Jean-Claude Juncker w swoim orędziu o stanie Unii Europejskiej powiedział zdecydowanie więcej, niż odnotowano. Zgadzając się z tezą, że prawie każda wypowiedziana myśl pojawiła się już gdzieś wcześniej, podkreślić należy, że ich złożenie i dość konsekwentne przedstawienie, uczyniło to wystąpienie niezwykle ważnym. Kluczowe jednak było zanegowanie innych scenariuszy lub konkretnych projektów. By nie przeoczyć najważniejszych elementów tego wystąpienia, w skrócie przedstawię te najistotniejsze:

REKLAMA
1. Nie będzie Europy dwóch prędkości. Nie oznacza to jednak identycznej partycypacji, w przypadku negowania czy też nie respektowania prawomocnych orzeczeń sądów („To nie opcja, lecz konieczność”).
2. Nie będzie odrębnego budżetu dla strefy euro. Jest natomiast propozycja utworzenia stanowiska unijnego ministra finansów (w ramach obecnej struktury Komisji).
3. W najbliższej perspektywie nie będzie poszerzenia UE (wyraźne wskazanie Turcji, jako państwa oddalającego się od UE). W dalszej perspektywie rozszerzenie będzie konieczne (w domyśle - po kolejnej kadencji PE: „Brexit to nie synonim przyszłości Europy”).
4. Do 2025 roku zakończony zostanie proces budowy Europejskiej Unii Obronnej (szkoda, że Polska dziś ogranicza swą partycypację w tym projekcie…).
5. Koniec z drobnymi, uciążliwymi regulacjami unijnymi. Szczegółowość ingerencji musi zostać ograniczona i przekazana do parlamentów krajowych.
6. Strefa Schengen - także dla m.in. Rumunii, Chorwacji.
7. Będą kolejne umowy handlowe (po Kanadzie), obejmujące np. Australię, Nową Zelandię, Japonię, kraje Ameryki Południowej.
8. Na dzień 30 marca 2019 roku zapowiedziany szczyt w Sybinie. To wówczas określona ma zostać strategia dla UE w dalszej perspektywie.
9. Zapowiedź powołania Europejskiej Agencji Wywiadowczej.
W orędziu Junckera nie można przeoczyć także zapowiedzi rozmaitych zmian, niezwykle istotnych dla sytuacji obywateli. Do kluczowych zaliczyłbym uznanie konieczności identycznego wynagradzania za pracę, wykonywaną w podobnych warunkach i stopniu trudności. Przy obecnej debacie o „pracownikach delegowanych” jest to wskazówka o dużej wadze, ukazująca w jakim kierunku zmierzać będzie rynek pracy w Europie.
Ponieważ dość szeroko komentowane były priorytety, przypomnę je w skrócie, w kolejności podanej przez samego przewodniczącego KE:
- Wzmocnienie programu handlowego.
- Poprawienie konkurencyjności naszego przemysłu.- Europa musi być w awangardzie walki o lepszy klimat (Co2).
- Konieczne wzmocnienie ochrony obywateli w świecie usług cyfrowych.
- Sprawniejsze radzenie sobie z kryzysem migracyjnym.
Juncker omówił i doprecyzował każdy z priorytetów oraz podał szczegółowe przykłady. Podkreślił jednocześnie, jakie trzy wartości będą kluczowe:
1. Wolność
2. Równouprawnienie
3. Praworządność.
Akcentując konieczność większej przejrzystości i transparentności we wszelkich decyzjach, Szef KE przestrzegał jednocześnie przed kwestionowaniem prawomocnych orzeczeń sądowych, ale też przed naruszaniem niezależności wymiaru sprawiedliwości. Nie do przyjęcia są także dla niego próby podważania czy nawet pozbawiania obywateli praw podstawowych. Znamienne były powtarzające się słowa „solidarności”, w odniesieniu do obywateli Afryki, migrantów (pochwała dla rządu Włoch), ludzi wykluczanych lub pozbawianych np. dostępu do dobrej edukacji czy pracy.
Nietrudno było także zauważyć pewną satysfakcję Junckera z już osiągniętych celów (poprawa sytuacji ekonomicznej, lepsze wyniki gospodarcze Europy od USA, powstrzymanie nielegalnej migracji, ograniczenie bezrobocia, pomoc finansowa dla Afryki (2,7 mld), zmniejszenie długu publicznego z 6% do 1%). Wyraźnie jednak zaznaczył, że te sukcesy nie wystarczą. By „odzyskać serca i umysły Europejczyków”, trzeba o wiele więcej. Ważne jest skrócenie dystansu pomiędzy debatami, analizami a decyzjami.
Szef KE wypowiedział się za odejściem od paraliżującej jednomyślności na rzecz kwalifikowanej większości.
W podsumowaniu swojego orędzia Juncker podkreślił, że Europa nigdy nie powinna stać w miejscu. W istocie, w momencie kryzysu myśli europejskiej, za kluczowe należy uznać postawy Kohla, czy Delorsa, do których się odwoływał. Tylko bowiem wówczas integracja europejska nabierze - używając słów przewodniczącego KE – „wiatru w żagle” i „nie będzie dryfować w otchłań zapomnienia”.