nie jestem az tak zadufany w sobie, by wierzyć, że mój tekst może zrobić równie wielkie wrażenie na kimkolwiek jak analizy profesora W. Orłowskiego - już po trzynastu minutach otrzymuję wiadomość:
"Szanowny Panie,
dziękuję za nadesłaną wiadomość.
Chciałabym poinformować, że odpowiedź w sprawie terminu zwrotu błędnie nadpłaconej kwoty otrzymał Pan dnia 16/12/2015. Zaksięgowanie zwrotu nadpłaty na Pana rachunku może nastąpić do końca 7 dnia roboczego od daty przyjęcia zgłoszenia. Jest to zależne od czasu realizacji zlecenia przez bank.
W przypadku innych pytań, zapraszam do ponownego kontaktu.
Z poważaniem
[tuto samo nazwisko}
Internetowa Obsługa Klienta
http://www.plus.pl"
[tuto samo nazwisko}
Internetowa Obsługa Klienta
http://www.plus.pl"
Może bym się i zgodził, tyle że moje zgłoszenie z podaniem numeru konta bankowego miało miejsce 10, a nie 16 grudnia. Półtorej godziny temu zajrzałem na konto - i znowu zaskoczenie. Pieniądze zostały wreszcie zwrócone. Dla mnie to zdecydowanie istotniejsza z dwóch spraw, więc się - po prostu - ucieszyłem i odetchnąłem z ulgą. Ale czekam na coś jeszcze...
