O autorze
Mariusz Grygierczyk - tekst

Codzienne, namiętne słuchanie muzyki jest jak pełna uporu, lecz pozbawiona jakiejkolwiek nadziei chęć wypicia oceanu łyżką.

Wcześniejsze teksty znajdą Państwo pod adresem Tekst linka

Maciej Trzepałka - rysunki

Rysuję - dla prasy, ilustracje tekstów (zdarzają się książki, wiele z nich dla dzieci), żarty, historyjki, felietony obrazkowe i krótkie komiksy. Biorę udział w konkursach i, bywa, dostaję nagrody i wyróżnienia. Lubię humor abstrakcyjny, stronię od polityki, a bohaterami moich rysunków często są zwierzęta. Galeria rysunków

Wzrok strzelający daleko poza płot

Zgadza się tu niemal wszystko. Albo prawie nic. Bo to, że – wbrew wszystkiemu dookoła – ponad pół wieku temu muzycznie wpłynęliśmy na anglosaskiego przestwór oceanu, jest już banałem. A jednak czasami, rzadko, coraz rzadziej, zdarza się usłyszeć muzykę, którą trudno byłoby podejrzewać o to, że powstała w Polsce.


Bartek Borówka

zawziął się, by skupić wokół siebie grupę młodych artystów – dodać trzeba od razu, że niekoniecznie urodzonych nad Wisłą – tzw. songwriterów (nb. termin „pieśniarz” stał się w ostatnich latach wyjątkowo niemodny), by stworzyć coś na kształt stajni indie. Budowanie dziś czegokolwiek bez znaczących pieniędzy i wsparcia mediów jest wielkim wyzwaniem, a jednak BB uparcie wydeptuje sobie – i wspieranym przez siebie wykonawcom (m. in. Peter J. Birch, Turnip Farm, Halla Nordfjörd) – ścieżkę do uszu coraz szerszego kręgu odbiorców.

Biorąc do ręki przepięknie wydaną płytę

Henry David's Gun,

która ukazała się 25 stycznia, wpadamy w stare klimaty. Dominująca sepia wskazuje, iż odbywamy wędrówkę w czasie. Trudno byłoby na tej podstawie jednoznacznie stwierdzić, czy potężne domostwo oraz to, co czai się za oknem, w ogrodzie oraz za płotem, to stara Anglia, czy też może dziewiętnastowieczne USA.



Właściwy jednak jest ten drugi trop. Po pierwsze dlatego, że zbyt nonszalanckie jak na angielskich dżentelmenów są stroje trzech muzyków zespołu. Po drugie - i zdecydowanie istotniejsze - nazwa zespołu jest rodzajem hołdu dla Henry'ego Davida Thoreau, ale też - najwyraźniej - światopoglądową deklaracją lidera, Wawrzyńca Jana Dąbrowskiego.*


Świat może jest wielki, ale muzyka, którą słyszymy z głośników, uwodzi kameralnością. Gdyby pozostawić ją w zupełnie pierwotnej formie, głos wokalisty plus proste, akordowe granie na jednej gitarze, być może dopadłoby nas znużenie i rozczarowanie. Instrumentów jest na szczęście zdecydowanie więcej, choć pozostajemy

w akustycznych dekoracjach.

I w ten sposób prostota zastosowanych środków nie oznacza absolutnie ubóstwa, lecz dowodzi smaku i staranności, z jaką wszyscy realizujący dwanaście piosenek pochylili się nad dźwiękiem. Już samo instrumentarium zmusza do chwili zadumy: poza gitarami akustycznymi i pianem, słychać ukulele, bandżo, kontrabas elektryczny, ksylofon czy cajon.



Nie sposób też nie pochylić się nad głosami – zarówno wiodącym wokalem Dąbrowskiego, jak i chórkami - niewymuszona lekkość i swoboda w dobywaniu głosu jest zupełnie niesłowiańska. W tak wielu nawet najznamienitszych rodzimych formacjach kulał i kuleje ten jakże ważny element całości, a tu mamy kolejny dowód na to, iż Polacy nie gęsi i swoje

piękne głosy

też mają. A to, że używają mowy Blake'a i Whitmana, jest – zdaje się – problemem pokoleń kształconych w szkolnych latach w zakresie języka Majakowskiego, nie zaś dzisiejszych trzydziestolatków i młodszych.

Jedną z operacji, których dokonuje mózg podczas słuchania nagrań nieznanego wcześniej wykonawcy, jest próba ich odniesienia do już rozpoznanego. I tu mam kłopot. Nie uzurpując sobie, broń Boże, prawa do przemawiania głosem mądrzejszym niż pozwala mi na to wiedza muzycznego fana, lecz amatora tylko, stwierdzam, że to przemawia wyłącznie na korzyść tria – panów W. J. Dąbrowskiego, Macieja Rozwadowskiego i Michała Sepioło. Bo oznacza, że jeśli takie tropy są, to raczej niezbyt oczywiste. Wśród podpowiedzi odnajduję formację Bon Iver, a sam dostrzegam nostalgię i smutek Suzanne Vegi, zwłaszcza tej z debiutanckiej płyty.

Pistoletu Henry'ego Davida nie należy się obawiać - nie strzela, a więc nie zabija ani nawet nie rani, ba, nie robi choćby odrobiny hałasu przy pociągnięciu za spust. Ale uwaga: może być zaraźliwy. I to bardzo.

(Henry David's Gun, Over The Fence And Far Away, 2016)
___________________________________________
* Henry David Thoreau to dziewiętnastowieczny amerykański pisarz, eseista i filozof. Wielki oryginał: transcendentalista, fleksitarianin (spożywający mięso tylko okazjonalnie, poza domem), przeciwnik niewolnictwa, sympatyk ruchu obywatelskiego nieposłuszeństwa jako formy walki z uciskiem władzy. Będąc zwolennikiem życia zgodnego z naturą, ostatnie dwa lata krótkego życia spędził w przez siebie zbudowanej drewnianej chacie.
Gdy umierał - mając ledwie czterdzieści siedem lat - zjawił się u niego kapłan. "Czy nie chcesz przed śmiercią pojednać się z Bogiem?" - zapytał. "Ale ja się z Nim przecież nie powadziłem!" - odparł Thoreau.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
INN:Poland 0 0Sieć 5G to nie tylko szybszy Netflix. To również ochrona amazońskich lasów deszczowych
0 0To nie będą tanie święta. Polacy w tym roku będą musieli wydać krocie
Diverse 0 0Na pewno masz w szafie ubrania z ich logo. Teraz będą w nich jeździć uczestnicy Rajdu Dakar
INN:Poland 0 014 prostych sposobów na bardziej ekologiczne życie. Od tego warto zacząć

TYLKO W NATEMAT

0 0Nie możesz pojąć, dlaczego PiS stawia na Pawłowicz i Piotrowicza? Eliza Michalik ma teorię
0 0"Znów muszę bronić Polski". Patryk Jaki w swoim żywiole, sprawdziliśmy jego aktywność w PE
0 0Prof. Jerzy Bralczyk ocenił pierwsze posiedzenia nowego Sejmu
0 0"Kaczyński jest wam wdzięczny". Posłowie Lewicy wsparli PiS w ważnym głosowaniu
0 0Wielka niespodzianka w ostatnim sezonie "Wikingów". Pojawi się w nim mocny, polski akcent
0 0Ważył 900 gramów i... uratował życie swojego brata. Lekarze nazwali to cudem
Cinergia 0 0Reżyser “Pokoju” i aktor z “Matriksa” przyjadą do Łodzi. Rusza festiwal Cinergia
Volvo 0 0Ten samochód to fenomen. Wielu próbowało zrobić podobny, udało się tylko jednej marce