Bezpieczeństwo obywateli europejskich znajduje się dziś w ścisłym centrum zainteresowania i działania głównych sił politycznych na poziomie unijnym. Wydarzenia ostatnich lat pokazują, jak dużym problemem jest zapewnienie ochrony, szczególnie przed tymi zagrożeniami, które są nowe dla naszych społeczeństw. Ataki cybernetyczne, inwigilacja w Internecie, zewnętrzne wpływy na procesy wyborcze oraz podejrzane operacje finansowe na niespotykaną wcześniej skalę to wyzwania, którym trzeba stawić czoła w niezwykle zwarty i skuteczny sposób.

REKLAMA
Wiodącą rolę w tych dyskusjach odgrywa grupa polityczna EPL, w której ławach
zasiadają polscy posłowie PO i PSL. Na specjalnie zwołanym spotkaniu liderów
naszej grupy w Lyonie, omawiany jest dokument stanowiący szeroki katalog
działań, które zostały zakwalifikowane jako priorytety w walce z terroryzmem,
atakami cybernetycznymi i ochroną granic zewnętrznych Unii. Część propozycji
już jest wdrażana zarówno przez instytucje UE, jak i przez państwa
członkowskie. Utworzenie silnej Europejskiej Agencji ds. Cyberbezpieczeństwa,
wzmocnienie Europolu, oraz znaczne rozszerzenie możliwości działania
Europejskiej Służby Granicznej i Przybrzeżnej to tylko niektóre z
proponowanych rozwiązań. Szybkość reakcji jest niezwykle ważna, bowiem
problem jest palący.
Już dwa lata temu Komisja Europejska, wychodząc naprzeciw oczekiwaniom
naszej grupy politycznej, zaproponowała program finansowania badań nad
nowymi technologiami, mającymi na celu zwiększenie bezpieczeństwa. W
ubiegłym roku rozpoczęto proces legislacyjny dotyczący wsparcia technologii w
fazie rozwojowej po to, by wdrażanie w życie wyników badań przebiegało
możliwie szybko i bez zakłóceń. W ten drugi projekt byłem osobiście
zaangażowany, jako jeden z opiniodawców w ramach podkomisji Obrony i
Bezpieczeństwa Parlamentu Europejskiego. Zaproponowane środki wielkości
500 milionów euro na lata 2019-2020 mają być preludium dla znacznie
większego programu wsparcia w ramach przyszłych Wieloletnich Ram
Finansowych na lata 2021-2027, które ma wynieść nawet ponad 10 miliardów
euro.
Na poziomie unijnym nie brak autorytetów w sprawach bezpieczeństwa. W
trakcie prac nad wspomnianym projektem rozporządzenia współpracowałem z
Ioanem Mirceą Pascu, wieloletnim eurodeputowanym z ramienia Socjalistów i
Demokratów. EPL w tej domenie reprezentują przede wszystkim francuski
poseł Arnaud Danjean, oraz Niemiec, Michael Gahler. Obaj znajdują się w
europejskiej awangardzie dążącej do skutecznego wdrażania naszych
konkretnych pomysłów w celu zwiększanie bezpieczeństwa obywateli UE.
Niestety, polski rząd z pewnym dystansem patrzy na te przedsięwzięcia,
zamiast w pełni korzystać z okazji, by pokazać się jako silne państwo i ostoja
bezpieczeństwa. Z nieskrywaną niechęcią, rząd partycypuje w
międzyrządowym projekcie współpracy obronnej PESCO. Będziemy
uczestniczyć tylko w jednym z dwudziestu trzech zatwierdzonych projektów,
spośród których aż trzy dotyczą cyberbezpieczeństwa. Zdecydowano także o
wycofaniu się z pomysłu wejścia do projektu Eurokorpusu, jako tzw. państwo
ramowe, co – w jasny sposób - obniża rangę naszego wojska, ale także
pozbawia naszych żołnierzy możliwości zdobycia bezcennego doświadczenia
współpracy z europejskimi partnerami. Zamiast realnie wzmacniać swoje
bezpieczeństwo wewnętrzne, jak i zewnętrzne, polski rząd woli odgradzać Sejm
od obywateli barierkami… To bezpieczeństwo Polaków i Europejczyków
powinno być priorytetem naszych działań, a nie tylko bezpieczeństwo samych
rządzących.